Zbyszek's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

6 Stron V  « < 4 5 6
entry 22.01.2009 - 13:38
PS. z ostatniej chwilki.
Właśnie czytam książkę znajomego, co przeżył trzęsienie ziemi.( 1000 śmiertelnych ofiar).
Budzac sie z komy,zaczął widzieć srebrny sznur wychodzący z głowy ludzi. Po wielu szalonych latach poszukiwań napisał książkę.
Sznur ścigał nawet helikopterem, szukając jego końca.
Zwierzęta nie maja żadnego sznura łączącego z WJ
-jak z nim porozmawiam to napisze resztę. Eh znam go od lat a nie wiedziałem o tym.

Ukrywał się:))

entry 14.01.2009 - 22:15

Zona co nie wierzy w Oobe , wyciągnęła mnie z ciała, pilnując przy tym bym nie robił oobe, bym spal spokojnie i nie rozbijał się po nocach. Prześladuje mnie nawet niefizycznie za to oobe..Jak można w nie nie wierzyć i samemu kogoś za nie zamęczać poza ciałem fizycznym:)

Odzyskałem świadomość gdzieś nad ranem. Koncentruje się na rece, powoli się kształtuje. Czuje nad sobą jakaś osobe. Przypatruje mi się, gdzieś z za plecami. Ok, myślę a gdzie wibracje? Zaczęło mną trzepać jak przy wiertarce. Sa,- mam je, nie zanikają, wyciągam wzrok na dywan. Pojawiają się natychmiast przedmioty , rozsypane jak w dzieciństwie, bałagan. Kim jesteś , kieruje uwagi do osoby z za pleców. Wychyla się moja zona, jakaś taka niemrawa. UUUUU . Szykuje psikusa a tu mi tym razem z za pleców - sumienie wyskakuje, metrowa głowa i ochrzania za głupi pomysł!!!

entry 08.01.2009 - 12:52
Powoli dochodzę do jakichś rozsądnych wniosków , dotyczących astrala. Widzenie obrazów oczami fizycznymi i potrzeba ruchu, robi nas strasznie w balona i ciągnie się to za nami wręcz w nieskończoność.
Zawodowcy wychodząc w ciele mentalnym , przybierają sobie skórkę astralna ale o tym napisze w całości za jakiś czas. Czy wychodzić w mentalnym czy od razu w astralnym, co jest lepsze dla nas i dlaczego w eterycznej warstwie , astralne obrazy trzymają się rzeczywistości fiz.

entry 09.12.2008 - 13:05
Dwóch facetów w jednym. Od lat nie moglem nakryć gdzie on siedzi. Na kursie u Brusa, w podróżach mentalnych, miałem mówione komentarz w głębinach umysłu ,. Dokładnie wymawiane słowa , kto i jak się nazywa i za co siedzi w astralu.. Jesteśmy jak bliźniacy z jedna energia o rożnym potencjale twórczym i intelektualnym, -ma inny dostęp do przyczynowego i inaczej je wykorzystuje.
Kiedyś to opisze. Taki opis sporo by wyjaśnił, dumnym posiadaczom-indywidualności - kilkanaście lat wspólnych przygód.
Kiedyś miałem 3 w sobie. Trochę się mi mieszało, zwłaszcza jak jakiś tracił cierpliwość.
Malo kto się w tym połapie, gdy się to mu przytrafia, bo zachodzą w tym czasie bardzo delikatne i mało znaczące zmiany w obserwatorze.Jest to bardzo częste zjawisko i wielu z was ma kogoś na krotki czas, zmieniamy się wszyscy.
Zwlekałem z tym tematem bo chyba wyjdziemy trochę na wariata.

Zbyszek -Stanisław tak mam w metryce urodzenia.:)) Stachu sie mi przyznał o tej alpejskiej cialkowej wspólnocie, tej samej nocy, gdy Conti ktoś powiedział o moim pozytywnym opętaniu.

Stachu kury na dachu, kogut w kominie, panna ci zginie.

entry 15.10.2008 - 09:35
Siedząc w atmie mam zmysł duchowy. Jeden zmysł zawierający w sobie wszystko. Widzenie, czucie słyszenie. Jeden wielki kocioł. W oddzieleniu od ożywiającej mnie energii, w porzuconych ciałkach, wola mi zanika ale jestem za to ukierunkowany na wrażenia z zewnatrz,- jak głodomór, szukający skórki chleba..W tym stanie doskonale rozpoznaje się i odczuwa świadka, pozostawiającego niezapomniane wrażenie.

W SF mając zmysły fizyczne, wnikam tym zmysłem głównym , rozdzielając go na rodzaje. Staje się to moim przyzwyczajeniem i utrzymuje ten stan rozdzielonej penetracji, aż opuszczę ciało mentalne z pamięcią ciała fiz.
Wahunka jest podrożą przyczynowa. Conti powiedziała , ze jak Bruce miał ta wahunke włączona to nikt z podróżników mentalnych nie mógł go widzieć , za to on ich widział, -czapka niewidka.
Z górnego planu widzi się te dolne. Staje se to przyczyna nieszczęścia po śmierci, bo nie widać tych z górnych planów, chcących nam pomoc.
Można wyćwiczyć w astralu, strzały duchowego zmysłu w wyższe plany.

………… ruch wahunki to doznania, towarzyszące zwykłemu wyjściu w wyższym ciele mentalnym- przyczynowym , bez doznań ruchu astralnego, Nie ma miejsca na jakiś niezwykły, jeden organ , gdy wszystko jest jednym , zwartym .wielofunkcyjnym organem. Z ta wahunka to jak z tym gumociastem Darka. Słowo określa właściwości samego zjawiska, tracąc nam z przed oczu jego istotę.

poozdro badacze stanów swiadomosci.

