pomaranczowy Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

11 Stron V   1 2 3 > » 
entry 05.11.2012 - 00:11
03 11 2012
W nocy latałam. Wreszcie!
Wyszłam z LD-ka zyskałam świadomość. Natychmiast rzuciłam się w lot nad polami, co uwielbiam najbardziej!!! - boże jak mi tego brakowało!

leciałam a to szybko i wysoko, a to zawracałam zwalniałam
i sunęłam tak blisko ziemi jak się da, ocierając dłoniami o nią, by poczuć jej fakturę, by poczuć jej zapach i potem znów w górę, cieszyć się widokiem niewiarygodnie złotego pola zboża, dotykiem wiatru.

Jest jedna zmiana. Wyglądam inaczej w poza niż dotąd! Mam teraz długie kręcone włosy rude, choć dotąd miałam białe proste ;) Ubranie pozostało bez zmian - biała sukienka. ;)

entry 03.11.2012 - 14:06
03 11 2012

Wczoraj pracowałam w domu. O 14 mnie zmogło, słaba po grypie postanowiłam sie na godzinę położyć, zregenerować. Właśnie czytam na bieżąco książkę Darka Sugiera "Reportarze Św Piotra". I myślałam o aniołach i Jezusie, których on spotkał. Zamknęłam oczy. po raz pierwszy od dawna uruchomiłam stan medytacji. Dawno nie byłam sama w domu, taka cisza i spokój. Całe ciało niefizyczne rwało się do działania świadomego.
Wypowiedziałam cel medytacji: Aniołowie, chce was spotkać, zobaczyć, czy jakieś mnie chronią aktualnie, czy któryś jest blisko i może ze mną pogadać?
Puściłam myśli , z dwóch stron pojawiły się dwie kobiety wyglądające jak słowianki złotowłose, w warkoczach chyba. Obie identyczne. Obie miały zadanie uspokajać moje myśli, odpędzać je. Przykładały palec do ust i szeptały: ciiiiiiii.... Myśli ciiiiiiiiii
Kiedy myśli powracały one znów pojawiały się mi pomóc.
W końcu pojawił się obraz. Jakież było moje zdziwienie, spodziewając się anioła w szacie, ze skrzydłami klasycznego - zaskoczyłam się.
- Jesteś aniołem? - spytałam telepatycznie.
Mój anioł miał wygląd 11 chłopca z Brazylii, długie włosy chyba warkoczyków dużo, albo dredy. Ale ta twarz... Oczy - hipnotyzujące spojrzenie, ogromna powaga i mądrości, czuć , ze wysokie wibracje.
Patrząc w ta twarz dostawałam pakiet informacji. Że to tylko forma, że czemu nie taka akurat?
drugi anioł pojawił mi się po chwili i był to Grabiec.
Zszokowałam się jeszcze bardziej.
Grabiec?
Jego twarz wpatrzona we mnie spokojna ranga.
To samo spojrzenie co chłopca, powodowało, ze wyglądał trochę inaczej. A może ja dotąd inaczej na niego patrzyłam...
- A czemu nie?
- po prostu nie podejrzewałam, ze Grabiec może być aniołem i to jakoś mi bliskim..
- no to niespodzianka, chciałaś zobaczyć to masz-
i tu wysłał mi pakiet informacji, mniej więcej szło to tak:

"Przygotowuj się na to, by znieść spojrzenie prawdzie w twarz. Kiedy wszystko przestanie być anonimowe, odkryte zostaną myśli, postępki, wielu tego nie zniesie.
Wstydu własnego postępowania, patrzenia w oczy prawdzie. Dobrze jest starać się żyć tak, jakby wszystko wszyscy o tobie wiedzieli. Wtedy nie masz nic do ukrycia.
I nie boisz się, ze się wyda. Żyjąc tak, dokonujesz świadomych wyborów, nie oszukujesz się."

I zniknął.

---------------
Dzis po południu mój syn stoi na przedpokoju, słyszę z łazienki, że mówi zawzięcie jakby do kogoś.

