Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
Forum OOBE -> Poranne Najadłuzsze Podroże
Crow's Diary


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 | Kategoria: Świat poza Ciałem
entry 16.03.2010 - 10:25
Obudziłem się około 7 i tak leżałem w łóżku bezczynnie. Czekałem, aż dziewczyna wyjdzie do pracy, abym mógł znów oddać się snom. Kiedy ponownie zamknąłem oczy i podświadomie skupiałem się na jednej czy 2 myśli. Myślałem sobie, że za moment wezmę PSP i pogram trochę, a później wezmę się za pracę.

Pierwsze hipnagogi miały związek właśnie z grami. Dokładniej z Diablo na PSX i tym jak jakaś dziewczynka kazała mi iść do jaskini i tam zdobyć ileś punktów czy coś. Przed oczami przeskakiwały mi obrazki z gry tej na PS1 i jakieś inne przypominające japońskie cRPG na SNES'a czy GBA. Później pojawił się zrzut z jaskini z Diablo 2. Trochę mnie już to męczyło i postanowiłem wyślizgnąć się z łóżka i przeżyć swoją przygodę. Kiedy bohater gry doszedł do pewnego miejsca i miał iść dalej. Poczułem jak zaczynam się ślizgać, jak tracę grunt pod nogami i zapadam się w dół. Okazało się, że wszedłem na jakiś niepewny fragment jaskini i zjechałem szybem w dół. Beż światła latarki czy pochodni, było mi ciężko cokolwiek zobaczyć. Wyczuwałem jednak, że jestem w ciasnej wilgotnej grocie. Powędrowałem kilkoma korytarzami i zsunąłem się jeszcze kilkoma szybami. W między czasie upiększyłem nie które miejsca, groty źródłami światła z błękitno-białego kryształu. Pomyślałem czy było by mi wygodnie gdybym miał taki naszyjnik z ów kryształem na szyi. W końcu stwierdziłem, że nie, bo będzie przeszkadzał w ewentualnej walce. Po jakimś czasie doszedłem na najwyższy poziom jaskini skąd przeniosłem się w zupełnie inne miejsce.

Przenosiłem się do łózka, do ciała, gdzie widziałem kawałek sufitu i pościeli. Po słabych wibracjach przenosiłem się dalej w kolejne miejsca. Często miałem tak, że czułem się rozciągnięty, lub czułem swoją obecność w dwóch miejscach na raz. Gdzieś tam, że stoję, że idę, że się podpieram i tutaj w łóżku nie mogąc się ruszyć obserwując skrawek kołdry i przesunięty oraz pod kątem biały sufit. W takich momentach starałem się zapomnieć o łóżku i skupić na tej drugiej pozycji. Po pewnym powrocie do siebie poczułem mocniejsze wibracje niż wcześniej. Postanowiłem się skupić na nich troszkę bardziej, skontrolować je, a być może uda mi się znaleźć w POZA w świecie fizycznym. Myślami zacząłem je kontrolować, aby przesuwały się w górę i w dół, w górę i w dół. Niby nic się nie działo, jednak po chwili poczułem jak wibracje pulsują, przesuwając się po moim ciele. Nagła lekkość oznajmiła mi, że mogę się ruszyć. Z niewielką trudnością, przechyliłem się delikatnie w prawą stronę, aby opaść na ziemi za łóżkiem, przy czym czuwałem aby nie poruszyć swoim ciałem fizycznym. Nie wiem skąd we mnie jeszcze ten strach, przecież w tym momencie nie ma możliwości nim ruszać, wiedząc to bylem pewniejszy siebie wykonując obrót. Moja widoczność była znacznie ograniczona. Raczej ciemne barwy, czy raczej plamy, na chwilę odkrywały bardzo rozmyte pomieszczenie. Postanowiłem się podeprzeć ręką by pomóc sobie unieść się wyżej. Dotknąwszy łóżka wyczułem pofałdowaną kołdrę i siebie - swoją nagą stopę i nogę. Mimo dalszych starań by pozostać w tym miejscu zostałem przeniesiony w inne.

Dużo czasu spędziłem w moim rodzinnym domu, znowu. Nie wiem co mnie tam przyciąga będąc poza ciałem. Muszę się dowiedzieć. W każdym bądź razie wracałem tam dzisiaj nie raz, za każdym razem przeżywając nowy epizod. Z racji na dzisiejszy długi pobyt jestem w wstanie przypomnieć sobie tylko niektóre fragmenty.

Jednym z nich było spotkanie z jakimiś dwiema laseczkami. Niby takie mangowe, niby nie. Były jakimiś kurtyzanami - przynajmniej ta starsza, bardziej doświadczona w tych sprawach. Ta druga zdecydowanie młodsza nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi. Wypytywała nas co my w tym widzimy, dlaczego to jest dla nas takie przyjemne. Zapytałem czy raczej stwierdziłem, że na pewno chce się o tym osobiście przekonać i doświadczyć tej przyjemności. Przytaknęła kiwając głową i uśmiechem na twarzy.

