No to moje sny po weekendzie wróciły do normy.
Aha mam taki problem, że od piątku do wczoraj wysiadł mi necik. Dlatego zadania z kursy robię z pewnym opóźnieniem. Ale daje radę. Dlatego teraz opiszę moje przeżycia związane z relaksacją.
Wszystko zrobiłam jak należy i po chwili mój umysł był całkowicie zrelaksowany. Aż na tyle, że przestałam bać się wyjścia. A w tamtym tygodniu, aż bałam się usnąć. Ehh... Nie wiem czemu, ale postanowiłam iść dalej. Tak więc zaczęłam wizualizować hamak. Ale po chwili zmieniłam na huśtawkę. Jakoś mi łatwiej. Po kilku, a może kilkunastu minutach chyba wpadłam w trans. To znaczy nie jestem pewna czy był to trans, ale z tego co wiem to tak. Otóż zaczęły się problemy z oddychaniem. Wiedziałam, że mój organizm kiedy wyczuje spadek ilości tlenu wykonuje samoczynne wdechy, ale przestraszyło mnie to... Mimo wszystko. Siłą umysłu chciałam zignorować to i dalej wizualizować obroty na huśtawce. Jednak problem z oddychaniem (który przyszedł bardzo nagle) był potężniejszy. I po transie.
Trzeba ćwiczyć... Ale może ma ktoś metody na przezwyciężenie tego.
Może po prostu się nie bój tak, może spróbuj to pokochać:)
Tak wiem, że to jedyna metoda. Ale puki co dziwnie to wszystko brzmi pokochać. Bo jak można pokochać problemy z oddychaniem? Ale będę ćwiczyć i nauczę się!
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services