-- Rozmawiasz z kimś? - pytam
- tak, z chłopcami.
- Sa tu chłopcy? Czy wymyśliłeś ich sobie?
- Sa tu - pokazuje palcem.
- A jak wyglądają , bo ja ich nie widzę - mówię
- chłopcy są, ładni, ładni chłopcy.
Nic więcej nie udało mi się z niego wydobyć. Pomyślałam sobie, ze to mogą być tak samo aniołki w postaci chłopców, którego ja zobaczyłam.
Przyszli dziś do nas, zaglądają ;)
-----------------------


entry 14.05.2009 - 10:02
Wpisze część naszej prywatnej korespondencji z Kazikiem.
Najpierw był sen Kazika, wpisuję fragmenty, może Kazik udostępni całość:
''Śnił mi się kolejny wyjazd... I najprawdopodobniej był związany z jakimś zagrożeniem. Przychodzi mi do głowy wirus (...)Kierowaliśmy się busem do, jak nam się wydawało, jedynego bezpiecznego miejsca - wyspy.
(...) Ktoś z tych "chorych" wziął do ręki coś naszego, jakiś pojemnik, nie pamiętam dokładnie, co to było. Coś białego, prostokątnego. Były na tym ślady krwi i obawiałem się, że ten - jak przypuszczałem - wirus, może przejść na mnie. Wziąłem to coś i poszedłem umyć, wyczyścić. Gdzieś w rowie znalazłem cieknącą wodą. Taki strumyczek, który najwyraźniej leciał z rozwalonego domu - pewnie z uszkodzonej rury> Woda była brudna, żółta. Zacząłem spłukiwać ślady krwi. Musiałem być spragniony albo po długiej drodze, albo też w ogóle odwodniony, bo wtedy widok tej wody wydawał mi się czymś niezwykłym. jakbym znalazł źródełko na środku pustyni. Nie ważne, czy woda była mętna, czy czysta.
Ciekła, jak wspomniałem z jakiejś rury. (...) Chyba też napiłem się z tego "źródełka.
Potem spotkaliśmy w jakimś na wpół rozwalonym domu (drwanianym, takie jak w USA, albo chatki w Rosji) dwie osoby. Za szyby (mężczyzna i jeszcze ktoś) dawali nam jakieś znaki. Chyba "migali", że te woda nie nadaje się do picie. Tylko ewentualnie do umycia. Rozmawiając z nimi przez zamknięte okno starałem się upewnić, czy rzeczywiście nie można jej pic. Obawiałem się zatrucia. Gościu potwierdził, że chyba jednak MOŻNA.''


---------- ----------- -------------
Na to mój odpis i mój sen tego samego dnia:
''to ciekawe Kaziku. Bo mi się też śniło źródełko wody tylko ze ono tryskało z takiej górskiej siklawki. Takie małe rzeźbione ujście wody z kamienia. byłam bardzo spragniona. nalałam na rękę wody i zaczęłam pić. Wtem zaczepili mnie dwaj turyści - uwaga - niemcy! Gadali do mnie ale nie rozumiałam ale miganiem mi pokazali, żebym nie piła tej wody bo jest trująca. Faktycznie poczułam gorzkość.... ten sen mi się powtarza ;)
co ty na to?


------- --------------- -------------
Kazik:
To było bardzo podobne!
Wszedłem do rowu, a tam woda sączyła się nie w samym rowie wzdłuż, tylko w dół po pochyłej ścianie. Przesiąkała, tworząc taką wymytą dziurę. Tam było jej trochę w małej kałuży.
Dom stał tuż obok, więc pomyślałem, ze to właśnie stamtąd cieknie...
Zbieżność wielka, jeszcze z tymi znakami od ludzi.

----------- -------------- --------------

Ja:
Takie zbieżności sa uderzające. Albo mamy naprawdę dobre połączenie, albo odbieramy na podobnych częstotliwościach te same informacje. Tylko jakie to informacje? Może jest tak, że z czasem się dowiemy, może z czasem coraz lepiej będzie zrozumiałe to wszystko...

entry 14.05.2009 - 09:51
Dziś miałam wyjście w trakcie nocy i połączyłam sie z kilkoma obenautami z naszego grona. Po zlocie załapałam linki do was i poszło!
Na samym początku spałam i coś tam śniłam nieświadomie. Nagle pojawił się obok mnie ktoś z nas. Jakiś stary wyjadacz forumowy, nie dam głowy ale mógł to być Zbyszek. Ale może tez Arti ''Jose''. Mówił do mnie ale ja odczytywałam to na pocztówce jako litery płynące.