entry 27.05.2008 - 18:36
Pięknego wieczoru, usiadłem w ogródku, na kamieniu pod stara śliwkom. Kilkakrotnie informowała mnie ona już o obciążonych owocami gałęziach.Ignorując wewnętrzne ostrzeżenie ,następnego ranka ,sprzątałem w ogrodzie oderwane gałęzie od chorego ze starości pnia drzewa.
Tym razem było inaczej. Siadając przy niej ,pozdrowiłem ja delikatnym, astralnym dotknięciem.Prawie natychmiast zagłębiłem się w ulubiona czerń przed oczami. Nie zwracając uwagi na jej odcienie w astralu, szybowałem z zawrotną szybkością w wyższe dymensje. Znalazłem się w przestrzeni bez kształtów.Czułem ,ze nie oddaliłem się zbyt od ciała i szukałem w otoczeniu kontorów pozostałych drzew w ogrodzie.Były ledwo czytelne ,przypominające delikatne odcienie szarości.Ich obecność odczuwałem jako coś bezkształtnego, jak pulsująca ich istotę, energie. Postrzegałem cale wnętrze w kolo mnie nie musząc się koncentrować na szczegółach.Bylem świadomy wszystkich przedmiotów w odległości kilkudziesięciu metrów .Nie rozpoznając ich przedmiotowości, odczuwałem raczej ich przestrzeń, która one zajmują.Cala przestrzeń dookoła mnie była moimi odczuwającymi oczami.Bylem jak woda, świadoma pływających w niej żywych stworzeń. Poszerzony bylem o kilkadziesiąt metrów, zajmując sobą o wiele większa powierzchnie i wchłaniając świadomie wszystko co napotkałem na swojej drodze......
Poszybowałem uwaga w kierunku zbiegającej córki po schodach w oddalonym o 20 metrów domu. Nie przejmując się ściana rozróżniałem wyraźnie jej postać przemieszczająca się na przezroczystym tle.Cale chody i pobliski mur nie stanowiły dla mnie żadnej bariery. Zdałem sobie sprawę ze w okolicy jest więcej żyjących ludzi i ze z łatwością mogę określić ich wewnętrzny ruch , bez konieczności odwracania głowy. Głowa dla mnie nie istniała. Znajdowałem się w ciele mentalnym i ograniczenia astralnego ciała już mnie nie krępowały.To czym dysponowałem w postrzeganiu było wystarczające dla mnie i samoistnie zrozumiale .Chcąc to ocenić,- czy było to coś leprze ,cudowniejsze? , Chyba nie ,-było tylko inne. Widzieć wszystko znaczyło dla mnie odczuwać wszystkie osoby i przedmioty jednocześnie. Odzyskując ciekawość postanowiłem natychmiast powrócić do ciała i zweryfikować wydarzenie z córka. Corka zbiegała tylko parę sekund po schodach a dla mnie ten czas wydawał się kilkakrotnie dłuższy.Zdążyłem wyciagnac masę wniosków i zając się tematami ubocznymi,-.fascynująca niefizyczna , duchowa ,prędkość.
Otwierając oczy postrzegłem przez szklane drzwi w ogrodzie , rozpędzoną córkę , wbiegająca właśnie do pokoju.

kilkanaście starych oobe wkleiłem na prywatnym

http://cialka.net/pl/

entry 07.03.2008 - 13:28
Witajcie cialkofrenicy.

Sporo trudności sprawia dopatrzenie się ciałek subtelnych . Część z nas wie ,ze są one napędzaczem procesów umysłowych, psychiki , rozumu itp.Jest ścisły ich związek ze wszystkimi postrzeganymi przez nas procesami w sobie , zachodzącymi w nas cały czas.. Tz. jeśli jakieś sie zatnie lub je wywalimy z siebie , postrzeżemy brak czegoś w ciele fizycznym,tych wszystkich funkcji które one nam napędzała… Darek, stary Archimedes , ładnie to sformułował, pisząc o rozpadzie jaźni.

„Wedlug moich odczuć pod wpływem silnych bodźców emocjonalnych, jeżeli osobnik jest do tego predysponowany, dochodzi niekiedy do rozsypania jaźni. Wówczas do końca nie jesteśmy sobą, tylko tymi aspektami siebie, które akurat zostały w powłoce cielesne.”
http://www.obemaniak.pl/index2.php?id=blog#wpis4 (odcinek 10.Wylatujące Aspekty:)

Jaźń rozsypując się, świadomie wypiera z siebie części , tracąc to co wyparła.
Ten rozpad będzie tematem kolejnych moich postów.
Rozpadając sie mamy możliwość , by określić funkcje utraconych ciałek subtelnych. Zjawisko znane nam tak dobrze z codzienności umykające jednak naszej percepcji.Zjawisko rozpadu obserwowaliśmy w większej grupie już na pierwszym zlocie we Wrocławiu.Parę zabawnych ćwiczeń wprawiło eksperymentujących w wyśmienity humor. UUUUU TO ONE SA W REALU !!!!

Kolejne artykuły pojawia się na prywatnym blogu.
Zauważyłem ,ze moje stare teksty skasowało. Nie mieściły się na 4 przydziałowych stronach. Mam je na szczescie u siebie skopiowane na blogu.Opisalem obe z dziecinstwa .
Zapraszam.

entry 28.01.2008 - 14:59
Swiadomosciopodswiadomosc.

Z moich postrzeżeń - 5 ciałko jaźń .łącząc się z ciałem mentalnym(przyczynowym) może myśleć.Ma do dyspozycyj swoja pamięć w płaszczu mentalnym,będącym częścią ciała mentalnego.Jaźń. posiadajac pamięć ,odczuwa się jako indywidualna istota. Wszystkie ciała sa w tej samej przestrzeni

Ta sama jaźń (5) przenika również ciało astralne. ,eteryczne i fizyczne, Korzysta wtedy z darów pozostałych ciał ,Owoce tego związku nazywamy podświadomością. Calkiem rozsądnie było by wiec podzielić podświadomość na 3 rodzaje .Informacje docierające do jaźni z tych ciał pogrupować na 3 grupy.
jaźń ma możliwość skoncentrować się selektywnie na poszczególnych ciałkach.Koncentrując uwagę na ciele astralnym czy eterycznym tracimy rozum na rzecz nadzmysłowości.
- podział :świadomość ,podświadomość jest okropieństwem
CDN

entry 11.01.2008 - 12:42
Boty wyglądają mi na dziury w płaszczu mentalnym.

Parę miesięcy obserwowałem jakie myśli się aktywują w drzemce i wytwarzają samoczynnie dekoracje w astralu.Mechanizm jest przedziwny.Po wielu latach wyskakują mi jeszcze spostrzeżenia i mieszają się z nowymi.Jakie zapisaliśmy wnioski takie będą nasze boty.To sa te nasze znaki drogowe w realu. Cale nasze straszne przeżycia .idee spisane w pamięci ,Umożliwiają one nam nawigacje w rzeczywistości i chronią przed powtórnym ,wsadzeniem reki w ogień.
W oobe astralnym mamy możliwość zobaczyć je na własne oczy. Sam na sam z utkanymi przez siebie ostrzeżeniami.

W realu są one wewnętrznym głosem ,nasi doradcy-zabarwiając wspomnienia intensywnymi emocjami ktore wytwarza warstwa eteryczna.

Starsi ludzie ,z biegiem lat,uszczelniają płaszcz mentalny i maja przyjemniej w oobe. Kto się meczy z botami to powinien pamięć przetrzepać trzepaczka.A to jest sztuka starzenia się.


