Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Franky's Notatnik

Przecież Mam Prawo

Myślę, że mogę śmiało stwierdzić, że często udzielam się na forum (proporcjonalie do czasu, od kiedy zarejestrowałam się tu). Co tu zaobserwowałam?? Jest tu masa świetnych, kochanych ludzi, który chętnie przyjdą zagubionej duszy z pomocą. Bezinteresownie. Od tak, po prostu! Tym bardziej cieszę się, że zalogowałam się tu.Od ponad miesiąca zaczęłam coś kombinować w kierunku oobe. Przyszłam tu bez żadnych wiadomości (no może bardzoooo minimalnych). Wszystko, co wiem (choć, to ciągle kropla w morzu) nauczyłam się właśnie od tego grona świetnych ludzi. Każdy ma inne podejście itp. Dużo pokazał mi też ktoś z poza tego forum. Ktoś kto myśli trochę inaczej niż Wy. To wszystko uformowało moje teorie.

Wiem, że jeśli uda mi się wyjść, to będzie to oznaczało, że posiadłam wielki dar. A co z tym zrobię- będzie zależało tylko ode mnie. Teraz wiem, że nawet jako jednostka mam szansę na zrobienie czegoś dobrego. Tak czy owak, są dwie strony medalu. Bo tak samo mogę coś "pięknie spiepszyć". Zapewne każdy to mówi i w tej kwesti nie będę inna i też powiem, że chcę zrobić coś dobrego- jeśli szansa będzie mi dana. Co? jeszcze do końca nie wiem. Mam taki zarys planów, ale żeby wypełniać je szczegółami- to jeszcze za wcześnie.

Mam prawo do podejmowania własnych decyzji. Tym bardziej jeśli obejmuje to moje zachowania, plany itp. Może ktos zauważył, że pisząc na forum, podkreślam, iż wyjście z ciała jest moim celem z kategorii celów długoterminowych. Dla niektórych celem jest po prostu wyjść. Absolutnie nie mówie, że to źle, czy coś. Każdy z nas najlepiej wie, co jest dla niego najlepsze. I przede wszystkim należy się słuchać własnej intuicji. Uważam, że ta zasada jest najlepsza. Żadko mnie zawodzi. I zostanę przy niej. Oczywiście nie jest tak, że sama wszystko wiem najlepiej (hahaha- nikt nie wie niczego najlepiej). Dlatego słucham rad innych (w każdej dziedzinie), proszę o nie i jestem wdzięczna za każdą. Ale zanim posłucham się kogoś, to muszę przemyśleć czy jest to zgodne z tym co podpowiada mi moja intuicja. Czasem robię co podpowiadają inni, czasem nie. Najczęściej modyfikuję. Więc forumowicz A stawia sobie cel: "Dziś wyjdę. A jak nie dziś to w tym tygodniu". I niech tak sobie robi. Ja stawam sobie cel: "W tym tygodniu poćwiczę sztukę opanowania relaksacji, potem zajmę się wizualizacją w pierwszej osobie, dalej będzie to wibracja i paraliż, może hipnagogi. A potem się zobaczy". Teraz jestem na etapie kombinowania z wibracjami, paraliżem i hipnagogami. Póki co sprawdza mi się zasada "Step by step " ("Krok po kroku). Kiedyś na forum napisałam, że próbuję od miesiąca, ale nie codziennie. Ktoś odpisał mi, że właśnie taka jest różnica między tymi, co wychodzą, a tymi co próbują. A ja? Nie zgadzam się. Bo po pierwsze, czasami po prostu, po ludzku mi się nie chce. Wiem, że mam następnego dnia ciężki dzień, czy, że muszę rano wstać. Kiedy z OBBE zrobiłabym obowiązek, to z czasem znienawidziałabym to. I dupa by mi z tego wyszła. A takto kładę się spać i myślę: "O, dziś mam dobry dzień, jutro na dziewiątą do szkoły, zobaczymy coż z tego wyjdzie". Po drugie: Nie będę nic robić na siłę. Nie powiem sobie nigdy, że dziś mam wyjść, bo jak nie to coś tam. Może i powinnam wierzyć, że przy danej próbie uda mi się. Ale obiecałam sobie, że będę uważna i najpierw nabiorę trochę wiadomości teoretycznych, potem nauczę się praktycznie. Nie chcę, żeby coś mnie w poza zaskoczyło. Nie chcę tego znienawidzić, bo wiem, że to mi dużo da. Tak wiem, ktoś obeznany mógłby teraz napisać, że to tak wspaniałe, że jak wyjdę, to moje lęki i strach się rozwieją. A właśnie, jeśli przy strachu jesteśmy... Kiedys owszem, bałam się, ale już mi to przeszło. Mogę iść dalej. Więc to nie kwestia strachu, a rozwagi.

Ja po prostu chcę wszystko robić krok po kroku. Jeśli podczas jakiejś próby poczuję, że to już, to nie przerwę niczego w żadnej chwili. Po prostu będę się starała wyjść. Wierzę, że kiedyś mi się uda. Może szybciej niż myślę. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że robię postępy. Inni też tak twierdzą. Wiem, że jestem blisko. Wiem, że się uda.

Mój apel: ludzie, każdy myśli po swojemu. Każdy ma do tego prawo. Jedni mogą wyjść na tym dobrze, a inni dostać po dupie. Oczywiście chrońmy innych jeśli możemy, ale pamietajmy, że niektóre rzeczy możemy zrobić jak chcemy.

Piszę to, gdyż niektórzy forumowicze, dają mi do zrozumienia, że powinnam trzymać się zasad ogółu- czyli rwać do przodu, czasem na chama. Moją chęć osiągnięcia tego "krok po kroku" rozumieją jako strach. I niektórzy też uważają, że nie mam czym się podniecać, gdy ogarnie mnie pierwszy raz wibracją (podniecać w sensie, że po fakcie, a nie w trakcie). A ja wiem czym mam się podniecać, a czym nie. Osiągnęłam mój cel- to się cieszę. Proste.

Dzięki wielkie każdemu kto czyta i daje rady. W notatniku, na forum czy w PM. Jesteście wspaniali.
A co myślicie o tym wpisie?

przez: Angello on 16.02.2009 - 15:45

Nie bardzo wiedziałem, który wpis wybrać, więc zrobiła to za mnie wyliczanka. ;)

Oczywiście masz prawo do własnego zdania i korzystaj z niego gdy tylko czujesz potrzebę. Jeśli ktoś szuka informacji bez możliwości dyskutowania to wchodzi na wikipedię, a nie forum.
Druga sprawa, wiele osób jest zmęczonych odpowiadaniem na te same pytania, czy słuchaniem tych samych problemów po raz enty. Zdarza się wtedy, że puszczają im nerwy i odpiszą ciętą ironią, lub nawet wulgarnie/obraźliwie. Niestety tak było, jest i pewnie będzie. Trzeba się przyzwyczaić, albo polegniesz.

Pozdrawiam :)

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services