Najtrudniejsze są początki jak mawiają :) No z perspektywy czasu trudno powiedzieć kiedy to się zaczęło - ta cała pogoń za czymś o czym się nie wie, nie ma pojęcia. Tak właściwie to nie wiadomo do końca za czym się tak w ogóle goniło. Za pewnością siebie? Za szczęściem? Za dobrobytem? Co jest najistotniejsze? Nie wiem jak wy ale podejrzewam, że większość w jakiś sposób znudzona jest życiem, nie... wróć... nie życiem, ale raczej pewnymi warunkami czy całą atmosferą wokół. Szczególnie w takim kraju jak nasz. Od dziecka się słyszy jak to beznadziejnie, do dupy i ostatecznie i tak kończysz w piachu. Ale czy na pewno? Czy tak to być musi jak Cię uczono? Coś w głębi mojej duszy mówi mi że jest inaczej.
Kilka lat temu mój dobry znajomy opowiedział mi pewnym zdarzeniu w jego życiu co przyczyniło się do mojego bądź co bądź zainteresowania sprawami ezoterycznymi. Fascynowało mnie to jak opowiadał o ludziach, których poznał, którzy potrafili widzieć aury czy kontaktować się ze swoimi aniołami jak mawiali. Ale moje zafascynowanie przybrało raczej charakter oczekiwania. Chciałem aby te mój znajomy zapoznał mnie z ów ludźmi i być może mogliby mnie takich sztuczek nauczyć. Jednak do tego nie doszło i teraz jak na to patrzę to chyba nawet lepiej :) W każdym bądź razie postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i nauczyć się wszystkiego sam. W internecie wyszukałem jakiś trening widzenia aur, ale był mizerny. Potem, jakoś tego lata, odnalazłem podręczniki, tutorial'e Roberta Bruce'a. No i ta zacząłem sobie ćwiczyć widzenie aur, dalej wyczytałem o traktacie o projekcji astralnej co mnie jeszcze bardziej zafascynowało ale postanowiłem nie pakować się tak od razu na głęboką wodę i poćwiczyć rozwój czakr. Wtedy wydawało się to dla mnie trochę głupie - ćwiczyć rozwój czegoś o czym słyszało się w Naruto :D Jednak powiedziałem sobie że nie mam nić do stracenia i ostatecznie i tak tylko ja o tym wiem więc nikt mnie nie wyśmieje :P Następnie w trakcie ćwiczeń wznoszenia energii itp zacząłem czytać coś o Nowych drogach energii. W miedzy czasie na szukając jakichś informacji nt. czakr itp odnalazłem na youtube książki Roberta Monroe w postaci Audio BooKów (Ivona rulaz !:)) W tym czasie było to dla mnie idealne rozwiązanie gdyż nie miałem za dużo czasu na czytanie, a tak w pracy siedząc przed kompem mogłem ze spokojem sobie posłuchać tych niezmiernie ciekawych opowieści.
