Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Crow's Diary

Świat Pełen Atrap

Położyłem się do łóżka około 24 jednak wcześniej nastawiłem budzik na 4.20. Obudziłem się przed 5. Wstałem poszedłem do kuchni by poszperać po necie i się troszkę rozbudzić. Szukałem informacji nt. Kryształu Brusa. Wydaje mi się, że znalazłem info o nim i że jest to Kryształ Jądra Ziemi. Przed 6 wróciłem do łóżka, jednak położyłem się odwrotnie niż normalnie zasypiam. Zacząłem medytować i bardzo szybko dopadły mnie hipnagogi. W którymś momencie odpadłem i przebudziłem się natychmiast. Obróciłem się na lewy bok powędrował na drugą stronę.

Ocknąłem się kiedy wędrowałem po moim rodzinnym mieście. No może nie do końca nim, bo mimo iż układ ulic był podobny wiele szczegółów się znacznie różniło. Zmysł wzroku, dotyku i słuchu był dość dobrze dostrojony. Był to jasny słoneczny dzień, być może kilka godzin po deszczu gdyż gdzie nie gdzie wyczuwałem jeszcze wilgotne elementy otoczenia. Wznosiłem się i upadałem pomiędzy murkami i kamienicami. Napawałem się idealnym odczuciem dotyku asfaltu, muru i chodnika. W pewnym momencie zauważyłem mojego znajomego, którego spotkałem poza ciałem jeszcze kilka godzin wcześniej podczas popołudniowej drzemki. Aby upewnić się czy to on czy kolejna atrapa zapytałem się kim jest. Odpowiedział, że jest moim dobrym znajomym jeszcze za czasów dzieciństwa. Niby się to wszystko zgadzało więc kontynuowałem z nim rozmowę. Nie wiem dlaczego ale będąc po drugiej stronie kiedy spotykam swoich znajomych czuję nieodpartą potrzebę uświadomienia im że właśnie śnią. Zanim jednak to zrobię pytam się czy są świadomi, że śnią. Tak zrobiłem i w tym przypadku. Jacek odpowiedział, że tak że śni, po czym nasza pozycja się trochę zmieniła. On siedział na łączniku przyczepy od traktora i zaczął mi mówić, że klient już mu wpłacił pieniądze na konto i że niedługo mi przeleje. Ja natomiast siedziałem na ziemi pod ową przyczepą i go słuchałem. Wtedy jak nigdy uświadomiłem sobie, że przez ten cały czas towarzyszy mi muzyka w tle. Taka spokojna nastrojowa, ale i tajemnicza zarazem. Nie pamiętam jakie instrumenty były użyte ale były dość interesujące. W międzyczasie chciałem mojemu znajomemu powiedzieć czy go poinstruować aby odzyskał świadomość w swoim śnie. W pewnym momencie poczułem i widziałem jak przyczepa zaczyna się trząść i na mnie upadać jakby wbijając mnie w ziemię.

Znalazłem się w jakimś tunelu pod ziemią. Miałem wrażenie, że są to tunele prowadzące od kościoła w moim rodzinnym mieście. Takie piwniczne, długie pomieszczenia z czerwonej cegły. Spotkałem tam moich znajomych z pracy. byli czymś zajęci. Spojrzeli się tylko na mnie, a ja podążyłem dalej przez zamknięte drzwi, przy których stali, do kolejnego pomieszczenia. Było to ostatnie pomieszczenie w tym tunelu. Dość małe i ciasne. Z prawej strony zauważyłem leżącą, śpiącą kobietę. Leżała ona na kamiennej czy murowanej półce. Z prawej strony na stoliku znajdowało sie źródło światła oświetlające pomieszczenie. Nie powiem bo trochę mnie jej fizyczność pociągała przez co położyłem na jej piersi rękę. Przebudziła się. Odwróciła w moją stronę głowę i spojrzała się na mnie. Jej mina była neutralna. Ani rozentuzjazmowana ani rozzłoszczona, po prostu bez emocji.

Wróciłem do ciała i czułem i słyszałem jak moja dziewczyna się wierci. Postanowiłem się nie ruszać i przefazować się z powrotem. Leżałem tak chwilę kiedy zaczęły się wibracje. Takie lekkie, ale z każdą chwilą się nasilały. Postanowiłem się nie wysilać i dać się im ponieść. Za moment poczułem jak moja nie fizyczność zaczyna być rozciągana. Jakby ktoś chwycił moje ręce i ciągnął w różnych kierunkach.

Znalazłem się na jakimś bulwarze w jakimś miasteczku wczasowym. Siedziałem przy stoliku z grupką znajomych i z moją dziewczyną czekając na jedzenie. Kiedy zostało nam podstawione i zacząłem się delektować pyszną zapiekanką - taka mała pizza z szynką, pomidorami, serem i makaronem - odzyskałem świadomość. Jedzenie było tak pyszne, a wrażenie sytości tak błogie, że przez moment myślałem, że jestem w realnym świecie, ale druga część świadomości podpowiadała mi, że tak nie jest. Dwaj moi znajomi odeszli od stolika i podążyli jak mi się zdaję w stronę morza czy jeziora które było za budynkiem po naszej lewej stronie. Krajobraz był trochę podobny do saloon'ów rodem z dzikiego zachodu. Było dość ciemno i ponuro co jak sądzę świadczyło o moim słabym dostrojeniu.

Wraz z moją dziewczyną postanowiliśmy wskoczyć do budynku, do pokoju i zająć się sobą. Podeszliśmy do ściany i podsadziłem ją by mogła wejść przez okno na piętrze do środka. Ja nie potrzebowałem pomocy. Najzwyczajniej podleciałem sobie i chciałem się przebić przez zamknięte okno. Jednak zdziwiłem się kiedy odbiłem się i z lądowałem na ziemi. Okazało się, że ta część okna była zasłonięta drewnianą okiennicą - jakby to miało znaczenie. Nie zrezygnowałem z zamiaru przejścia prze okno i podleciałem do drugiej, nie zasłoniętej części okna. Udało się bez problemu. Jak tylko znalazłem się w środku od razu spostrzegłem, że pomieszczenie wyglądało dokładnie tak jak mój fizyczny, realny pokój. Zwróciłem tą uwagę mojej Francesce i zaczęliśmy się całować. Szybko zaprzestałem tej czynności aby sprawdzić czy to jest moja śniąca dziewczyna czy może kolejna atrapa. Zapytałem kim jest. Odpowiedziała, że jest moją dziewczyną. Coś mi nie pasowało w tej odpowiedzi więc zapytałem ponownie. Znowu padła ta sama odpowiedź. Jednak zauważyłem, że zaczęła się zmieniać. Jakoś tak nienaturalnie zmalała i twarz jakby stała się papierowa i inna. Zadałem dodatkowe pytanie czy mnie kocha. Po bardzo długiej pauzie padła odpowiedź: "Nie". Ponowiłem. Znów długa pauza i znów odpowiedź przecząca. Już zacząłem jej mówić, że mi to nie pasuje, że ona nie jest tą prawdziwą, a w tym czasie moje usta jakby zaczęły się wypełniać cieczą. Moja mowa stała się obłędnym mamrotaniem. Im więcej wody tym bardziej się rozpływałem, aż w końcu kompletnie się przebudziłem.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services