Ocknęłam świadomość trzymając tę kartkę i czytam-słyszę: ''Spotkajmy się znów wszyscy, trzeba zrobić zlot.''
A ja na to: ''to może tym razem gdzieś nad morzem, co?''
Odwróciłam kartkę w dłoniach a na drugiej stronie był widok morza. Dostroiłam się do tego morza i natychmiast znalazłam się na plaży tam. Chwile pocieszyłam się widokiem i powiewem bryzy morskiej.
Szybko jednak wessało mnie do pewnego domku. Tam było już kilku obelotów. Był Twoistoid na pewno. Siedzieli na podłodze i zaczynali pic piwko wesoło dyskutując. Jednak jak bliżej podleciałam (tak, lewitowałam niewysoko) większość z nich była nieruchoma, zastygnięta a Twistoid na przykład byl najbardziej żywy. Zobaczył mnie i zagadał od razu. Powiedział żebym sprawdziła co z małym (moim synkiem) bo chyba ktoś go wziął, porwał na chwile.
Tak jakby ktoś go zabrał Astralnie? I ja znalazłam sie w tym momencie przy łóżeczku małego. Był jednak w środku i spał więc ruszyłam dalej spokojnie.
Wróciłam do tego domku. Ludzie piwkowali sobie , kiedy poczułam obecność mojej zmarłej babci. Pojawiła się a mi ciarki przeszły. Spytałam czego chce. Powiedziała, ze zadaje się z sektą i ona tu przyśle Maryje Matke by nas wybawiła... ;D O my goood! I pojawiła się z jakąś starą kobietą i zakonnicą o wielkich ciemnych oczach wpatrzonych we mnie. Wzięłam tę zakonnicę za fraki i wyrzuciłam na korytarz, ''czego chcesz?'' - pytam. A ona mi mówi, że właśnie zmarła kobieta, ta którą widziałam przed chwilą razem z nimi.
Zostawiłam ją na schodach i wróciłam do pokoju. Mówię kolegom , że umarła jakaś babcia właśnie. Twistoid się nie przejął zbyt, stwierdził, ze pewnie myślą, ze coś z tym mamy wspólnego! A ktoś inny rzekł: ''może byśmy sie przyjrzeli sprawie?''
Ja postanowiłam poszukać innych naszych obelotów. W tym celu wyleciałam przez okno na pięterku. Wyjrzałam najpierw i zobaczyłam już zbliżającego się Amena z Alą. Właściwie to najpierw szła Ala dopiero za nią dostrzegłam Amena ;) Szli z daleka machając do mnie bo mnie zobaczyli. Wyleciałam już na drogę by ich powitać kiedy na ścieżce pojawił się Anderssen. Przyleciałam do niego pierwsza i się przywitałam, mówię mu o babci, ze jakaś umarła w kamienicy tej. On i Amenowie poszli zobaczyć ta babcie. Ja podfrunęłam za nimi. Parterowe mieszkanie, korytarz, fetor, ludzie tak mówili, ale ja nie czułam nic. Babcia była uduszona.
Anderssen podaje mi linkę zwiniętą. Pytam co to jest? Wystraszyłam się że on ta linką zabił babcie. Ale on m owi, : ''nie bój sie, to są słuchawki, nosze je często przy sobie bo słucham muzy. Na niej masz dziwne nagranie. To krzyk tej kobiety przed śmiercią. Moze się przydać.''
Wróciliśmy do domku i dalej nie pamiętam. Zerwałam się na łóżku bo mały mnie obudził.

eee, pozdrówka wszystkim podlinkowanym ;)

entry 06.08.2008 - 22:12
Moje wyjscie dzis jest o tyle ciekawe, ze ciekawa byla okolicznosc tego wyjscia.!!! Głownie tu sie skupie.

