pomaranczowy Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

11 Stron V  « < 7 8 9 10 11 >
entry 13.10.2007 - 09:30
Wczoraj po pracy - godzina 20. Zakupy zrobione, wreszcie cos zjadłam...
Nikogo nie ma w domu i nie będzie do późna. Idealnie... Prysznic i Kładę się. czarna koszulka na oczy - silikony w uszy. Cudnie...
Nie minęło wiele czasu gdy pojawiłam się na ścieżce. Słoneczna ścieżka przy lesie. Idę mam sukienkę białą... Ale, zaraz, jestem teraz mniejsza. Niezgrabnie idę, mam chyba z 4-5 lat, bose stopy dotykają trawy
Chód robi się jeszcze mniej zgrabny. mam ze 2 lata ledwo umiem chodzić. Dalej jednak idę wytrwale przed siebie.
Ale, już nie idę.Siedzę. mam z 5 miesięcy. Siedzę na pupie i próbuję złapać słońce w dłonie zawzięcie. Otwarta buzia ...OOOOO! Prawdziwa dziecięca ciekawość! Oooo, łapię trawę obok, ooooo! łapię własnego siusiaka gołego...coooo? mam siusiaka? :)
Leżę na trawie. Jestem niemowlakiem. Niekontrolowane ruchy
...świst - pływam, unoszę sie w wodach... Pępowina? Cisza i spokój
... Swist - staję obok tamtej mnie. Obserwuję. W czyim jestem brzuchu, patrze niepewnie... Ups ... W swoim własnym....

entry 12.10.2007 - 09:42
wyjątkowo dziś wpisuję moje bierzące doświdczenie.

Dzis o 6 wyjęła mnie ONA. Złapała delikatnie pod plecy i wyjęła jak dziecko z wózka... Boże, jak dobrze i ciepło... Znalazłam się w szkole
ONA dała mi szafkę własną. Jestem kolorowo ubrana, szkoła jasna. Juz po dzwonku. na szafce kartka, że zajęcia odwołane. Hmmm. Ide po szkole i ogladam szczegóły. Znajduję na środku komputer szkolny i tam mozna sprawdzic plan zajęc itp. Podchodze do niego i widze na pulpicie tapete - Zbyszek z Darkiem S. pod ramię. Są jakby to ując - po dobrej imprezce. Wracam do mojej szafki. Przegladam lakiery do paznokci i wybieram zielony. Jest buteleczka duża w środku trzeba zmieszac płyn bezbarwny z resztą gęstsza i wychodzi piekna zieleń. mieszam mieszankę... Maluje nią paznokcie ostrożnie , delikatnie. Ale okazuje się, że pomalowałam całą lewą dłoń... Lakier po zaschnięciu niejest sztywny ale komponuje się ze mna. Jestw kolorze mojej aury - świtlista zieleń turkusowa ale ma jeszcze w sobie cos jak MIKA. Błyszczące punkciki.
Chce pomalowac druga dłoń ale nie ma lakieru, zaczynam szukac , podchodzi inna dziewczyna i szukamy razem. Nie ma...

mam powazne podejrzenia, ze podwędził ten lakier Zbyszek. Ale nie chcę więcej pisac , bez jego zgody. Do jego powrotu na forum. ;)))

Znów ta lewa dłoń...

entry 11.10.2007 - 16:48
Rzecz o oczach ciała niefizycznego i widzeniu realu.

