Pewnego październikowego wieczoru, ok 00.15, położyłem się do łóżka i zacząłem medytować (wg sugestii Roberta Monroe - Hemi-Sync). Niestety szybko zasnąłem. Po około godzinie przebudziłem się i ze względu na ogólne zmęczenie obróciłem na bok i zanurzyłem w marzeniach.
Spałem, kiedy nagle moim ciałem zaczęły wstrząsać silne wibracje. Ich centrum mieściło się w mojej głowie i rozpływały wzdłuż ciała do stóp i delikatniej z powrotem. Bardzo mocno odczuwałem potężny ścisk na moje górne zęby trzonowe, szczególnie z lewej strony. Te nieprzyjemne uczucia potęgowało ułożenie mojego ciała zwiniętego w kłębek, tak jak kilka chwil wcześniej położyłem się spać. Sprawiało to wrażenie jakbym również zwijał się coraz mocniej lub jakbym był ściskany do środka w jakieś ogromnej metalowej kuli. Jednak trwałem w tym stanie bez ruchu. Odzyskanie świadomości w tym momencie spowodował szok, strach i zdezorientowanie. Bałem się, że za moment moje zęby rozlecą się na drobne kawałki raniąc moją jamę ustną, a całe ciało rozpadnie się na atomy. Przed oczami widziałem blask czy światło promieniujące w rytm drgań setkami cienkich promieni od środka na zewnątrz zlewając się z cieniem. Po kilku sekundach zdałem sobie sprawę czym ten proces może być. Może - ponieważ jak dotąd jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś takiego w pełni świadomie. Na podstawie wcześniej przeczytanych książek, przejżanych forach i filmach z youtube, na którym Robert Monroe opowiada o swoich doznaniach wywnioskowałem, że własnie w tym momencie przeżywam swoje pierwsze świadome oddzielenie od ciała. Postanowiłem zastosować wskazówki Monroe, by przejąć kontrolę nad wibracjami i dostosować ich częstotliwość tak by stała się na tyle duża aby odczucia były przyjemniejsze lub w ogóle zanikły. Niestety w wyniku wcześniej wspomnianego szoku i lęku stało się to dość trudne, a w myślach wciąż wołałem o pomoc. Po chwili doznałem odczucia jakby ktoś chwycił mnie za przedramię jakby próbując zatrzymać w ciele lub pomóc mi się z niego wydostać. Zdawało mi się że usłyszałem jakiś kobiecy głos rozmawiający ze mną czy co bardziej prawdopodobne mówiący coś do mnie. Niestety pulsujący szum, świst w moich uszach zagłuszał jej słowa sprawiając je nie zrozumiałymi. Przez chwilę miałem wrażenie jakby tą osobą była moja leżąca obok mnie dziewczyna. Myśłałem, że ona widzi jak się cały trzęsę i próbowała mnie uspokoić, pomóc. Po kilku sekundach całe buczenie i drgania uspokoiły się i ustały. Wydawało mi się że usiadłem na łóżku i rozejrzałem się kierując wzrokiem w lewo i w dół. Widziałem, jednak mgliście, bez szczegółów i detali, mój pokój oświetlony słabym, ciepłym, rubinowym światłem (tak na marginesie takie oświetlenie daje dioda czuwania mojego TV z tą różnicą, że jest niebieska i troszkę mniej intensywna), łóżko, a na nim po prawej moja śpiącą dziewczynę i po lewej kołdrę zwiniętą w kłębek. Wciąż tkwiące we mnie strach i wołanie o pomoc spowodowały, że jakby szybko wróciłem do ciała i przebudziłem się natychmiastowo, jak mi się wydaje, dokładnie w takiej pozycji w jakiej widziałem ów zwiniętą kołdrę. Otworzyłem oczy, uczucie lęku wciąż jeszcze we mnie trwało ale podekscytowanie i jakaś wewnętrzna radość z faktu przeżycia tak niesamowitych doznań powoli go tłumiła. Wstałem pełen energii, poszedłem do łazienki za wymuszoną potrzebą, wróciłem, położyłem się na drugi bok, zamknąłem oczy, poprosiłem o spokojny sen i podziękowałem za przeżyte doznania. Po kilku dłuższych minutach zasnąłem w przekonaniu, że właśnie dzisiaj, właśnie teraz rozpoczyna się moja przygoda z doświadczeniami poza ciałem. Czuję, że będzie ich więcej i mam nadzieję, że następnym razem nie dam się tak zaskoczyć i nie zlęknę się, ale opanuję emocje i podążę dalej.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services