|
|
Wpisze część naszej prywatnej korespondencji z Kazikiem. Najpierw był sen Kazika, wpisuję fragmenty, może Kazik udostępni całość: ''Śnił mi się kolejny wyjazd... I najprawdopodobniej był związany z jakimś zagrożeniem. Przychodzi mi do głowy wirus (...)Kierowaliśmy się busem do, jak nam się wydawało, jedynego bezpiecznego miejsca - wyspy. (...) Ktoś z tych "chorych" wziął do ręki coś naszego, jakiś pojemnik, nie pamiętam dokładnie, co to było. Coś białego, prostokątnego. Były na tym ślady krwi i obawiałem się, że ten - jak przypuszczałem - wirus, może przejść na mnie. Wziąłem to coś i poszedłem umyć, wyczyścić. Gdzieś w rowie znalazłem cieknącą wodą. Taki strumyczek, który najwyraźniej leciał z rozwalonego domu - pewnie z uszkodzonej rury> Woda była brudna, żółta. Zacząłem spłukiwać ślady krwi. Musiałem być spragniony albo po długiej drodze, albo też w ogóle odwodniony, bo wtedy widok tej wody wydawał mi się czymś niezwykłym. jakbym znalazł źródełko na środku pustyni. Nie ważne, czy woda była mętna, czy czysta. Ciekła, jak wspomniałem z jakiejś rury. (...) Chyba też napiłem się z tego "źródełka. Potem spotkaliśmy w jakimś na wpół rozwalonym domu (drwanianym, takie jak w USA, albo chatki w Rosji) dwie osoby. Za szyby (mężczyzna i jeszcze ktoś) dawali nam jakieś znaki. Chyba "migali", że te woda nie nadaje się do picie. Tylko ewentualnie do umycia. Rozmawiając z nimi przez zamknięte okno starałem się upewnić, czy rzeczywiście nie można jej pic. Obawiałem się zatrucia. Gościu potwierdził, że chyba jednak MOŻNA.'' ---------- ----------- ------------- Na to mój odpis i mój sen tego samego dnia: ''to ciekawe Kaziku. Bo mi się też śniło źródełko wody tylko ze ono tryskało z takiej górskiej siklawki. Takie małe rzeźbione ujście wody z kamienia. byłam bardzo spragniona. nalałam na rękę wody i zaczęłam pić. Wtem zaczepili mnie dwaj turyści - uwaga - niemcy! Gadali do mnie ale nie rozumiałam ale miganiem mi pokazali, żebym nie piła tej wody bo jest trująca. Faktycznie poczułam gorzkość.... ten sen mi się powtarza ;) co ty na to? ------- --------------- ------------- Kazik: To było bardzo podobne! Wszedłem do rowu, a tam woda sączyła się nie w samym rowie wzdłuż, tylko w dół po pochyłej ścianie. Przesiąkała, tworząc taką wymytą dziurę. Tam było jej trochę w małej kałuży. Dom stał tuż obok, więc pomyślałem, ze to właśnie stamtąd cieknie... Zbieżność wielka, jeszcze z tymi znakami od ludzi. ----------- -------------- -------------- Ja: Takie zbieżności sa uderzające. Albo mamy naprawdę dobre połączenie, albo odbieramy na podobnych częstotliwościach te same informacje. Tylko jakie to informacje? Może jest tak, że z czasem się dowiemy, może z czasem coraz lepiej będzie zrozumiałe to wszystko...
|
Moje Albumy
|