Oczywiście jak można się domyślić strasznie mnie to podjarało na te całe podróże poza ciałem. Zdałem sobie sprawę że w końcu pozwoli mi to odnaleźć odpowiedzi, których tak długo podświadomie szukam. Jednocześnie wysłuchując wniosków do których doszedł szanowny pan Monroe stwierdzam, że byłem ich świadom, sam do nich doszedłem długą i krętą drogą zwaną życiem. Ale pojawiło się wiele nowych aspektów, które mnie zaciekawiły i których sam pragnę doświadczyć. Chciałbym rzeczywiście się dowiedzieć czy to nie jest tylko jakaś bajda, bo jakoś szczerze mam wrażenie że ten cały pobyt na ziemi mimo że fajny i potrafi być zabawny już mnie powoli nudzi. Objawia się to brakiem przywiązań do czegokolwiek. Kiedyś myślałem, że jestem jakiś dziwny - no dobra wciąż tak uważam ;) - bo skoro jestem zadowolony z życia osobą, pełną radości bez agresywnych emocji, to dlaczego nie potrafię się do niczego przywiązać? Każdy prawie ma coś swojego ulubionego. Ja - nie! Seryjnie wam mówię! Jak by ktoś mnie zapytał co jest moim ulubionym czymś to muszę się chwilę zastanowić i wybrać coś z tych wszystkich rzeczy które sprawiają mi radość i któremu mógłbym w danym momencie przykleić nalepkę "MOJE ULUBIONE". Oczywiście nie trudno zgadnąć, że innym razem podałbym inną odpowiedź :D
No ale wracając do tematu. Po zapoznaniu się z trylogią Roberta Monroe udało mi się zdobyć jego dzieło zwane "Hemi-Sync Gateway Experience Wave Voyage CD Series" i zacząłem sobie ćwiczyć licząc na szybkie efekty z OBE. Oczywiście troszkę bezskutecznie gdyż podniecenie i zbyt wysokie oczekiwania wzięły górą. Jednak pewnej październikowej nocy podczas przebudziłem się czy raczej odzyskałem pełną świadomość kiedy dopadły mnie siolne wibracje i wiążący się z nimi paraliż. Z początku pomyślałem, że to mnie ząb strasznie rozbolał ale ten jakby ból przeniósł się na resztę ciała. Po chwili miałem wrażenie jakbym się cały rozpadał na miliony drobnych atomów. Po chwili kiedy wołałem o pomoc by to ustało zdałem sobie sprawę, że to jest to o czym wspominał Monroe! Zmieniłem intencję że chce wyjść z ciała i poczułem uścisk na mej dłoni. Po chwili znalazłem się jakby siedząc na moim łóżku. Szok którego wtedy doznałem sprawił że szybko wróciłem do ciała i natychmiast się obudziłem. (Więcej szczegółów odnośnie tego zdarzenia znajdziecie http://www.oobe.pl/park/blog/crow/index.php?showentry=7302 To doświadczenie naprawdę przekonało mnie, że jestem czymś więcej niż ciałem fizycznym i fizyczną materią. Od tego momentu wiem, że nie spocznę, nie odwrócę się od tego i będę w stanie w pełni świadomie nauczyć się doświadczać tego zjawiska by móc się dalej kształcić, rozwijać no i mam nadzieję pomagać i sobie i innym. No a dodatkowo nie ukrywam okiełznałbym se Poznań z lotu ptaka:)
Na tym etapie pełną parą postanowiłem sprawdzać wszystkie metody i odnaleźć tą, która najlepiej dla mnie działa. Jak dotąd podczas wszystkich moich prób kilkakrotnie udało mi się tylko uzyskać wstępną, na prawdę bardzo wstępną fazę wibracji (po przeżyciach tamtej nocy nie trudno mi odróżnić wibracji od dreszczy czy delikatnego przepływu energii:)) Niestety w większości przypadków na wpół świadomie, trochę jakby wykończony energetycznie.
No i pokrótce takim oto sposobem znalazłem się na tym forum i na kursie przygotowanym przez to forum. Mam nadzieję i wiarę, że niedługo będę mógł z wami podzielić się moimi doświadczeniami w POZA i może w większym gronie pozwiedzać nieznane nam dotąd stany świadomości czy realia innych rzeczywistości? Ja osobiście trzymam kciuki i mam nadzieję, że i Wy czasem potrzymacie je za mnie/dla mnie :)
Regards!
PS. Tym sposobem mam nadzieję wykonałem zadanie A i B.
PS2. co do zadania B to mimo że jestem osobą dość emocjonalnie stabilną, to jak tak chwilę się zastanowiłem czy naprawdę tego chcę, A JA CHCĘ!, to muszę przyznać że... hmm... no łzy się naprawdę na oczy cisnęły, a ciałem wstrząsnęły solidne dreszcze...
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services