WKLEJKA Z FORUM:
Trochę nowego w temacie JAŹŃ wnosi Darek. Pamiętam jego opowieść, jak to jako kuleczka rozszerzał się i wchłonął w siebie niezliczona masę podobnych mu kuleczek,będąc świadomych ich bycia w sobie.Wygląda, ze będąc świadomym w Jaźni ,był w stanie zmienić się i stać się olbrzymem. Do czego jest jeszcze jaźń zdolna?
jaźń(5 cialko) jest mi znana z codzienności bardzo dobrze.Jest to ta sonda Brusa.Stanowi ona rdzeń osobowy człowieka. Znana jest wszystkim religiom i filozofom.
Jaki jest jej związek z innymi takimi samymi osobowymi cząstkami, jest mi jeszcze nieznany.
Czesio z Brusem ubolewaliśmy,ze jak się jest w dysku to po powrocie sie wszystko zapomina.
Mozna poruszać sie miedzy ideami w dysku i rozumieć je i mieć wglad w Akasze a po powrocie zostaje ogryzek,cos co jest tylko mglistym wspomnieniem.
Z Conticha wyjaśniliśmy to sobie w taki sposób. jJaźń zabierając ze sobą wyższe ciało mentalne szybuje bez ograniczeń w ideach Akaszy , doświadczeniach, zebranej wiedzy w dysku. Wracając w rea,przyjmuje po koleji swoje ciałka.Jako pierwsze wchłania dolny płaszcz mentalny gromadzący nasze mysloksztalty. Stanowią one o naszej zamieci i są naszym indywidualnym dorobkiem intelektualnym.Uwaga jest zawsze skoncentrowana na najniższym ciele. A wiec tracimy wtedy bycie beztroska zbiorowa jaźnią na korzyść odczucia się jako indywidualna jednostka. Zgromadzona przez nas pamięć ,czyni nas indywidualistami.
Następnie wchłaniamy kolejne ciałka astralne.eteryczne i fizyczne wracając do ciala.

Opowiesci Brusa są całkiem sensowne i Setha tez ,tyle ze zajmują się częścią tego, co może człowiek ze sobą zrobić.
Kto spisze całość z drobiazgami ?

-----------------------------------------------------

Tez nie widziałem sznura.Tak dużo o tym sznurze mowy,ze może jest w tym coś.5 ciało duchowe moze zostawiać fragmenty siebie w stworzonych hipnagogach. Te znane zagubione aspekty chyba sa nimi.W miejscach stresowych robimy je i zostawiamy odrobinke 5 ciałka by je ożywiało.Dlatego nie rozplywaja sie te hipnagogi przez dlugi czas ,w modelinie astralnej. Takie rozgrzane do czerwoności kamyczki w kieszonce naszej pamięci.
Fragety 5 cialka wyrywają sie nam jak włosy przy byle okazji.Utkwione w akcji, w astralu odgrywają one doniosła role.Sa bagażem doświadczeń i gotowych spostrzeżeń.Jak odbezpieczony granat.Podobna role odgrywają nasze mysloksztalty przytwierdzone w ciele mentalnym. Zagubione aspekty jak i mysloksztalty w ciele mentalnym ,sa zawartościom naszej pamięci.
.Czesc z was zna z poza ,bycie w 2 cialach ,miejscach równocześnie. Tak jak by swiadomosc (5 cilko) rozerwało sie na rownowazne 2 czesci i odczuwalo sie w paru miejscach.Calkiem rozsadnie bylo by stwierdzenie ze te 2 czesci sa ze soba polaczone sznurkiem albo w jakis inny sposob.
Dla mnie 5 cialko jest jak rozciagajaca sie guma .Gdy 4 osoby chwyca gume po kawalku i ciagna w swoja strone ,polacza sie cieniutkimi linkami.Takimi ciagnacymi osobami moga byc wszystkie cialka. Przenikajacy je duch ma w nich swoje kotwice.A ,ze tyle kolorow?
Bedzie jeden niby kolor duchowy a reszta to oslonka jak na kablu.Rdzen ze zlota a izolator z dymensji.
Jesli ktos wyjdzie caly(z 5-tka) z jakas konstelacja cial niefizycznych , z ciala fizycznego moze nie miec wyraznego laczacego go z nim sznura albo w ogole go nie miec..A moze go ma w tym czasie z innym cialkami o innym kolorze i grubosci ,(oczywiscie gdy wypchnie w poza jakies cialka na zewnatrz siebie).
Jesli wszystkie czesci sa w jednym -po co komu sznurek.Dlaczego laczyc cos co nie jest rozerwane.
.Miedzy nami sa tacy co w oobe, zostawiaja czesc swiadomosci w ciele fizycznym .Ci byli by prawdopodobnie polaczeni w jakis sposob. Sznur nadawal by sie do tego wspaniale.
Istnienie sznura uzaleznione by bylo od jakosciowego rodzaju wyjscia a widocznos jego byla by zalezna od naszych oczekiwan..

Po 4 dniachod napisania tego tekstu.
WNocy uslyszalem AP-ka. Powiedzial mi z politowaniem. ALE TY PIEPRZYSZ GLUPOTY:
------------------------------------------------------------
Wklejka z forum
Snil mi sie dzisiaj chyba Leon. Planowalismy wyjazd do Ameryki.
Jakis czas potem, siedzialem w oknie ,w wielgasnym starym budynku i przygladalem sie latajacym ufo.Bylo ich wiele. Co poniektore, wygladaly jak nowoczesne samochody a nawet jak wyciagniete karty graficzne prosto z kompa.Pieknie widzialem jak szybowaly pod oknem i co rusz wskakiwaly do wody..Swiadomosc mi troche szwankowala i bralem je na powaznie. Szkoda bo chetnie bym za nimi polecial i troche je porozkrecal.
Pare dni wczesniej ,aktywowaly mi sie w snie dziesiatki spostrzezen ,poutykane w odmetach pamieci.
Wspolnie z tajemniczym A,P staram sie ustalic mape mentalnego plaszcza.Co i dlaczego sie sni.
Jakie mysli przeobrazaja sie w obrazy, przy byle okazji a jakie wstydliwie chowaja sie za podszewka mentalnego plaszcza.No i oczywoscie,- jak mozna je komus podebrac!!!

entry 07.01.2008 - 12:10
Trace umiejetnosc przypominania sobie snow.
Pare miesiecy temu budzilem sie z budzikiem co godzine od 4 rano by przypominac sobie wysnine scenerie.
Tydzien robilem to z zegarkiem .Nastepne miesiace dzialalo to samoczynnie. Budzilem sie w snie majac wspanialy wglad,w to co sie mi snilo. Moglem je rozbudowywacw LD-ki z wielka latwoscia. Cala delegacje tak spedzalem. Od 3 tygodni spie w domu a moja umiejetnosc zaczela mi zanikac. >Budze sie wypoczety nie majac najmnijszego pojecia co mi sie snilo. Ba, nawet nie moge sobie tego przypomniec pomimo staran.
Po powrocie z delegacji,zona przygladala mi sie podelrzliwie. Dlaczego tak sie budzisz!!!!
Dlaczego nie mozesz spac? Co sie z toba dzieje.- Co,- snisz!!!! A z kim?
I zaczelo sie.
Zaczalem sie bac rozbudzania.Aha .,- znowu sie krecisz. Potem jestes zmeczony!!!. Ach to twoje oobe!!!
Teraz snie w konspiracji i nikt tego nie wie. Nawet ja tego nie wiem.
Dobrze, ze dobrzy ludzie pisza mi teraz co wyprawiam po nocach, to choc sie czego dowiem.

