Nad ranem obudziła mnie melodia budzika. Wstałem sięgnąłem po telefon, wyłączyłem alarm i wróciłem do łóżka z telefonem w ręku. Po jakimś czasie alarm znów dał osobie znać. Ponownie go wyłączyłem i zasnąłem na kolejne 9 min.
Znalazłem się w jakimś samochodzie. W ręce miałem telefon i ustawioną funkcję aparatu. Miałem zrobić zdjęcia Pannie młodej i jej drużbom. Stały na niewielkim wzniesieniu przed średniej wielkości przyczepą campingową. Ustawiłem kadr i pstryknąłem zdjęcie. Miałem zrobić jeszcze kilka ale moją uwagę przyciągnęła jedna z drużb. Była to średniego wzrostu i średniej urody szatynka o lokowanych włosach. przyglądałem się jej twarzy i zauważałem coraz więcej niedoskonałości. Chyba to zauważyła i odwróciła moją uwagę zmieniając pozycję na coraz to pociągające, miejscami podnosząc sukienkę. Musiałem jej przyznać, że była niezwykle zgrabna, a jej piękne długie nogi i na wpół gołe pośladki przyciągnęłyby niejednego faceta. Zmiana scenerii. Miałem zrobić zdjęcia na łódce. Ktoś chyba mi podał kajak czy łódź i jak już ją trzymałem w rękach zapadła się podwodę. Miałem wsiąść z Panną młodą na drugą łódkę ale jak się okazało zaczynała tonąć. Po chwili cały pomost wraz z łodzią jakby zapadły się pod taflę wody. Zaraz po nich dołączyłem i ja. Wynurzyłem się i zorientowałem, że panny młodej nie było na powierzchni. Szybko zanurkowałem i dostrzegłem ją gdzieś na dnie pod belami pomostu i łodzi. Podpłynąłem do niej, chwyciłem i wyciągnąłem na powierzchnię, gdzie przekazałem ją jej ojcu. Zadzwonił alarm. Przebudziłem się i szybkim minimalnym ruchem wyłączyłem go. Telefon wciąż tkwił w mej dłoni, a ja nie chcąc jeszcze wstawać i nie chcąc się ruszać postanowiłem chwilę pomedytować.
Zacząłem odliczać oddechy. Wdech, "jeden", wydech. Wdech, "dwa", wydech... wdech, "pięć" wydech. nagle słyszę dźwięk alarmu. Nie był ten sam, był inny bardziej przytłumiony ale wiem że to alarm w telefonie. Już miałem ponownie ruszyć mym fizycznym palcem aby go wyłączyć, ale się spostrzegłem, że ten dźwięk nie dochodził ze świata fizycznego. Uśmiechnąłem się w duchu, że to spostrzegłem i oczekiwałem momentu, w którym będę mógł ze spokojem opuścić moje ciało. Po chwili pojawiały się kolejne dźwięki. Jakieś drobne nic nie znaczące pojedyncze odgłosy. Po chwili wyczułem, ze koło mojego łóżka kręci się jakaś postać. Chodziła dookoła łóżka jakby na coś czekała z niecierpliwością. Chwilę później zacząłem słyszeć jej kroki i głos. Gdzieś w między czasie w myślach prosiłem ją aby mnie chwyciła za rękę czy nogę i wyciągnęła. Nie zrobiła tego lecz wciąż krzątała się wokół. Kilka chwil później zacząłem ją widzieć. Był to średniego wieku szczupły mężczyzna. Przypominał trochę jakiegoś biznesman'a. Usiadł centralnie koło mnie na taboreciku i mówił coś po angielsku. Doskonale rozumiałem jego poprawną amerykańską angielszczyznę, niestety po powrocie zapomniałem co mówił. Na koniec dodał coś jeszcze po hiszpańsku. Wtedy poczułem wibracje. Najpierw lekkie, po których wciąż nie moglem się ruszyć, potem mocniejsze. Podczas tych drugich przypomniałem sobie o metodzie Roberta Monroe aby spróbować ściągnąć na siebie wibracje z góry. Okiem wyobraźni spojrzałem nad siebie i wibrację się nasiliły. Zaraz po nich z lądowałem twarzą ku ziemi w kuchni mojego rodzinnego mieszkania. Za oknem było ciemno ale pomieszczenie było oświetlone światłem lampy. W tym miejscu przy mnie znalazł się mój dawny znajomy, który zaczął mi mówić o