|
|
Dwa lata temu przysłuchałam się słowom pewnej popularnej piosenki. Zanim powiało tandetą - zatkało mnie... Od tej pory kiedy mam chandre, dół na sinusoidzie energii, npm, itp Śpiewam to sobie głośno az poczuję wibracje. Przeczytajcie uwaznie każde zdanie. Istnieje swiat Tak blisko obok nas Zamkniety gdzies Dostepny tylko w snach Nie masz, nie masz Odwagi by tam wejsc Nie wierzysz, ze potrafisz cieszyc sie Wiec nie bój sie Podaj swoją dłon Zaufaj mi Byłam tam nie raz! Woda zmywa ból Słońce suszy łzy Wiatr przegania lęk Ja to wiem - bylam tam !!! Choć boisz sie I wahasz sie co dnia Kolorów swiat Z nadzieją woła nas Zobacz, zobacz Uśmiecham sie i WIEM Ty mozesz też Zanurzyc sie w ten sen ----------------------------------------------------- chcę to śpiewac wszystkim którzy nie doświadczyli uczucia bycia tam, w tym swiecie... ------------------------- Kronopio, odkryłeś ostatnio, że w obliczu doznania czegos pięknego truizmy nabieraja niewiarygodnego sensu... Tak... Popatrzcie na ten utwór.... znacie go? przygladając sie słowom czy nie czujecie czegoś znajomego? ja unosze się na smoku szczęścia śpiewając to, chociaz kiedyś puknęłabym sie w czoło, że ktos słucha tej banalnej piosenki Limahala... Ten tekst jest tak prawdziwy dopiero teraz... Bo jestesmy częścią nie kończącej sie opowieści... Turn around And look at what you see In her face the mirror of your dreams Make believe I'm everywhere Hidden in the lines Written on the pages Is the answer to a Neverending Story .... Reach the stars Fly a fantasy Dream a dream And what you see will be Rhymes that keep their secrets Will unfold behind the clouds There upon the rainbow Is the answer to a neverending story Show no fear Or she may fade away In your hands The birth of a new day Rhymes that keep their secrets Will unfold behind the clouds There upon the rainbow Is the answer to a neverending story
2 czerwiec - bardzo wysoka gorączka... Rozrywający ból. Błaganie o ulgę. W chwili złagodzenia bólu do granicy wytrzymałości próbuję wyluzować sie na tyle by dostroić sie do wibracji białego światła. mówię, jesli to, co dzieje się ze mną jest dla mnie pozytywne niech trwa, jeśli nie to niech natychmiast odejdzie. Trwało... Punkt nadchodzi wciąga mnie. Przechodzę i lecę. Od razu lecę szybko. Tylko patyczki białego światła przemykają obok. Dolatuje do okna. jest duże i drewniane. W jasnym domu. Zatrzymuję się i zaglądam przez otwarte okno. Na łózku zaścielonym jasno lezy mężczyzna. Lezy z rozrzuconymi ramionami na plecach. Jakby nie żył Nie jest ułożony jak do snu. Urode ma irlandzką. lekka bródkę i jasna twarz, rude włosy. Przeskok i widzę mężczyznę ciemnej karnacji. Starszy od tamtego. Stoi przy szafce roboczej chwyta za klucz od szafki. Zmęczona twarz, ciemne krótkie włosy i oczy. Jest w niebieskim kombinezonie roboczym. zauważa mnie. Przeskok -Długi barak biały , noc. Dziewczyna wchodzi do jednych z drzwi.krótkie jasne włosy wiek ok.18 lat. Wygląda chłopak z drzwi. Rozgladają się jak w konspiracji. Ona zauwaza mnie. Patrzy wprost w oczy. Twarz małej dziewczynki 6 letniej może- pucołowatej i średnio urodziwej. Jasne włosy związane w warkoczyki niechlujnie. Błękitne wielkie oczy. Kim są ci ludzie - pytam. Denuncjacja słyszę i postanawiam świadomie wejść w sen. Odpocząć od zmęczenia bólem... Druga fala bólu obudziła mnie po dziwnym snie. I nagle zobaczyłam swoje ciało. Właściwie jego zarys. Transparentny. Stałam za soba u wezgłowia. Od dołu układały się na przestrzeni mojego ciała dziwne puzzle. Białe w kształcie hmmm pieczarkowatym z uszami. Tworzyły regularną strukturę... Wypełniały mnie od dołu... Zaczęłam pobierać światło przez czakry. Co się dzieje? Spytałam. I usłyszałam DOTOKTOMIA. Ból osiągnął apogeum. Płakałam.Ból skanował mnie a ja byłam świadoma. Aż do usłyszenia głosu : Drzwi sa już otwarte. Czy dobrze Ci z białym? poszukuję kogoś kto zna określenie DOTOKTOMIA bo przyjaciel google nie zna.
Dziękuję pozdrawiam świetliście.
południe, sobota. Idę miastem i nagle ciało wyszło mi i zrobiło obrót taki taneczny wokół mnie i zakończyło to przysiadem. Z ukłonem. Jak koniec kroku tanecznego. W tej chwili nie wiem które tam ciało moje znalazło się w tłumie ludzi. Co się działo jakieś zagrożenie. Jestem jednym z widzów tego. Ludzie się boją, coś nieznanego, ludzie czują zagrożenie i niemoc. Przebijam się do przodu bo chce zobaczyć. Nagle dochodzi do mnie, że nikt nie wie co zrobić. Nieznane pojawiło się i wzbudza lęk. Nie wiem co to za miejsce, jakby duże lotnisko... Ja zdecydowanym krokiem wychodzę przed pierwszy szereg ludzi i wiem, z pewnością i odwagą krocze do przodu. Wiem, że ja jestem bezpieczna nie muszę się bać, wiem, że umiem coś zrobić. Chodziło o jakies porozumienie. Widzę, że idzie tak samo jak ja jeszcze kilka osób. Jest nas około 6 osób idących w stronę nieznanego. Nie wiem co to było... Ocknęłam się przed pasami... Wiem ,ze Zbyszek kilka razy wziął mnie do tańca mentalnie, czy dlatego zrobiłam obrót i krok taneczny...?
No ładnie... Czyżby Zbyszek miał coś wspólnego z siusiakiem w moim wyjściu? UPS! Proszę o uwagę! Prosze odpędzić te niecne myśli!!! Jak Zbyszek będzie chciał to wyjaśnię, albo on to zrobi. ************************************************ tę część tekstu zdecydowałam sie usunąć. Spowodował niepotrzebne nieporozumienie, które muszę wyjaśnić. Dziękuję wszystkim za pomoc na privie. I ciepło was przytulam. |
Moje Albumy
|