Wklejka z Forum
Siedzac z Moenem przy kawie wpadlem w pol trans. Zwiekszylem swiadomosc w ciele astralnym kosztem ciala mentalnego. To zn. wpadlem w ciemnosc i rozmawialem z nim chropawym(diabolicznym ,opentanym) glosem.Czesc analityczny przysnela ale za to rozmawialem z nim dajac sie prowadzic czemus z poza.Rozmawialismy o cialkach i ich funkcji.Opowiadalem o przyszlosci,podsuwajac siedzacym przy stole rozne innowacje dotyczace warsztatow.
W jakims momecie wcielo mnie na calego i nie pamietalem czegokolwiek. Uslyszalem wtedy po raz pierwszy od Brusa to zdanie o pamieci danego stanu.
Aktywujac ponownie cialo mentalne ,odzyskalem zdolnosc dosamodzielnego myslenia rezygnujac ze wsparcia jakiejs czesci siebie ktora na ten czas mi towarzyszyla.
Pamiec mi natychmiast powrocila. Przesuwajac swiadomosc wielokrotnie poprzez ciala niefizyczne ,postrzegam zmiane jakosciowa pamieci a nawet w pewnych wypadkach jej calkowity brak.
Rozczlonowalem ja na pare roznych procesy.Zapisane jest zawsze i to w roznych miejscach a odczytajacy info niekoniecznie ma w nie pelny wglad.Czasami przypominana rzecz jest wytwarzana calkiem na nowo. Wtedy nie powinno sie mowic o pamieci tylko o kreacji.



Domyslacie sie ze to wszystko odbywa sie w sosie cialek fizycznoniefizycznych. .
Temat jest wspanialy i zajmuje mi wiele czasu i konca jakos nie widze.
------------------------------------------------------------------------------------------
Prywatny blog w rozbudowie. Do niedzieli wielka wystawa obrazow
cialka.net

entry 15.10.2007 - 11:34
PIERWSZY DZIEN
Umowilismy sie na czacie na 3 dniowe eksp.Przygoda w astrali o 5 godz..Pracowalem do 3 w nocy i slodko zasnalem.W snie wyladowalem w zmilitaryzowanym miescie.Deko typowe dla 2 Wojny Swiatowej.Lek ,strach o zycie.....zolnierze.Biegnac po niekonczacych sie schodach napotkalem siedzaca dziewczyne.Przygladala mi sie z zainteresowaniem.Jej innosc na tle zniszczonej dekoracji,zdziwila mnie na tyle,ze odzyskalem czesciowo swiadomosc, tracac dziewczyne z oczu.Sen zamienil sie w wyprawe mentalna.Odczuwalem ruch mojego ciala astralnego uwiklnego w konkretna akcje.Za jakis czas wyladowalem powtornie w astralu ,sniac w w jakims wnetrzu dalsze przygody wojenne.Pokoj byl zagracony walajacymi sie smieciami.W ktorejs ze scian,w pojawiajacych sie drzwiach wkroczyla usmiechnieta dziwczyna.Zrobilo mi sie wstyd za szpargaly wojennei ze zwiekszona swiadomosci zapytalem. Czy nie widzisz ,ze jest wojan?-,oczekujac zrozumienia.Podeszla zbyt blisko i jej obecnosc powtornie wywalila mi swiadomosc do ciala mentalnego.Znowu znalazlem sie w ciemnosci,odczuwajac raczej akcje niz postrzegajac ja wzrokiem. AP szepnal- to zrob to.Zirytowalo mnie to bo bylem slepy jak kret a cos sie ze mna dzialo.Odzyskalem wkrotce oczy kierujac uwage na sterte smieci pod ktorymi ukryta byla plyta Darka.
Pomarancza potwierdzila dwie wyprawy mentalne.Za drugim razem czyscila mnie raikami bo jakiegos s...mialem opelno do okola siebie.
Dobrze ,ze choc plyte Darka chwycilem, bo mi cala deko wojenna zepsula.

DRUGI DZIEN
Nie majac pewnosci czy spotkalem pomarancze ,przypominalem sobie pedagogow ze szkoly, planujac scenerie nastepnej przygody.W jednym ze snow wyladowalem w szkolnej lawce.Nauczyciel pokazywal akwarele jako przyklad do nasladowani.Znajome twarze ,zapomnianych przyjaciol pojawialy sie w roznej czesci klasy.W lawkach bylo pelno szarych atrap.Czujac AP ua plecami malowalem malutka muszelke ,trzymana w lewej rece na ciemno zielono.W tym momecie odzyskalem swiadomosc we snie.
Jest szusta godzina powiedzial AP,gdy w pospiechu zapamietywalem rozklad klasy szukajac znajpmych twarzy.
Pomarancza wyslala smsa,ze o 6 godz.jakas babka wyrwala ja z cialai umiescila w lawce.Znalazla tam kartke z notatka,ze zajecia sa odwolane.Potem malowala paznokcie lewej reki na zielono.

O 6 bylo juz po wszystkim,klasa opustoszala haha

TRZECI DZIEN
Dopiero trzeciego dnia nabralem pewnosci ,ze z pomarancza nawiazalem kontakt.

Wyslala smsa o niecnym snie(wyprawie mentalnej o 20 godz.) info w jej notatniku.Stala sie mala dziewczynko-chlpoczykiem zabawiajaca sie swoim ....

Tego wieczoru natrafilem na opisy Freuda dotyczace kompleksow seksualnych.Jak to Freud ,dopatrywal sie wszedzie swintuszen.Czytajac objasnien dotyczacych kompleksow czlonka malych dziewczynek pekalem ze smiechu. -ups.Wprawiony w super nastroj wyobrazalem sobie miny znajomych jak im to opowiem-wlacznie z pomarancza.

CZWARTEGO DNIA
Zalorzylem sluchawki na uszy z rytmami dysko kolebiac sie w rytmie.Czujac pomarancze na glowie chwycilem ja za rece,rozpoczynajac harce po astralu.Wiry sroby ,wywijasy. Moja ulubiona zabawa.
Wczoraj wieczorem przepraszala za zaklucenia mentalne, o 13 godz.czujac sie ich sprawca. nie poznajac ,ze szalala w tym czasie ze mna w alpach szwajcarskich, na dyskotece.

AP zdradzil mi twoje imie i miejsce zamieszkania. Imie zapomnialem. hm
Wkljam linka o nowej ksiazce Brusa .Ale ze mnie reklamiarz.



entry 20.09.2007 - 19:36
Jesli chodzi o tabelke wyparc,Darek,powiedzial z entuzjazmem ,ze jest mu jakos znajoma.Raz wpadl do mnie jakis typek i opowiedzialem mu o moich spostrzezeniach. Przedstawil sie jako Darek i odwiedzil mnie niefiz.w realu pare razy.Co to byl za odmieniec Darka ?-,bo on napewno nie.Synteza jest dla mnie bardzo trodna do sformulowania.Sczegolnie eteryczna i fizyczny warstwa ciagle mi umyka.Wczoraj dostalem od NP idee -mysl, ktora mnie jeszcze teraz zatyka .Tabelke ktora podalem w jest martwa w przyklady i malo dla kogo zrozumiala.Nie obejmuje ona kilkunastu stanow swiadomosci, ktore z nia latwo dadza sie wyszczegolnic. Rowniez przesowanie swiadomosci poprzez cialka nie zostaly poruszone.Przy odrobineie szczescia i pomocy NP ,wskoczymy na cwiczenia ,ktore cierpliwie Czekajacym- to ulatwi-..Definicja duszy i ducha stana sie krysztalowo przejrzysta...Na nastepny zlot sklecimy jakas broszurke..


