Spotkanie OBEmaniaków 26.01.2008r. Ziemia - Lublin.
Mroźny i wietrzny dzień. Wstaję i sobie myślę. A co jeśli grono mi się nie spodoba? A jeśli to, a jeśli tamto... No, myślałem o tym aby nie jechać. W końcu przełamałem się mówiąc: ku*wa, chcesz być w przyszłości specem od Public Relations, a ty boisz się gości co wychodzą z ciał?? :) Siła wyższa wygrała. Wsiadłem w pierwszy, lepszy bus do Lublina. Jechałem tak godzinę i jak zwykle patrzyłem przez szybę i marzyłem, rozmyślałem o przyszłości i przeszłości. Tak mam od urodzenia jak siedzę w aucie. Na miejscu kupiłem Kubusia (wolę to jak coca-cole). Obok był zamek, wbiegłem po schodach niczym Rocky, stanąłem na krawędzi murku i patrzyłem na masy idące przed siebie - pijąc przy tym soczek. Tak też lubię spędzać czas :> m.in dlatego, że przyjechałem o 20 minut za wcześnie. Idę dalej i pytam się, gdzie jest ta Brama Krakowska pierwszego lepszego przechodnia. Wystarczyło iść przed siebie, jak w życiu :] Jest i nasz cel. Nagle... niespodziewanie... zobaczyłem obok Darka, ale go na początku ominąłem, bo usłyszałem piękną melodię wygrywaną na gitarze przez jakiegoś studenta. Rzuciłem mu parę złotych, aż tu nagle przyszedł jakiś drugi i zagrał, a także zaśpiewał piosenkę zespołu Oasis - Wonderwall (http://pl.youtube.com/watch?v=FAPtTS0TYtU). Jeju, po prostu zasłuchałem się w tym. Stałem z nimi i słuchałem. Świetny cover. Pozdrawiam ich serdecznie! Patrzę na zegarek, za dwie dwunasta. Patrzę w lewo, a tu obok Darka stoi ktoś jeszcze - Dzidek. Myślę, sobie - czekać aż przybędzie więcej ludu, czy zagadać? Idę. Oczywiście bez dobrego powitana typu niedźwiadek nie dało by rady. Darek postanowił, że zostawiamy temat o oobe aż dojdziemy do baru. Czekamy 30 minut, nagle zadzwonił Marcin (ksywki zapomniałem), wziął ze sobą dwie dziewczyny: Ptysia i jego dziewczynę.
Dochodzimy do baru KwaXXXt żeby reklam nie było, ale powiem wam... knajpka przyzwoita. Tam przez kilka bitych godzin gadaliśmy o oobe przy soczku bez alkoholowym (ofkors!) :P Aż w końcu trójka pojechała w Puławy do domu. Zostałem z Dzidkiem i Darkiem. Gadaliśmy dalej o oobe, zjedliśmy trzy duże miski precelków i jedną dużą pizzę. Powiem wam szczerze, że moje obawy w gów*o się obróciły - i dobrze. Spotkałem na prawdę miłych i przesympatycznych ludzi, których mam nadzieję spotkać w przyszłości jeszcze mnóstwo razy. Daro rozwiązał mój problem z brakiem czasu na 4+1 i wszyscy są happy. W końcu powoli traciłem świadomość. Dosypali coś do tych soczków? :)Na bite kilkanaście minut nie czaiłem bazy. Dopiero zapach pizzy mnie ocucił. Chichraliśmy się z byle czego.
Dagon: Zapisaliście się do Wyszszej Szkoły Wychodzenia z Ciała?
Każdy zaczął się śmiać, jak zauważyliście przez błąd ortograficzny, który zauważył jakiś user :D
Darek dał każdemu po OBEkubku, OBEpłycie i książce z jego autografem. U mnie napisał: Dagonowi OBE-Vojownikowi. :)
Po tak dużej dawce pozytywnej energii opuściliśmy lokal. Darek i Dzidek podprowadzili mnie pod busa i tak znikli. Niedźwiedź na koniec i cześć. Wspomniano o wykładzie Darka w Puławach 1 marca. Coś ma się kroić, więc szykujcie czas!
Podsumowując: dzisiaj spotkałem super ludzi, na prawdę tak dawno dobrze się nie ubawiłem jak dziś, a przy okazji dowiedziałem o oobe.
Pokój wam! Pozdrawiam OBEmaniaków!!
Fotki na koniec, dzięki uprzejmości Ptysi:
1 http://img216.imageshack.us/img216/1554/imgp0229wk3.jpg
2 http://img223.imageshack.us/img223/3981/imgp0231bu3.jpg
3 http://img84.imageshack.us/img84/2734/imgp0232xj9.jpg
4 http://img233.imageshack.us/img233/2981/imgp0233wk3.jpg
5 http://img90.imageshack.us/img90/3812/imgp0236tq2.jpg
6 http://img235.imageshack.us/img235/4527/imgp0237tf5.jpg
Tak btw... ci wytrwalsi siedzieli do 18:30.. coś w ten deseń, czyli ja, Darek i Dzidek... :D
a widzisz? było zostać? :)
Świetny opis Robinie :):)
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services