Siedzimy z przyjacielem na wieżyczce obserwacyjnej latem kilkanaście kilometrów od miejscowości, w której się zatrzymaliśmy na nocleg. Oparłam się plecami o niego a on kreślił kółeczka na mojej czakrze oka. Wysyłał mi dobra energię. Zrobiłam "wejście" gładko i leniwie. Wtem bardzo wyraźnie znalazłam sie przed domem gospodarzy (tam gdzie spaliśmy).
Jestem przed tym domem - południowe słońce oświetla bardzo gospodarza. Odwraca się w moim kierunku jakby mnie zobaczył. I jakby cos chciał mi powiedzieć. Ale nie mógł. Pojawiło sie "okienko" wizyjne - a w nim twarz innej osoby, będącej tam z nami. Poczułam, że chcą mnie ostrzec przed czymś. Pojawiłam sie w pokoju na piętrze. Widzę ludzi w nim. Nagle pojawiło się uczucie zła i zobaczyłam czarne oczy przenikliwie patrzące na mnie. Po tym w okienku wizyjnym - butelka wody mineralnej z przekreślającym się wolno czarnym znakiem X. "Wyszłam" zdziwiona.
Po powrocie do tego domu zobaczyłam te oczy. To był chłopak z innej ekipy przyjezdnych.
Wieczorem gdy przyszłam na górę zapaliłam papierosa. (jeszcze paliłam) On wpadł do pokoju i bardzo złowrogo rzucił w moim kierunku kilka złych słów. Akurat miałam otwarte czakry bo na dole prowadziliśmy metafizyczne rozmowy z przyjaciółmi. Nie zamknęłam się, ani nie włączałam specjalnej ochrony. Bardzo uderzyła mnie zła energia tego gościa. Kop w splot. Zabolało. Nie mogłam sie otrząsnąć. Wyszłam z tym papierosem i zaraz próbowałam wysłać mu moją energetyczno-świetlną kulę miłości. Przed samym wyjazdem ten chłopak podszedł do nas, kiedy wracaliśmy z pola i zaczął miłą rozmowę. Był tak miły że aż podejrzane. Czy podziałały moje starania czy cos ukrywał? Nie dobrze się czułam. Po wejściu do domu bardzo chciało mi sie pić. Nic juz nie mieliśmy. Na stole stała butelka wody mineralnej. Przyjaciel mówi – nie pij tej wody. Tak na wszelki... Potem do pokoju wszedł ten chłopak i wziął butelkę. Była jego. Pewnie nie dowiem się czemu to zobaczyłam na wieżyczce...