Leżę na materacu. Drzemka po pracy.
Ocknęłam się. Leżę sobie i nagle wychodzę i staję obok szafki, komody. Jest mi dziwnie i niekomfortowo. Ciało mnie ciągnie z powrotem. Nie pamiętam czemu ale mój chłopak idzie mnie przebudzić, przechodzi przeze mnie.
Potrząsa mną a ja go widzę z boku. Wracam do ciała na chwilę. Czuję rozdrażnienie że mnie budzi.
Wychodzę znów i staje obok komody.
Wiem czemu nie mogłam poczuć komfortu i harmonii. Jako niefizyczne nie miałam 170 cm tylko około 120. Z tej perspektywy klatki piersiowej musiałam patrzeć i teraz było ok.
Poczułam się cudownie, bez obciążenia ciałem.
W tym momencie mój chłopak poczuł, że nie może obudzić mnie fizycznie i przyłożył mi dłoń do 3 oka.
Ja poczułam wlewającą się przez 3 oko jakby balsam, energię, przechodzącą przez całe ciało harmonią i światłem. Zafalowałam i wróciłam do ciała płynnie.
On naprawde mnie budził a ja go widziałam w ciele niefizycznym jak szedł w stronę łóżka.
Ocknęłam się w cf.

entry 11.10.2007 - 16:38
Leżę , przysypiam – Moja druga połowa trzyma mnie za dłoń.
Nagle pojawia mi się przed oczami zamkniętymi twarz chłopca. Z lekko wystającymi zębami blondyn, Pytam w myślach:
-kim jest ten chłopiec?
Odpowiedź dostaję
– Ten chłopiec ma nogi.
- czy ten chłopiec w takim razie nie będzie miał nóg?
- On straci nogę.
I w tym momencie widzę-czuję, ze jest takie laboratorium, taka technologia która pozwala temu chłopcu odzyskać nogę jako twór pół sztuczny pół organiczny. Jakby wrośnięty w ciało jego nowy organ. Widze czuję ten proces.
Słyszę : AT VANTANA
i przenoszę się w skalisty rejon. Zbliżenie na górę i okazuje się, że wewnątrz jest wydrążona ta góra, własciwie pasmo górskie... transparentnie widzę ja w środku i przenikam . Widzę bazę jakąś , jak wojskową - jakis pojazd w moja stronę sunie. Widze z ciemności z tunelu światło tego pojazdu...
wracam.

entry 11.10.2007 - 15:51
Wpis ten jest cytatem z białego notatnika (papierowego). Dlaczego to mówię - bo interpretacja zdarzeń jet nieaktualna - wtedy próbowałam to wyjasniać sobie. Odarłszy z interpretacji pozostaje ciekawe doświadczenie.