I). Najlatwiej jest wyrwac sie cialem mentalnym.Zamyslamy sie wtedy i mozemy wykonywac w miedzyczasie codzienne czynnosci,.Np: jazda autem i rozmyslanie o kims.Astralne cialo przebywa w ciele fizycz. i kordynuje latwe czynnosci. Wnikajac c.mentalnym w znajomych informulujemy ich o checi kontaktu z nimi..Zagapiamy sie wspolnie w tym samym czasie( myslac o sobie .(Potwierdzane dzwonieniem telefonow..)

II) Jesli towarzyszy nam wieksze zaangarzowanie emocjonalne ,wypieramy 2 ciala jednoczesnie. W ciele fiz, zamieramy w bezruchu ..Pozostala czesc ducha w ciel fiz, ma juz utrudniony kontakt z cialem fizycznym.Czesc zarzadzajaca cialo ment. i czesc odczuwajaca 3D- cialo astralne -jest w podrozy szukajac z kims lub czyms kontaktu.Caly czas my jako duch przebywamy w ciele fizycz.Jakas czastka naszego ducha odrywa sie i towarzyszy wypartym cialom ment-astralnym.
Patrzymy wtedy jak przez teleskop.Poczatek jego jest w ciele fizycz. a koniec przytwierdzony w wypartych cialach niefiz.Komu sie uda przepchnac wiecej ciala duchowego w tych wypartych astr-ment- cialach przezyje przygode w astralu-oobe.Bez naladowania energia wypartych cial niefiz. mozemy sie tam utrzymac tylko chwilke .Wspanialym przykladem bylo by tutaj zaciaganie Contichi prze ze mnie do kuchni.. Postrzegajac jakis ruch odzyskala swiadomosc na sekunde w wypartych cialach ,ocenila sytuacje jako zagrozenie-niezamierzone dzialanie , wyrwala mi sie ,
Brak 2 cial niefiz, w pozostalym pakiecie cial powoduje zamarcie funkcji psychicznych w ciele fiz,.Odwiedzamy w tym stanie widoczne miejsc lub osoby majac silne odczucie przemieszczenia sie,odczucie bycia soba w poza.Odwiedzane osoby z latwoscia rozpoznaja nasz ident i towarzyszace nam zamiary i emocje. Naplywajace sprzeczne informacje dotyczace obcego ciala , powoduja zaburzenia naszej koordynacji (ciapowatosc, tracenie z rak przedmiotow czy nawt wypadki przy pracy.Przykladem bylo by moje spotkanie na schodach z Joanna(warsztaty Brucea).
Spieszac sie na papierosa przebiegla obok mnie niefizycznie ,potracajac mnie na schodach.Widzac jak sie przewracam chwycila mnie niefizycznie za reke chcac uchronic przed upadkiem
.


.III / rodzajem wyparcia jest :eteryczno astralno mentalne-Wszystko jak w II. plus Odbywa sie w niewielkiej odleglosci od ciala fizycznego i przytrafia sie nam w chwilach gniewu czy wielkiej euforji..

IIII/ Wypieramy wszystkie ciala wlacznie z fizycznym. Pozostaje sam duch, ledwie mogacy siebie postrzec.

entry 26.07.2007 - 09:32
Co rusz budzilem sie w nocy ,przypominajac sobie sny..3 wyrazne odzyski zapisaly mi sie w pamieci.
2 chlopcow szukajacych pracy i kolezanka ze studiow . Ta utopila sie, bo ja zagryzlo zycie.Nad ranem klatka po klatce analizowalem sny .Raz nawet grupe spacerujacych namowilem na frowanie.
Najwspanialsze we wspomnieniach snow jest dla mnie obserwowanie pojawiajacych sie sekwencji filmowych .Przerwy miedzy nimi postrzegalem w ciele mentalnym. Odczowalem siebie w czerni.
Wlasciwie niczym te sny nie roznia sie od wypraw Brucea ktore naucza . To to samo ,tyle ze wywolane na zyczenie.
Wklejka z forum o AP

Z tymi przyjaciolmi to jest roznie.Dzielimy sie sami na rozpoznawalne czesci i niektore staja sie naszymi przyjaciolmi lub wrogami .Szczegolnie wazne by nawiazac z nimi wspolprace- .Bedac w ciele mentalnym trzeba sie ukochac z tym w spiacym ciele astralnym. To tak jak by jakis sektor , czesc nyszego ducha .organizujaca nasza podswiadomoscia ,moga nam powiedziec nie. To NIE rozwalic nam moze cale piekny dzionek ,tygodnie a nawet lata.
Nie jestesmy ostatnim w szczeblu swiadomosci.Tak jak wyzsza Jazn -my tez mamy swoje sondy, naszych pomocnikow .Maja oni inne przymioty niz my w ciele mentalnym , ale za to duzo do powiedzenia.
Slecze nad tym mechanizmem sporo i jak sie co nowego stanie to wytrzeszczam zawsze galy

O uslyszeniu astralnych przyjaciol decyduja te czesci nas,ktore malo kto z nas postrzega.To jest przyczyna ,ze chmara duchow przemykajaca pod naszym nosem jest dla nas niepostrzegalna.

A wiec celem cwiczen powinno byc wzmocnienie postrzegania -(co sie z naszymi sondami dzieje).
Ale to bedzie namawianie do schizofreni,halucynacji i omamow.Kto ma moc w sobie, by walczyc z opinia publiczna niech nurza sie w malignie by choc czesc prawdy odktyc..
Pozdro

entry 16.07.2007 - 12:46
Tydzien temu cos strzelilo mi w nocy w glowie.Szpilka w samym srodku-,. UUUUU wylew tyle ,za jakis dziwny.
Pare razy bolala mnie troche glowa w tym miejscu. Wczoraj wzialem bolesci we wlasne rece. Polezalem az mnie wcielo w ciemnice i za pomoca przyjaciol zrobilem sobie szlifierke w astralu i zaczalem szlifowac glowe w miejscu dolegliwosci. Po 10 sekundach bol przeszedl a nawet zrobilo mi sie przyjemnie w tej czesci czaszki.

Wam polecam lekarza . Sam bylem za leniwy by ruszac sie fizycznie i wolalem szlifowanie.


