Zrobilem sobie pare dni przerwy (wyspalem sie wrescie) i postanowilem wczoraj (znaczy dzisiaj w nocy) zrobic sobie male wyjscie. Zasnalem kawalek po 22 obudzilem sie 2:15 przelozylem poduszke na druga strone (tak dla zasady bo i tak zaraz wracam na swoja strone i wychodze). Zrobilem sie troche senny i po prostu zasypialem nie dopuszczajac do utraty swiadomosci bez wiekszego wysilku. Zaczalem czuc sie tak fajnie (efekty odplywania, odczepiania sie czesci ciala :P), a po jakims czasie chwycil mnie paraliz. Lezalem sobie wtedy na boku, poczulem jak NP lapie mnie za reke i podnosi ja do gory, wiedzialem ze to juz nie c.f. Po chwili zaatakowal mnie ten fagas co nie pozwala mi wyjsc, ale ta sytuacja byla juz na prawde dziwna :|. NP ciagnal mnie za reke probujac wyciagnac z ciala, a ten ktos zlapal mnie za szyje z boku i nie pozwalal mnie wyciagnac. Dociskal mnie do ciala. NP ciagnal coraz mocniej, ale to nic nie dalo i po chwili puscil mnie i znikl gdzies. Poczulem, ze znowu nic nie moge zrobic, ale przyszla mi mysl, zeby spytac sie tego kogos co mnie trzyma, kim jest i co do chuja ode mnie chce. Zadalem mu pytanie "Kim jestes?" nie uslyszalem zadnej odpowiedzi, ale poczulem, ze moge ruszac rekoma. Zlapalem go za twarz i zaczalem ja dotykac (hmm, ona byla tak realna jak bym dotykal kogos w realu) i tutaj doznalem szoku. Jak tak dotykalem tej twarzy, to zorientowalem sie, ze dotykam samego siebie!!!. Wszystkie szczegoly jego twarzy zgadzaly sie z moimi, nos, mala blizna pod okiem, wlosy na glowie byly identyczne, nawet palce byly takie same.
Mam na 100% pewnosc, ze to bylem ja tylko starszy, poniewaz ten ktos co mnie trzymal mial maly zarost, a ja nie mam :D. Probowalem odepchnac jego glowe i zrzucic go (wisial nade mna), ale to na nic, byl jak skala ani drgnal. Spytalem go czego ode mnie chce?. Hmm, nie moglem uwierzyc, ale on mnie opierdalal, zaczal na mnie krzyczec, ze nie daruje tego mojemu ojcu (lol, co ma moj ojciec do tego....) i takie tam rozne rzeczy krzyczal, ktorych nie moge sobie przypomiec, ale mialy cos wspolnego z wychodzeniem z ciala, tyle zapamietalem. Tak sobie darl morde na mnie (nie werbalnie), a ja bylem w szoku, wiec postanowilem zakonczyc, to i zaczalem myslec o ciele i poruszac palcami u rak. Po chwili sie wybudzilem i myslalem, ze to sen, ale tak samo myslalem, jak pierwszy raz wyszedlem z ciala. Teraz wiem, ze to nie byl sen tylko realne.
Ehh, resumujac. 10 wyjscie bylo wkoncu troche inne, bo straznik raczyl sie odezwac i pozwolil mi poruszac rekoma bo zazwyczaj siada mi na plecach lak leze na glebie, i tak sobie siedzi na mnie :]. Ten straznik lubi widocznie gryzienie, bo znowu czulem jego zebiska wstretne (nie, nie bol, dotyk zebami). Mam nadzieje, ze przy 100 wyjsciu da mi chociaz troche pochodzic po pokoju :/.