Crow's Diary


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 | Kategoria: Senna autostrada
entry 12.02.2010 - 10:46
Śniło mi się w nocy, że byłem jakimś naukowcem niby na safari ale to było takie safari z dżunglą połączone. Tam coś robiłem, jeszcze nie wiedziałem co. Polazłem gdzieś do lasu i mnie dzikie zwierzęta i duże pszczoły zaczęły gonić. Uciekałem ile sił w nogach do mojego domku. Tam się okazało, że moja żona i dzieci po mnie, czy do mnie przyjechały. Niestety nie mogliśmy zostać z powodu fauny. Okazało się, że ja tam pracowałem przy takiej pompie, która wydobywała z ziemi jakąś plazmę czy jakąś energie dla jakieś tam firmy czy coś. No i Natura się zbuntowała przeciw ludzkości chyba.

Obudziłem się nad ranem na chwilę, trochę pokręciłem i poszedłem znów spać.

Zasnąłem i miałem kolejny sen. Śniło mi się, że byłem w jakimś pokoju i tam spotykałem znajomych. Dwóch chciało sobie rower bmx kupić do sztuczek kaskaderskich. Ja też niby chciałem z nimi ale wybrałem sobie górala. Potem oni sobie poszli ale prędzej powiedzieli, że nie ten rower bo m za grube opony jak na szosę. Potem zjawiła się grupka dzieciaków. Czułem się jak w szkole. Ja generalnie chciałem wyjść przez okno na podwórko ale ktoś mi zawsze przeszkadzał. No i te dzieciaki zebrały się koło mnie przy tym oknie i coś krzyczą, mówią, wariują, taka niepoprawna polska młodzież. Ale jakoś udało mi się z nimi kontakt złapać i się uspokoili. Spojrzałem w lewo i zobaczyłem, że jednemu dzieciakowi spadła taka foliowa przepaska z ramienia. Przyjrzałem się bliżej i się okazało ze nie miał ręki. Miał za to taki jakby mechaniczny, czy metalowy kikut z takimi 3 chwytakami na końcu jakby palce. Później obróciłem się w stronę okna chciałem wyjść, ale nie wyszedłem, jednak usłyszałem jakiś głos znikąd. Coś mi mówił, jakaś radę odnośnie OBE/LD itp - tak mi się przynajmniej wydaje.

Przebudziłem się i byłem taki jeszcze śpiący trochę. Zamknąłem oczy i starałem się zostać świadomy. Zacząłem odczuwać, że jestem w ruchu, że się rozpędzam do niebywałych prędkości. Wymyśliłem sobie, że skoro tak to chciałbym być pilotem myśliwca kosmicznego. Nagle dookoła zbudował się tunel. Taki wielki tunel startowy dla myśliwców. Kilka sekund później wyleciałem w przestrzeń kosmiczną. Leciałem z ogromna prędkością, czułem ją. Pomyślałem, że fajnie było by jakiś obcych zestrzelić. Na horyzoncie pojawiła się jakaś eskadra. Pogoniłem za nią kilka chwil, być może kogoś zestrzeliłem. W końcu doleciałem do ogromnego statku matki, czy ogromnej bazy kosmicznej. Jakoś niespostrzeżenie wylądowałem w środku i opuściłem pojazd. Poszedłem korytarzem z hali na korytarze statku/bazy. Tam wyczułem, że za drzwiami jest jakiś żołnierz. Wychyliłem głowę przez zamknięte drzwi i widziałem takiego człowieka w czarnym mundurze z czerwonymi elementami. Na głowie mial helm, taki przypominający trochę hełm żołnierzy republiki z gwiezdnych wojen, ale bardziej wydłużony, jakby kolarski. Pojmałem go szybkim ruchem i unieszkodliwiłem. Zaciągłem go do ciemnego korytarzyka obok i pozostawiłem. Potem poszedłem dalej korytarzem i usłyszałem, że znów ktoś się zbliża. Tym razem nie miałem gdzie się schować. Pomyślałem, że przecież jestem w swoim śnie więc mam wszystko dostępne co tylko zapragnę. Szybko włączyłem sobie STEALTH'a (niewidzialność) i zaczaiłem się za rogiem jak jakiś ukryty predator. Kątem oka tak trochę wyglądnąłem za róg by zobaczyć kto idzie. Już chyba kogoś zobaczyłem kiedy zacząłem tracić ostrość. Nawet mi nie przyszło mi na myśl by się dostroić Pod sam koniec jak już zacząłem tracić wizję usłyszałem jeszcze raz ten sam głos co wcześniej. Nie pamiętam dokładnie co powiedział (za duzo czasu minęło) ale przekaz był mniej więcej taki: "Nie będziesz bardziej świadomy w tej rzeczywistości jeżeli nie oczyścisz swojego umysłu"

 
« Następny starszy · Crow's Diary · Następny nowszy »
 
Mój obraz