Budzę się o 4:00.Stosuję metodę 4+1.Rozbudzam się godzinę i zaczynam się relaksować.Napinam i rozluzniam mięśnie starając się przy tym podtrzymywać świadomość jak najdłużej.Po krótkim czasie zaczynam wizualizować sobie jak wspinam się po linie a potem odliczam od 1 do 50.Wibracje są lekkie.Nagle czuję,że moja świadomość już nie jest taka jasna i myślę że zaraz zasnę.Nieoczekiwanie jednak w pełni tego świadoma londuję na podłodze u mnie w pokoju.Siedzę na niej jednak nie mogę sie unieść żeby sobie polatać.Na oczy widzę dosyć dobrze.Czuję w sobie wielki opór.Ciężko mi się poruszać.Zaczynam myśleć o swoim fizycznym ciele no i po krótkim czasie budzę się w nim.To wyjście mogło trwać koło minuty.Po przebudzeniu nie mam pojęcia dlaczego tak ciężko było mi się przemieszczać i skąd ten opór.Postanawiam jeszcze raz spróbować>Tak tez robię.Znowu zaczynam wizualizować sobie wspinaczkę po linie.Ku mojemu zdziwieniu znowu londuję w poza tym razem siedzę na fotelu również w moim pokoju.Czuję ten sam opór co poprzednio tylko 20 razy mocniejszy.Czuję jakby coś mi siedziało na plecach.Próbuję przysunąć plecy do oparcia fotela lecz ta energia lub te coś co jest na tych plecach jest tak silne że nie pozwala mi tego zrobić.
Zaczynam sie tego bać.Nagle przypomina mi się ze te coś to nic innego jak naelektryzowane gumo ciasto które próbuje ściągnąć mnie do ciała.Londuję w ciele.Zaczynam zastanawiać się czy to nie był sen.Po chwili
namysłu dochodzę jednak do wniosku,że to było zbyt realne,i zbyt mocno czułam ten opór na plecach.Były to
niby 2 krótkie wyjścia jednej nocy, lecz nie należały do przyjemnych.