Następnie spotkałem moją rodzinę, moją mamę i kuzynkę. Rozmawialiśmy o jakichś różnych rzeczach, których teraz nie pamiętam. Gdzieś w czasie rozmowy bardzo chciałem przenieść się do świata fizycznego do jakiegoś znajomego lub do mojego pokoju aby móc pozbierać dowody na jakąś, choć minimalną współzależność tych dwóch światów. Niestety nie udało mi się. skończyłem kręcąc się w kółko. (Jeżeli ktoś zna jakieś sposoby na przemieszczanie się w przestrzeni w POZA, będę po stokroć wdzięczny za jakiekolwiek wskazówki;))

W pewnym momencie znów zachciało mi się polatać. Pamiętałem co było ostatnio - zostałem zablokowany przez barierkę. Tym razem postanowiłem się nieco bardziej rozpędzić. Zacząłem biec od kuchni, przez korytarz, duży pokój, przez balkonowe okno, przez barierkę i znalazłem się w powietrzu. Zacząłem chwilę spadać po czym jak ptak machałem rękoma. Wzniosłem się niewiele jednak wciąż za mało by podziwiać krajobraz mojego miasta. Przypomniałem sobie jak niektórzy ludzie pisali na forach, że latają na supermena. Nie czekając dłużej wyciągnąłem dwie ręce przed siebie i zacząłem lecieć. Jak za dawnych czasów, pomyślałem. Kiedy byłem jeszcze mały często byłem świadomy w snach i często latałem po swoim mieście. Wymyślałem różne techniki latania i wznoszenia się - mam nadzieję, że wciąż je jeszcze pamiętam, i że wciąż to jeszcze potrafię robić tak dobrze jak wtedy. Wzniosłem się nad blok i jeszcze wyżej i wyżej. Krajobraz był nieco inny, ale dużo fajniejszy. Wszędzie dookoła było pełno drzew, wysokich ogromnych i w ogóle sporo zieleni. Gdzieś tam pomiędzy tym wszystkim wystawały średniej wysokości, chyba szklane, wieżowce. Ta wizja była fantastyczna, czułem jakby to w końcu ludzie pogodzili się z naturą i współżyli z nią. Postanowiłem polecieć dalej. Z szybowałem na chwilę w dół, gdzie na narożniku budynku zauważyłem kilka mangowych uśmiechniętych postaci, dzieci i wzbiłem się ponownie w górę.

Następnie spotkałem się w moim rodzinnym domu z moją koleżanką ze studiów. Zaczęliśmy rozmawiać o lekcjach. Chwilę później pojawiła się druga siedząc na kanapie wraz z nauczycielką, która wypytywała o jakąś książkę z poprzedniego roku. Szybko poprawnie odpowiedziałem na pytanie dzięki czemu uszczęśliwiłem się, że jeszcze pamiętam.

Na sam koniec znalazłem się na jakieś ulicy dużego miasta. Na skrzyżowaniu, na torowisku tramwajowym siedział kot. Tramwaje przejeżdżały nad nim. Moje towarzystwo zaniepokoiło się o niego, po czym podszedłem do niego, wziąłem pod pachę i zaniosłem w bezpieczne miejsce. Po tym incydencie obudziłem się na dobre. Przez chwilę chciałem jeszcze wrócić, ale wiedziałem, że już nie dam rady.

« Następny starszy · Crow's Diary · Następny nowszy »

Komentarze

post 18.03.2010 - 16:22
Komentarz #1


Dusza Towarzystwa
Ikona Grupy

Grupa: OOBE VIP
Postów: 677
Dołączył: 22.10.2008
Nr użytkownika: 5613



ja sie przemieszczam myslac o danej osobie/miejscu lub wyobrazam sobie to co o niej pamietam w danej chwili. Wtedy koncentruje nie <calkowita> ale czesciowa uwage na tym i mnie przenosi. Dlatego nie calkowita bo jak skupiam sie cała w oobe cyz we snie wtedy zazwyczaj mnie cofa i wychodzi niefajnie, wiec sie staram w ten sposob. ;) czasem tez mysle o danej osobie i ukazuje mi sie obraz osoby i za nim podazam po prostu. Roznie:)
Go to the top of the page
post 21.04.2010 - 21:55
Komentarz #2


Częsty Gość Rodziny
**

Grupa: Podróżnicy
Postów: 11
Dołączył: 07.05.2009
Nr użytkownika: 7083



piszesz, ze nie wiesz czemu tak duzo czasu spedzasz w rodzinnym domu po wyjsciu z ciała. z tego co pamietam to R.Monroe pisał, że czesto po wyjściu znajdujemy się w miejscach, które w podświadomości nam się pozytywnie kojarzą : ) pozdro
Go to the top of the page

 
« Następny starszy · Crow's Diary · Następny nowszy »
 
Mój obraz