Wklejka z innego forum by nie zgubic.-prywatne

Najbardziej mnie zaskoczyl stan( Chyba) buddyczny.Odczucie siebie bez cial niefizycznych. Gdzies na zewnatrz stanac sobie i przyjzec sie sobie. To jest jedyne co nalezy zrobic by popchnac sie do przodu w rozwoju , poznaniu..
Na darmo opisy,choc przybliza doznanie .Zobyczyc swoje mozliwosci ,swoja potencje,W tym stanie postrzega sie inaczej- kloszowo ,widziec jak kameleon i rozumiec co jest nasza pierwotna percepcja.Jest tam odczucie siebie w swej bezosobowej postaci, odczucie swojego podmiotu jako jednostka (w bezruchu ) choc bez jednostki......

Wtedy poznanie czym sa ciala niefizyczne jest betka -.niczym narosla rozdymajace swiadomosc.
To co znamy jako siebie z codziennosci jest juz wypadkowa oddzialywania cial niefiz. na ducha..
By to poznac potrzeba zaciecia i checi poznania.
Problem w zrozumieniu wynika z nie znajomosci od srodka podstawowych zjawisk.
Stany swiadomosci sa odczuciem roznej konstelacji cial niefizycz.Wypieramy je z ducha a nie ciala fizycznego.Wypierajac z siebie cialo fiz. i eteryczne jestesmy w oobe.-stajemy sie podroznikami astralnymi.Ci co podrozuja na pare sposobow maja wiekszy wglad bo moga selektywnie odczuc pare konstelacji.Bedac w komplecie i wypierajac tylko mentalne z standartowym ,malym udzialem ciala duchowego, podrozujemy po Brusowemu.
Komplikuje sie gdy przywolujemy ciala niefiz.obcych osob do nas.Przyleca na zawolanie.Mamy wtedy ich wiecej w sobie. Jako ze pamiec jest zjawiskiem kompleksowym i dobywa sie w wszystkich dymensjach wedle rodzaju tak i ciala zawieraja w sobie rozne zapiski.Jeden duch w 4 cialach plus te przyklejone a mamy tylko swiadomosc i podswiadomosc. Brakuje jeszcze 2 szczebli.
Wiec sie nie dziwcie ze nie kapujecie choc sie tyle uczyliscie.Uczyliscie sie do bani.

Akto wie jak zrobic sobie 6 cialko i zalapac sie na harcowke?

entry 10.06.2007 - 02:02


Odzyskanie aspektow.


Pare dni temu wyrzucilo mnie z ciala.Stalem obok kolegi i rozmawialem z nim dalej. Nie zwrocilem uwagi ,ze nogi mam elastyczne bo tak bylem zajety wyjasnianiem komunikacji mentalnej.Do puki kolega byl swiadomy to widzialem go na lawce i rozmawialem z jego pakietem wszystkich cial. Slyszal mnie doskonale i reagowal jak skakalem z miejsca na miejsce.Klopot sie zaczal jak wyparl cialo astralne zamyslajac sie nad czyms. Wtedy cialo fiz, stalo sie dla mnie przezroczyste a astralniak stajacy obok mnie byl partnerem dalszej rozmowy.Oddalilismy sie do 4 metrow od cial fizycznych a on nadal slyszal. Oczywiscie byl w malignie w astralu i zrobil normalne wyparcie cial niefiz.Slyszal chyba tym fizycznym.Zanim mi sie energia skonczyla wrocilem na lawke i rozmawialismy dalej.Sredni starcza mi do paru minut .Przy glosnym gadaniu jej szybkie wyczeropanie zaskakuje mnie i wcina minie na jakis czas, az sie pokleje to znaczy wroce wszystkimi czesciami. Na ogol sa one porozrywane i tkwia w bezruchu.Temu rodzajowi wyjscia towarzyszy inny przydzielanie energi-zwa go chyba magnetyzmem- eteryczniak.Ale o co chodzi mi w tym poscie.!!!

Ostatni postanowilem odwiedzic po Bruceowemu wspomnienia -mentalnie.Odwiedzalem miejsca wazniejszych wydazen w moim zyciu. Zbieralem mysloksztalty chronologicznie jeden po drugim,te zle wspomnienia jak i te dobre.Zlym opowiadalem kolejne losy mojego zycia ,przekonujac je ze sie poprawilem i nie ma sie juz czego wstydzic.W ktoryms momecie podjechal do mnie przyjaciel astralny i zaladowalismy je wszystkie do autobusu mknac przez kolejne etapy mojego zycia.J.Zaczynajac zabawe w ciele mentalnym wciagnelem od niego astralne. Bylismy jakis czas w dwoch.Widziane obrazy byly zywe i pelne ksztaltwo. Jak dotarlem do paskudnego mometu w moim zyciu wstrzasnelo mna i polecialem na miejsce zajscia tylko mentalnym. O dziwo moj astralniak stal juz tam i pokutowal za grzechy. Byl wyraznie inny od tych wczesniej zebranych mysloksztaltwo. Mial oczy i przygladal mi sie wystraszony..Moj prawdziwy zagubiony aspekt.A wiec rozdzielilem sie ponownie i spotkalem mnie w innm ciele niefizycznym.Dobrze jest go znowu polknac i namowic by sobie popuscil z tymi grzechami.Bylo minelo .poprawilo sie i odpokutowalo.Wsadzilem go do busu i pojechalismy.Ciekawe jest to ze gdzies w pamieci ,pamietamy nasze potkniecia i nie mozemy sobie ich wybaczyc. Wtedy dobrze jest sie rozliczyc z tym gupolem astralniakiem i przepisac w nim zapisane wspomnienia. .Bo oczywiscie ten gupol to my, nasza podswiadomosc .
Z umarlymi jest podobnie . Rozrywaja sie i istnieja w roznych miejscach- dymensjach rownoczesnie. Dobrze je pokleic zanim sie co przytrafii, bo ich astralniak moze duzo nabroic.

entry 20.03.2007 - 11:14
Zapiski z forum:
W czasie pracy czesc ludzi potrafi biegac jak by mieli robaki .Oddychaja przy tym dziwnie i nic nie widza poza wykonywana czynnoscia.Tak sie pofazowali ,ze pomyslenie staje sie prawie( jak w astralu )wykonaniem.Nie czuja ciezaru ciala a ich ruchy sa mistrzowskie. .Zawiesili sie miedzy 2 swiatami.Zsynchronizowali blyskawicznosc ruch cialem astralnym z cialem fiz.
Mozna tez na odwrot.Wisiec w astralu i zachowac percepcje ze swiata fizycz. Wtedy ciala niefiz. gnaja tak szybko ,ze nie mozna ich sie doszukac.
Postrzeganie fizyczne a realizacja zyczen astralna.
Zaku -zdziwienie cie obudzilo.Przypominaj sobie setki razy ten momet ,jak sie zdziwiles i wyraziles zyczenie.. Rozpoznaj w tym zdziwieniu szamotany ruch.Nieskordynowane trzepanie konczynami.To te wierzganie wciaga spowrotem do c.f.



