Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Crow's Diary

Tajemne Drzwi I Ucieczka Francji

Wspinałem się po schodach szarej klatki schodowej w górę do mojego mieszkania. Miałem przeczucie, że jestem niechciany czy wręcz znienawidzony. Co jakiś czas pośpiesznie spoglądałem przez poręcz w dół czy nikt mnie nie goni lub jak są daleko ode mnie. Miałem wrażenie, wyzywają mnie tuż za moimi plecami, a gdzieniegdzie przewinęła mi się jakaś znajoma postać moich dawnych znajomych. Wspinałem się ile sił do swojego domu, by tam znaleźć schronienie. Jednak coś ciągnęło mnie bym zszedł w dół i minął tych wszystkich ludzi, przed którymi tak bardzo chciałem uciec. Moim celem była piwnica, tam musiałem coś odnaleźć. Nie tracąc czasu zbiegłem po schodach w dół. Po drodze zebrałem kilku znajomych, których intencje okazały się inne niż myślałem. Wszedłem do piwnicy i zatrzasnąłem za sobą drzwi, ale czułem, że Tamci wciąż mnie gonią. Zerknąłem szybko do suszarni. Przeczuwałem, że gdzieś w pobliżu jest tajne przejście, którym uciekniemy. Szybko odwróciłem się i pobiegłem do pralni, zatrzaskując za sobą kolejne drzwi. Za nimi cudze kroki stawały się coraz głośniejsze, aż w końcu ktoś zaczął walić w drzwi. W murowanej średniej wielkości wannie do prania znalazłem małe drzwiczki. Uchyliłem je do góry i szybko przecisnęliśmy się przez nie. Znaleźliśmy się w jakimś dziwnym ciemnym pomieszczeniu, bardzo zawilgoconym. Gdzie nie gdzie na ścianach paliły się pochodnie. Wiedziałem, że to była ta tajna komnata, która doprowadzi mnie do wolności. Przez chwilę zląkłem się, że Tamci też przejdą przez te małe drzwi, ale one były ukryte, tajemne, znane tylko mi i innym którzy je zbudowali. Pomieszczenie w dużym stopniu przypominało jaskinie i kto wie czy nią nie była. Po chwili wydostaliśmy się na powierzchnie. Wyjście otoczone było jakimś ruinami i porastającą na nich roślinnością, a całość znajdowała się w jakimś małej dolince. Przebrnęliśmy przez pagórek i doszliśmy na ulicę. Pogoda była lekko deszczowa. Było szaro i mokro, a ulica pobłyskiwała zmoczona kroplami deszczu. Gdzie nie gdzie przy drodze co kilka, kilkanaście metrów wyrastały samotnie topole. Gdzieś w oddali zauważyłem samochód jadący inną drogą. Zadzwoniłem do kogoś lub ktoś zadzwoniłem do mnie i dowiedziałem się lub oznajmiłem, że jesteśmy we Francji i szukamy drogi do domu.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services