"w piatek dostałam w pracy cynk żebym była gotowa na niedzielę. Około 21 juz byłam gotowa - świece przyniesione, muzyka Magna Canta pobrzmiewa cicho, łóżko opoduszkowane, notes i długopis przygotowane, picie i papieroski ...
Trochę miałam problem z oddychaniem. dziwne, ale czułam że to nie ma sensu. Jednak oczyszczanie i wyjście miałam dobre - bardzo dobrze sie poczułam przez jakiś czas.
Czułam wokół siebie dużo istot. Mimo iż zamknęłam sie w kuli czułam, że są.
Miałam krótkie pytanie
"czy czujesz że jesteś godna?"
to nie był głos "moich". Powiedziałam telepatycznie, ze jeśli chodzi o serce mam otwarte i staram sie z całej mocy by oczyszczać wszystko co mogę.
Spytałam z kim rozmawiam.
- "Z kimś kto cię zna, rozumie i prowadzi" .
I to było wszystko co pamiętam i co zakodowałam co mogło być znaczące w tym czego oczekiwałam.
To co stało sie potem było zupełnie nieoczekiwane.
Nie miałam spotkania-rozmowy. Doświadczałam jakiejs próby.
Sam fakt zdarzenia sie zupełnie czegoś innego dał mi do zrozumienia przekaz.
Zamiast słów zaczęłam widzieć obrazy, ale nie tak jak dotąd. Na początku poczułam-usłyszałam swój własny głos pytający: czemu sie nie pokażecie, czemu nic nie widzę – kim jesteście. A potem zaraz zrozumienie i pytanie
A czy jesteś na to gotowa?
Pomyślałam, że jestem, w pierwszym odruchu. Ale po tym co działo się dalej uświadomili mai bardzo realnie, ze nie jestem az tak gotowa jak uważam.
W pierwszym zdarzeniu poczułam nasilające sie uczucie lęku, zdziwiłam się, to jakby zbliżało się do mnie jakieś straszne zło. Odruchowo się wystraszyłam a potem zaczęłam się dystansować. Zdałam sobie sprawę, że nie muszę się bać, bo jestem pod opieka a poza tym moja wiara w miłość jest silniejsza od zła i zamienić go może w dobro. Dystansowanie było trudne jak sie okazało. Ponieważ za drugim razem nie dali mi tyle czasu i pojawił sie obraz przy oknie. Był straszny – jakby go można określić początkowo. Ale ja juz wiedziałam że musze być czujna i pilnować swojej pewności i dystansu. Przyglądałam się temu – twarz zmieniała się , potworny rozkładający się stwór z kawałkami kości i mięsa gnijącego – klasyka kina grozy. Kiedy włączyłam swój dystans przestawałam się bac i pomyślałam szybko, że może to być tylko projekcja, że łatwo manipulować mną... Ale nie miałam wiele czasu na zastanawianie bo kolejne obrazy mnie zaskakiwały . Dystans i spokój sprawił, że obraz mnicha ciemnego w szacie tuż przed oczami blisko nie zrobił na mnie wrażenia. Tylko ciekawość, ale to jeszcze nie wszystko. Tym razem pokazali mi że moja wyobraźnia dalej zawęża to co może się wydarzyć do rzeczy mi znanych. Co będzie kiedy coś pojawi się np. Za mną? I z tyłu objęły mnie dwie dłonie obejmując głowę. Pierwszy odruch – podskoczyłam jak oparzona – ale znów przyjęłam to spokojnie. Doświadczenie trwało dalej – pojawienie sie światła dziwnego z drugiej strony. Dwa ognie he he... Światło przemykało z jednego punktu przestrzeni mroku w drugi jak ognik. A potem cos strzeliło od strony przeciwnej ściany. Znów podskoczyłam ale nie poddawałam się. Modlitwa i rozmowa z Absolutną miłością. Prośba opiekuna o wsparcie w moich zmaganiach... Pomagały. Byłam juz bardzo osłabiona kiedy obraz zaczął mi falować a świat 3d nagle rozmywał się... Wiem, ze moje ciało nie fizyczne przesuwało się w przód i w tył i obok ale na mały dystans. I nagle poczułam przy mnie obecność osoby ,która wiem, że jest zmarła. Jego głos usłyszałam wyraźnie. Znów lęk ale chwilowy juz tylko ułamek sekundy i spytałam – witaj w czym mogę ci pomóc. Jeśli mogę powiedz co zrobić. Usłyszałam tylko złośliwe śmiechy i jakieś słowa ale nie wyraźne. I cos o pierścieniu.
Wiem juz o co chodziło... Nagle wszystko zniknęło i opadłam na poduszki.

Dostałam odpowiedź na wiele pytań... Co to znaczy być gotowym na doznanie czegoś nieznanego? Właśnie – jak silna jest moja wiara, jak wiele pracy przede mną nad opanowaniem lęku i wierzenie w miłość w każdej sekundzie....
Nie znamy dnia ani godziny – ale tez nie znamy formy, dźwięku, kierunku z którego nas zaskoczy nieznane. Na co musimy być gotowi? To była tylko mała próba. Taka lekcje wyciągnęłam z niedzieli...

Wkraczając w obszar zupełnie czegoś innego niż znamy - może sie okazać że to nas przestraszy i runie nasz poukładany obraz nieznanego...



Obudziłam sie około 4 w nocy i zgasiłam światło. Potem musiałam zapalić je ponownie ale nie pamiętam.
Rano dowiedziałam się że krzyknęłam głośno, że przez korytarz było mnie słychać.

11 Stron V  « < 7 8 9 10 11 >  
Mój obraz

Moje Albumy