A Darek pewnie nie chce sie dokladnie wypowiedziec,az otworzy strone ,bo mu podbiora pomysl i schrzania.
Ciekawe jest ,ze oobeowcy na swiecie zaczynaja zwracac uwage na swiat fizyczny.
Pewnie posypia sie wnet dowody na nasza niesmiertelnosc.
Bruce znajduje dowody w rozmowach z duchami ,w wyobrazni.Zdobyte informacje daja sie latwo potwierdzic. A co ma Darek w planie?
Przejzalem wypowiedzi Darka.
Pare moge uzupelnic.Jak sie umeczymy z latwoscia wypieramy c.astr na zewnatrz.Stan bezruchu.Organizm robi to chetnie by sie regenerowac.Zrywa lacza podmiot a cialofiz.Czesto pracujac tygodniami bez spania ,regeneruje sie w ten sposob.Wylaczajac wszystko, w ciagu paru minut rozgrzewajace sie cialo fiz, uzupelnia niedobor energi.
Przy zachowaniu uwagi,mozna to obserwowac .Regeneracja bedzie przebiegala znacznie wolniej gdyz cialo mentalne wykonuje pewien ruch, by utrzymac nas swiadomym.Jezeli uda nam sie wypchnac jeszcze cialo mentalne w postaci kuli,myslacej energi, bez cofniecia ciala ast. spowrotem do c.f to mamy swiadomy sen .

Wracajac jeszcze do tej tabeli o ktorej pisalem wczesniej.Od paru miesiecy wyleguje sie na wersalce chcac lepiej zrozumiec role clal niefizycznych.W slowniku pojec w poradach Darka Sugiera opisane sa kule wiedzy,blyszczace owalne energie ,myslaksztalty czy tz.rota kule mysli. Ich powstawanie jest dla mnie szczegolnie frapujace.Ich zwiazek z cialami niefizycznymi.Zastanawiajace jest ,ze gdy wysylamy kule mysli do kogos w wyobrazni, swiadomosc zmienia sie w czasie tej przesylki.Jakby cos z nas ubylo wraz z ta kula mysli.Nasza uwaga pochlonieta jest bladzeniem po czyms nierozpoznawalnym.Tak jak w snie tyle ,ze nie widac gdzie ona sie porusza.. w jakiejs zamglonej przestrzeni.Za ta utrate normalnego stanu swiadomosci odpowiedzialne sa wyparte z nas ciala niefizyczne.Ta nie precyzyjna definicja kulek myslowych czyni wszystko nieczytelnym i i utrudnia rozroznienie miedzy marzeniami ,snem .LD a OOBE.
Ale o tym pssss. bo by sie wszystko wyjasnilo.

Na pytanie czy mozna cos komus zrobic czy nie astralnie?. My to robimy.Raz ,ze nik nie mowi czy w wyobrazni to tez podroz czy tylko oobe jest podrozowaniem.Jest zwiazek miedzy tymi zagadnieniami.Jak sie komus przeszkadza, gdy jedzie na motocyklu i to na zakrecie i przeslana energia wytraci go z rownowagi . To kto jest winien ze sie zabil na drzewie.Drzewo czy nadawca energi!!.W tym cala magia.Zaburzyc uwage.
Zaburzenia koncentracji sa rowniez wykorzystywane przy odzyskiwaniu duchow by odwrocic ich uwage, tyle ze ich jazda nie konczy sie zabiciem a gupim patrzeniem.
Sa rozne rodzaje podrozy.Sa takie ze mozna ogladac na zywo bliznich.Inaczej sa prowokowane i inny jest ich przebieg i inne maja mozliwosci.
Powodzenia badacze.

W czasie swiat wybralismy sie cala rodzina do kosciola. Kosciolek maly i przytulny w srodkowej Polsce.Stalism okropnie stloczeni.Od rana bolal mnie kregoslup.To co sie zaczelo w kosciele bylo iscie meka piekielna.Natlok ludzi pogarsza zawsze bule.I gdy tak wylem straszliwie zaczelo mnie wyciagac z ciala.Bedac jeszcze w ciele otworzylem oczy wewnetrzne.Zaczalem sie rozszerzac przygladajac sie otaczajacym mnie modlacym.Zawstydzilem sie troche bo wszystkim zle sie wiodlo. Metr ode mnie mlodzieniec zaslabl ,chwiejac sie na nogach.Przechwycilem jego maslane spojrzenie wzrokiem i pewien jestem ,ze mnie postrzegl.Jakas istota astralna powiedziala wyprowadzcie go.Zareagowal na to najblizszy czlowiek i zajal sie chlopcem.Nie smiem przypuszczac co ten mlodzieniec zobaczyl. Astr.przyjaciel powiedzial. On nie zapomni tego widoku do konca zycia.
Probowalem z przyjacielem emanowac uczucie milosci po kosciele ale nie mialem na tyle sily. Udalo mi sie jedynie wzniesc 3 metry nad glowami, falujace , piekne, blekitne niebo.Gdyby bylo to grzechem ,nie dostal bym o dziwo , pierwszy komuni w calym kosciele i nie zobaczyl pieknej istoty o ciemnej karnacji, wyrastajacej ponad tlumem.Chyba tez jej nie zapomne.Hm A moze ona tez.....


Zdobyłem Świadome podróże w niefizyczne świat Moena meldujac sie na jego kurs. .Przy 120 stronie wybrałem sie z rodzina na cmentarz.Gdzies jakiś cień zarysował mi sie na grobowcu.Myslem ,ze to psoty astralne. Poszedlem dalej domu jednak postanowilem sprawdzic, czy na jawie, w wyobrażnie polacze sie z tym cieniem, metoda odzyskiwania Moena.Pokazala- mi sie 12 letnia dziewczynka tak wyrażnie przed oczami,ze podskoczylem do góry.Spróbowalem jeszcze raz. Tym razem robila skręty ,kręcąc sie w powietrzu..Stalismy przed grobem i zacząlem rozmowe. A czy wiesz ,ze nie zyjesz? Iiiiiiddddzzzz do swiatla ,powiedzialem bez przekonania. A jeszcze ,a jak sie nazywasz.
Meski glos odpowiedzial Anna K. .Glos wyrazil politowanie nad moją sztuką odzysku i przeprowadzilismy rozmowe z dziewczynka wspolnie, sklejajac sie w jedno.Wrocilem w wyobrazni na lózko . Za pare godzin pytam szwagierke troche zawstydzony- ZNASZ ANNE K. a --tak znam .Zapytalem ,czy zyje.Odpowiedziała,że chyba tak a dlaczego pytasz?