Siedzialam w snie. Byla jakas osoba obok mnie. Nagle zobaczylam, jak ktos strzelil do tej osoby w glowe. Przestraszylam sie i zszokowalam. osoba ta sie osunela a ja szybko z lekiem spojrzalam w kierunku, skąd strzelano. i w tym momencie dostalam kulke też. W serce. Poczulam szarpnięcie. Swiadoma bylam tego ze zostalam zabita. Ze wlasnie przezywam proces umierania. !!!
Nie czulam w ogole bolu. Zdziwilo mnie to. W okolicy serca zaczelam czuc gorąco wzbierające, lecz nie bol. Takie mrowienie nagle od serca poszlo na cale cialo. Mysle, ciekawe co teraz mi umiera? I pomyslalam:
A moze skoro juz umieram, to co bede tak siedziec bezczynnie. Moze wyjde z ciala? Moze wtedy cialo sobie umrze a ja juz bede swiadomie dzialac?
I zaczelam sie ruszac w ciele. Rozruszalam cialo niefizyczne. Czulam ze moje fizyczne wbite w fotel umiera a moje niefizyczne uwalnia sie latwo.
Wybilam szybko do przodu, poczulam sie jakby worek foliowy, tak to moge ując. Bylam juz w pelni swiadoma, więc unioslam sie i prosto w okno, polecialam do przodu, przez okno.
Wylecialam od razu. Cofnelo mnie na chwile w cialo, ale szybko to samo. wybilam sie i polecialam z okno. Tam juz w pelni spokojnie poszybowalam w góre. Obrócilam sie paroma fikolkami. Gdzies polecialam. To byl fokus, ktorego opisywac nie bede. Typowo erotyczne przezycia.
Powiem tylko, ze Raz bylam facetem a potem kobietą....
No tez sobie pomarancza wyprawe zrobila!
Ponioslo mnie. Ale czysta kreacja byla wszystkiego, co do szczególu. Jestem zadowolona z wyjscia. Tylko, czemu ktos mnie zabil?????
Musialam miec silny bodziec, zdziwienie, zakoczenie by udalo sie wyjsc?

pozdrowka dla starej i nowej gwardii!
;)

11 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz

Aktualnie
http://www.wrzuta.pl/audio/34JfcDSuPw/in_perfect_harmony

W jednym tylko ciele
dzieje się nie wiele,
ale w ciałach dwóch
zaczyna się ruch.

Może gdybyś miał
na raz kilka ciał
powiedziałbyś sobie:
Jeszcze więcej zrobię.

Jeszcze więcej zdziałam
mając ze trzy ciała.
Jeszcze więcej stworzę
choćby było gorzej.

Może gdybyś miał
na raz kilka ciał
powiedziałbyś sobie:
Jeszcze więcej zrobię.

Choćby było trudniej
będę żyć obłudnie
i wszystkim pokażę
że mam różne twarze

Jeszcze więcej zdziałam
mając ze trzy ciała...

Grzegorz Turnau


***********************

Gdy jesteś sam i ciężko ci jest
Pomyśl że jestem też
Kobieto nie tak tej wojny mam dość
Ogłośmy rozejm dziś

Potrzebujemy się to proste jest
To nie jest żaden wstyd
I przyznać się każdy dziś chce
Mocno przytulić się

Ja wiem to znam płakałem nie raz
Bo różne stany mam
To dym , to alk.. i tysiące ciał
Które bym bardzo chciał

Nie możesz mieć wszystkiego
Wchodzimy kolego , to nie jest żaden wstyd
Jak deszcz , jak wiatr , jak drzewo, jak ptak
Miłość ma trudny smak

Widziałem na ulicy dziś
W oczach nienawiść ludzkie łzy
Więcej uczucia trzeba tak trzeba nam
Jutro otworzę oczy też
Spokojnie powiem - nie martw się
Więcej miłości trzeba tak trzeba nam

To racja jest ja zgadzam się z tym
Dobrze rozumiem że
Tysiące lat - stary nasz świat
Za dużo nosi kłamstw
Chcesz być lekarzem dusz
Zacznijmy już - kurację wszystkich serc
Niech słowa te rozniosą dziś się
Miłość ma wielki sens