W moim śnie ponownie znalazłem się rodzinnych okolicach. Szedłem od mojej klatki w stronę oddalonej o kilkadziesiąt ulicy i pewnego sklepiku. Tam wsiadłem w autobus, gdzie się okazało kierowcą był mój znajomy ze szkolnej ławki. Zaskoczyła mnie ta sytuacja ale pozytywnie. Cieszyłem się że go spotkałem i mogłem z nim porozmawiać. Tak sobie jechaliśmy tym autobusem, chociaż w moim rodzinnym mieście nie ma śródmiejskich środków transportu, a ja wyciągnąłem swoje PSP i zacząłem w coś grać czy przeglądać gry. Zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu alei Jana Pawła II na przystanku, gdzie wysiadłem i spotkałem kolejnego znajomego. Chciałem się mu pochwalić, że mam nową fajną grę (GTA Vice City Stories) choć sam za nią zbytnio nie przepadam i on też. Już miał zobaczyć, obejrzeć aż zauważyliśmy, że w naszą stronę kieruję się pewien znany nam osobnik. Był to taki swego czasu miejski cwaniaczek, łobuz. Podszedł do nas a Paweł wiedział, że się doczepi i zacznie czegoś chcieć. Ja postanowiłem pójść dalej aby nie mieć z nim do czynienia. Jak odchodziłem obejrzałem się za siebie i widziałem jak sobie rozmawiają, jednak po chwili Norbert - cwaniaczek, zaczął zmierzać w moim kierunku. Zacząłem biec szybciej i skręciłem w boczną alejkę, małą ścieżynkę wiodącą do malutkiego lasku nad rzeczką. Koleś mnie doganiał, a ja zacząłem tracić siły i biec jakoś tak dziwnie jakby każdy mój krok troszkę mnie cofał do tyłu. W końcu dobiegłem na kolejną ulicę obejrzałem się za siebie a on był już przy mnie. Jednak spostrzegłem już w półświadomie, że tyłem biegnie mi się lepiej i że mogę się odpychać nogami od ścian i że jak chcę to mogę się również odpychać od drzew oddalonych o kilka metrów dalej. Nabierałem impetu jednak w końcu mnie złapał, coś powiedział, a ja bez strachu zacząłem z nim o czymś rozmawiać. Niestety nie za długo gdyż się przebudziłem.
Otworzyłem oczy leżąc w łóżku, czułem że moje ciało jeszcze śpi, więc nie ważyłem się nim nawet drgnąć. Najzwyczajniej zamknąłem oczy i zacząłem się na czymś skupiać by utrzymać świadomość. Nie musiałem długo czekać kiedy poczułem, że moje drugie ciało zaczyna się odłączać od tego fizycznego. Poczułem wyraźnie wibracje w całym moim ciele. Pierwsza fala przeszła bez żadnego specjalnego efektu - nie udało mi się oderwać. Jednak przy drugiej wibracje stały się bardzo silne tak, że bardzo mocno mną trzęsło. Było to jednak na swój sposób bardzo przyjemne dlatego napawałem się tym uczuciem. Zacząłem myśleć o opuszczeniu swojego ciała i powoli wyginałem się jakby do tyłu, jakbym robiłem mostek czy coś. Już czułem że się poruszam, powoli bardzo mozolnie i już pojawiał mi się obraz mojego pokoju. Chociaż wydawało mi się że opuszczam się z tyłu, za moją głową (za którą miałem ścianę oddaloną o około 1 metr) to zacząłem widzieć moje okno i sufit i łóżko i być może nawet siebie. Jakoś w między czasie zacząłem skupiać się na oddechu aby się bardziej zrelaksować i dostroić do tej rzeczywistości. Już chciałem pocierać dłonią czy stopą o łóżko czy ziemię, ale szybko ściągnęło mnie do ciała. Otworzyłem oczy rozejrzałem się po pokoju by upewnić się czy rzeczywiście w nim byłem czy w jakimś innym wyimaginowanym. Ponownie zamknąłem oczy chciałem znów wrócić poza ciało, ale niestety nie udało mi się. W pewnym momencie musiałem się przeciągnąć po czym smacznie zasnąłem.
Dochodzę do pewnej wprawy w opuszczaniu ciała - głównie chodzi o spontaniczne nocne wibracje. Wcześniej nie mogłem się w ogóle ruszać, a ostatnio robię malutkie kroczki w POZA. Teraz muszę się nauczyć opanowywać emocje i nie skupiać się na ciele fizycznym i związanym z nim czynnościach (np oddychanie), aby nie przerywać doświadczeń poza moim ciałem.
Gratulije :)! Mialem dzisiaj rano podobna sytuacje :)!
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services