Minął rok od tego doświadczenia więc dobra okazja go sobie przypomnieć ;)
1 listopad 2006
W nocy podeszłam do medytacji i poprosiłam o znak od opiekuna. Poszukiwałam kontaktu z jakimś opiekunem wtedy.
Przed położeniem sie zapaliłam dwie świeczki. Jedna dla tych co już zmarli... Drugą świecę zapaliłam za pomyślność medytacji.
Nie doszłam energią nawet do pierwszej czakry kiedy ogarnął mnie letarg bez świadomości. Obudziłam się po jakimś czasie nagle i spojrzałam na świece. Paliła się tylko jedna - ta od dusz zmarłych. Zastanowiłam sie chwilę co to za znak... Pomodliłam sie jeszcze raz za zmarłych i zapadłam w sen.
Ponownie obudziłam sie za jakiś czas.... I.... paliła sie świeca druga!!!!! a pierwsza zgasła.
Wtedy uspokoiłam się, ze jednak może mój opiekun sie pojawił i to był znak, że jest.
;)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
A jak już helloween to jeszcze cos o strachach:
Noc - dwa razy jakby ktoś mnie zabijał
Najpierw dusił a potem rzucał w zimna przepaść, spadałam
jedyna rzeczą pozytywną było to - że nie czułam najmniejszego lęku i wierzyłam, że jestem bezpieczna mimo wszystko
nie bałam się choć pętla zaciskała sie na szyi powoli
słyszałam głos, męski, zły głos
mówił, że "teraz to juz nie mam wyjścia sama sobie wybrałam to" i zaciskała sie pętla
od góry nade mną linka szła, na gardło, widziałam ją
strachy....
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services