Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
pomaranczowy Notatnik

Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

pomaranczowy Notatnik

Amen -szaman - Kwitnąca Wisnia, Kronopio I Conchita

Jak to jest z tymi podróżami mentalnymi? medytujemy lub wizualizujemy, albo wyobrażamy sobie lub zamyślamy się nad czymś. W którym momencie przestajemy kontrolować kreacje a zaczynamy byc tam i przeżywać to.
Zaprzyjaźnienie z Amenem spowodowało silne wzajemne zalogowanie w tym czasie. Miałam wczoraj dwa mentalne wyjścia. Pierwsze. Znalazłam sie na łące - to był jakby sad z drzewkami wisni. Pora kwitnienia - Japonia. Strasznie mi sie spodobały drzewka i zaczęłam je łapać , gałązki i strząsać kwiaty. Te płatki takleciały i mnie wznosiły w radość bardzo silnie. medytowałam nad przywołaniem radości. I nagle pod drzewkiem nieopodal zobaczyłam Amena. Siedział pod takim materiałowym namiotem-altaną. Przy stoliczku jakby. Zamyślony patrzył sobie w moja stronę. Podbiegłam do niego i strząsnęłam mu te płatki na głowę ze śmiechem. i wywaliło mnie z powrotem pod moje drewko. ;) Zdziwiłam sie. Zaczęłam mu się przyglądać. I wtedy zaczęłam słyszeć jego myśli. Ale żeby było ciekawiej z obu stron namiotu altany wyszła Conchita i Kronopio. Szli teatralnym krokiem recytując na zmianę myśli Amena. Były pięknym białym wierszem. Trwało to sporo czasu. Pamiętam niektóre urywki wiersza było liryce i miłości ogólnie. Szczegóły sa trochę osobiste więc zatrzymam dla siebie.
Potem coś mi przerwało i kontynuowałam za chwile.
Poczułam siebie w wielkim namiocie. Ciemno było. Dokoła unosiły sie jakieś opary ziół palonych. Byłam skrępowana. Ręce na plecach. siedziałam. Chwilę szarpałam sie z tych więzów. Ale za chwile zaczęłam się temu przyglądać. Zaczęłam słyszeć głosy - coś jak pieśni indiańskie. Szybkie, rytmiczne meksykańskie czy Apaczów jakichś? Powtarzające się słowa wielokrotnie. Przy namiocie stał straznik. Indianin. Pilnował mnie ale zarazem jakby strzegł mnie. Cos ze mna się działo. Miałam na sobie ubranie ze skór, związane rzemieniami. Poczułam, że jestem tam z własnej woli. jakiś namiot oczyszczenia czy cos? Wyszłam transparentnie widzeniem poza namiot i zobaczyłam Jakiegoś wodza lub czarownika-szamana. To był Amen. Miał skórzane odzienie i zwisające rzemienie i pióra. Miał coś na głowie, spadało to na ramiona jakby pióropusz... Albo przepaska. Wszystko było w nocy jakby. Jakieś ognisko płonęło obok niego i sporo innych indian. Amen-Szaman poczuł mnie mentalnie. Widać było. A mnie zagłuszyły dźwieki śpiewów indiańskich. Było mi ogromnie gorąco i zaczęłam znów się szarpać. Po tym ogarnął mnie mrok. Nieczucie. paraliz. Leżałam godzinę az sie ocknęłam.
nie wiem jakie rejony odwiedziłam. Moje? Czy Amena?

przez: amen on 18.12.2007 - 18:55

Moje, Pomarańczo. Wczoraj przed snem słuchałem oddychanie szamańskie Bytofa i z tym dźwiękiem na słuchawkach zasnąłem...Nie pamiętam żadnych snów aż obudziłęm się o 4tej. Pozdrawiam...

przez: Artur_flyer on 18.12.2007 - 21:59

Ale mi wesoło ostatnio hihihihihih.
Bardzo ciekawe przeżycie :):)

Oj dzieje się.

:):):):):):):):):::):):):):):):):):):):):):):):):

.........światełko..............

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services