pracy którą mi chce zlecić. Wiedziałem, że go tam nie powinno być więc nawet sobie nim nie zawracałem głowy, gdyż miałem ważniejsze rzeczy do zrobienia - poszukać dowodów na związek pomiędzy światem snów, a światem fizycznym. Pierwsze co zrobiłem to poszedłem zobaczyć do pokoju czy mnie tam czasem nie ma leżącego na łóżku. Oczywiście bylem, ale się nie przyglądałem. Co prawda pokój był ten z mojego rodzinnego domu, ale łóżko w nim to na którym śpię w mieście, w którym obecnie zamieszkuję. Na łóżku spostrzegłem moją śpiącą dziewczynę i obok niej siebie. Wydawało się, że jest to w porządku więc powędrowałem do kolejnego pokoju. Tam spotkałem moją babcię oglądającą telewizję. Wróciłem się na korytarz, gdzie koło nóg przebiegł mój kot. Chciałem go zagadać ale mnie totalnie zignorował, czy wręcz uciekł przede mną i schował się pod łóżko. W mojej głowie zaświtała mi myśl, że nie mam tu zbyt wiele czasu. Za niecałe 9 min zadzwoni alarm i mnie wybudzi. Postanowiłem powędrować na balkon i unieść się w górę by po podziwiać moje rodzinne miasto z lotu ptaka jak za dawnych lat. Poszedłem szybko do pokoju, przeszedłem przez balkonowe drzwi i miałem przejść przez barierkę balkonu by znaleźć się w powietrzu. Jednak coś mnie zablokowało. Spróbowałem ponownie i znów to samo. Chwila zastanowienia i zdałem sobie sprawę, że jeszcze za bardzo się tego boję by tak nagle wyskoczyć z balkonu. Nie byłem na to jeszcze gotowy. Postanowiłem zatem sprawdzić co słychać u moich sąsiadów jednak już zacząłem tracić ostrość i świadomość, obraz zaczął się przekrzywiać i zamazywać. Zamknąłem oczy, obróciłem się kilka razy w kółko powtarzając sobie, że chcę się dostroić i być świadomym. Po chwili znów z lądowałem twarzą przy ziemi, jednak tym razem na korytarzu. Uniosłem się na nogi i powędrowałem do łazienki skąd miałem się dostać dalej do kolejnego mieszkania. łazienka tak jak kuchnia była dobrze oświetlona. Skupiłem się na ścianie przede mną i ruszyłem w jej stronę. Zrobiłem pierwszy krok i już poczułem jej opór. Dosłownie takie gumociasto, gęste i potwornie uporczywe do prześlizgnięcia się. Wysiliłem się trochę bardziej i w końcu udało się. Jednak jak się okazało doświadczyłem efektu "pac-man'a"! Ponownie znalazłem się łazience od drugiej strony jak na początku! Ponowiłem próbę przebicia się przez mur i w końcu znalazłem się u sąsiadów. Tam zobaczyłem sąsiada z sąsiadką zabawiających się radośnie. A tak dokładniej to sąsiadka zadowalała sąsiada oralnie. Trochę korzystając z okazji postanowiłem przetestować mój zmysł dotyku i pozwoliłem sobie dotknąć jej nagiej piersi. Była idealna, w kształcie i jędrności. Obejrzałem się dookoła i zauważyłem, że mają otwarte drzwi do pokoju dziecinnego, co mnie troszkę zdziwiło. Jak można robić takie rzeczy przy dzieciach. Kobieta poprosiła męża by przyniósł kamerę, gdyż chciała by się nagrali podczas ich zabawy. Nie miałem więcej czasu by tam zostać i postanowiłem poszukać bardziej przekonywujących dowodów na związek pomiędzy tymi dwoma światami. Moim celem miało być przemieszczenie, się z tamtego miejsca do mieszkania mojego kolegi z pracy, co bym mógł zrelacjonować co u niego widziałem zaraz po tym jak się znajdę w biurze. Wyszedłem na korytarz i zacząłem szukać IDentu Marka, jednak mający mnie za chwilę obudzić budzik ściągnął mnie z powrotem do ciała. Obudziłem się, wyłączyłem alarm, poleżałem jeszcze chwilę z nadzieją, że będę mógł wrócić jednak nie było mi już to dane.