pomaranczowy Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 10.10.2007 - 16:55
8 pazdziernik 2006
Bardzo zły dzień. Nie mogę znaleźć sobie miejsca. Nie mam dokąd uciec i schować sie przed światem, praca itp.
Wchodzę z głową pod kołdrę. Izoluję się. Wpadłam na pomysł wizualizacji Kuli wielkości 3 m średnicy. Wielka bańka mydlana. Wchodzę w nią. Na zewnątrz ma lustra i nic co chce sie przedostać do środka, nie może. Indukuję że do środka może wejść tylko ta energia która zaproszę. Kncentruje się. Wnętrze kuli wyścielone jest jak puchowy tron. Tak mi ciepło i wygodnie. Skupiam sie na czakrach. Przy każdej z nich moja kula barwi sie wewnątrz odpowiednim kolorem światła. W pewnym momencie zapraszam do środka istotę, która mogłaby ulżyć mi w cierpieniu. czekam niedługa chwilę. Juz mnie nie ma fizycznie w pokoju. I czuje, że On jest. Siedzi naprzeciwko mnie w kuli. Zaczynam widzieć. Istota męska. Długie włosy, złote, jasna twarz niebieskie oczy. Nie ma zarostu. Jest młody około 30 – 35 lat. Ma biało błękitną szatę. Klękam przed nim i przytulam się do jego kolan. Kładę głowę na kolanach i czuje jak robi mi się niezmiernie dobrze. Nie czułam potęgi tylko łagodne dobro. Wzięłam jego rękę i przyłożyłam do serca. Powiedziałam,że chcę poczuć w swoim sercu jego miłość. On wziął moja dłoń i przyłożył do swojego serca Czuje przez materiał ciepło ciała ludzkiego. Widzę i czuje rozpalające sie białe światło... Kiedy tak byliśmy serce w serce poczułam spływający spokój uniesienie. Ale spokojne. Miałam łzy w oczach. Oczyszczenie takie jakieś z żalu ogromnego. Zaczynam płakać. Moja czakra serca wypełnia się i mam wrażenie, że obejmuje wszechświat...

Wróciłam i próbowałam zasnąć. Zasnęłam w końcu Kotka obudziła mnie skacząc po komputerze.(godz 3.20) a potem znów na klamkę (godz 5.30)... Do rana juz nie spałam... ale dobrze mi było. Alfa...
Alfa pogłębił sie w theta.. Ocknęłam się. Byłam w jakimś parku zielonym slonecznym i obserwowałam małą dziewczynkę. W białej sukience szła ścieżką. W tym momencie poczułam silne szarpnięcie w piersi. Jakby z czakry serca i splotu nagle wyrwało się coś. Wstrząsnęło mną ponownie i poczułam, że mimo iz między szarpnięciami minęła teoretycznie chwilka to był dłuższy okres czasu. Musiałam przejść gdzieś indziej. Cos się działo ze mną. I znów patrzyłam na ten sam moment kiedy ta dziewczynka wchodzi na ścieżkę...
W tym momencie Kotka ( tu przechodzimy do realiów 3d) skoczyła na klamkę i wpadła do pokoju. Ocknełam się do cf. Wstałam zamknąć drzwi. Byłam totalnie wybudzona i na obrotach. Poszłam zapalić do kuchni i zjadałm ogromną bułkę. Uzupełniłam energię, czułam silny głód .

Nazajutrz - Medytuję wieczorem, zamykam sie w kuli i oczyszczam czakry. Zasypiam w trakcie. Budze się z szeroko otwartymi oczami. Leże lewitując w kuli. Kula jest otwarta od góry. Z mojego wnętrza emanuja dwa promienie szerokie swiatła. Nie wiem czy pobieram czy oddaje energię. Jeden z nich na pewno był czerwony a drugi może żólty a może zielony nie jestem pewna.

 
« Następny starszy · pomaranczowy Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz

Moje Albumy