By łatwiej wyobrazić sobie jakąś czynność wirtualnie, dobrze by było poćwiczyć w rzeczywistosci.Godzinami hustać sie w hamaku.Pare dni wspinać sie po linie czy po skałkach.Skakac na domowej trampolinie.Armatka Twardowskiego była by dobra.Rzucanie cieżkim mlotem z kręceniem sie po osi .Trzymanie sie z partnerem za rece i robienie wspolnie karuzeli.Nabierac prętkosci w wirowaniu az was rozerwie.
Moi przyjaciele zalecili mi zanurzac wyobrazone rece w ciele w roznych punktach,zwiekszając prętkosć przesuwania( jak w wiadrze z woda)..Póżniej robic zegarek.Wetknac lewą reke w piersi (oczywiscie w wyobrazni i miejsce w ciele -tam gdzie jest ktos najaktywniejszy) i krecic sie calym cialem jak wskazowki zegarka w lewa strone aż do wyrwania z ciala.Kierunki chyba sa obojetne.Lekkie ruszanie cialem mentalnym jest na początek też dobre.Daje delikatne doznanie ruchu i uczy postrzeganie w sobie..Trudności z uruchomieniem cieżkiej artyleri ,ciala astr. maja wszyscy.Bruce w Podreczniku wiedzy o obszarach niefizycznych i sztuce odzyskiwania. podaje przyklad -zginania palca w wyobrazni.Cwicza to na warsztatach.

Jakiejś pani, udało sie po afirmacji postrzec ,symulowane kopniecie puszki na ziemi.Ruch ciała astralnego jest koronnym dowodem istnienia swiatow niefiz a dla neurologa, istnieniem lustrzanych neuronow.W czasie wyobrażanie sobie jakiejś czynnosci iskrzy sie w nich rowniez,co ma byc ich zdaniem,zródlem doznań.
Mozemy na 3 sposoby wyobrażac sobie ruch a neurony iskrza zawsze podobnie.Chyba jeszcze tego nie postrzegli.Nie dziwota bo kto z badanych umie sie ruszac astralnie czy eterycznie.


Sprawdzajac nasze telepatyczne zdolności,uwazajmy co robimy.Szukajac potwierdzenia istnienia ich .posowamy się za daleko.Przeszkaddzamy swoim bliżnim,wywołujac w nich zaburzenia.Nie piszę o koncentracji towarzyszącej nam przy zrozumieniu mowiącego partnera ale o włamaniach mentalnych.Jak karzda niegrzecznosc jest nielubiana i karana a przyjaciele astralni omijają takich typkow z daleka -co jest dla nas najwiekszą stratą.Nigdy bez zgody!
.Myslenie jest ruchem cial niefizycznych poza powierzchnia ciała fiz. .Kto podejdzie do skaczącego boksera?

Pisze ostatni post i musze wyjachac na dlugo w sina dal.Z tymi szyldami mentalnymi to pobozne zyczenia.
obkladanie sie balonami energi nie jest leprze od schowania sie do banki z mlekiem.Jesli przyjdzie przyjaciel ast. i zechce dac nam nauczke to pomimo lamanych kosci ,przygladac sie bedziemy rzeczywistosci niczego nie widzac.Jak przyjdzie nieprzyjaciel bedzie tak samo.To tak skonstruowane ze malo kto widzi a jak kto widzi to chetniej ucieka . Gdyby szyldy dzialaly to intuicje by diabli wzieli a i cos innego tez.
Chyba najtrudniej sie polapac ,ze zyjac ,zyjemy we wszystkich dymensjach jednoczesnie i mamy cos z tych dymensji -ciala nie fizyczne.Swiadomosc jest wypadkowa wlasciwosci i funkcji tych cial.Tz wypierajac jkies cialo z siebie ,utracimy cos ze swiadomosc ,cos co dala nam warstw ,manifestujac sie w nas swoim cialkiem.Cialka przy wyparciu z calosci sa bytami czesciowo niezaleznymi od ducha i robia to do czego zostaly stworzone i to czego od nich my DUCHEM oczekujemy.
Kto sie przez to nie przedrze, niech sie nie sili na zrozumienie-analize , bo nie uciagnie i czas straci na nieistotne wnioski.

Powodzenia w badaniu rzeczywistosci.

Wklejam pare moich ostatnich postwo bo nie spamietam gdzie i co popisalem





TEKSTY Z FORUM

.Ciekawy opis wyjscia z ciala podal Franz Bardon,chyba Czech.Celem jego zabiegow byloa regeneracja ciala f. i umozliwienie slepym widzenie.Wycvhodzil astralnie,potem kladac sie na podlodze i wytaczal z ciala astralnego cialem mentalnym.Tego bylo mu jeszcze za malo.Kladl sie ponownie i wytaczal z ciala mentalnego.To co mu zostalo bylo ogryzkiem swiadomosci bez mozliwosci ruchu i myslenia.Nie mogac nic wiecej zrobic trwal tak dlugo w tym stanie, az cialo go wciagnelo .

Tak wlasciwie na prowokowaniu podrozy astralnych to sie nie znam .Robily mi sie same ,gdy pewne okolicznosci byly spelnione..Moi przyjaciele astr. wyciagaja mnie tylko wtedy z ciala gdy ma to dla mnie jakies znaczenie.Gdy brakuje mi informacji i nie moge podjac wnioskow.Ucza mnie rozpoznawac znaczenie cial niefizycznych w naszym zyciu.
Calego figla z roznymi stanami swiadomosci robia nam cialo astr. i cial mentalne.W snie wypieramy je i snimy. Fenomen bycia duchem w spicym ciale fiz. I i bycia jednoczesnie w astralu z zawezona swiadomoscia powoduja ciala niefizyczne.Wlasciwie to one sobie snia a my duchy pozostale w ciele ,podsluchujemy je na odleglosc .Darek opisywal chyba takiego spotkanego typka w astralu , szukajac partnera do latania.Ktos mu go potem odebral .
I to jest cala tajemnica.Przebudzenie jest spowodowane wciagnieciem ich spowrotem do ciala fiz..Postrzegamy wzrastajaca uwage gdy cialo.ment. wedrze sie pierwsze. .Wtedy nie wykonywal bym zadnego przestrzennego ruchu . W momecie gdy to zrobimy zmusimy czesciowo przebywajace jeszcze cialo astr. na zewnatrz do gwaltownego powrotu.Powrot jest konieczny, by ten przestrzenny ruch sie wykonal. Bedzie to jak uderzenie obuchem i slad przygod sennych sie zatrze.
Jest jeszcze tyle mozliwosci i warjantow ,ze musial bym z tydzien pisac. Sam zreszta jeszcze wszystkiego nie rozgryzlem.
Jestem po rozmowie z moimi przyjaciolmi astralnymi i przynosze smutne wiadomosci.Istnieje masa skaleczen fizycznych jak i duchowych a opetanie jest jedna z ich form. Z wielu powodow, elastycznosc polaczen cial niefizycznych jak i same ciala czlowieka moga ulec zaburzeniom Przyjaciele podetkneli mi opasle tomisko o chorobach psychicznych, zachecajac do czytania.




Zwykla psychiatria dla studentow (wielu autorow),ktora kupilem kiedys w sklepie przypadkowo . Mysle ,ze do czytania jest kazda dobra byle pod reka.
A o diablach mam cos ciekawego. Niedaleko Norymbergi bedzie w miesiacu diabel przeganiany przez samego BISKUPA.Znam nawiedzonego i sam , raz dla zartu, pacnalem go cialem astralnym .Zrobil przerazone oczy i troche sie upocil.Przesladuja go cienie i ma duze problemy z energia.Kiedys pracowalem dla glowy kosciola..(ukryje jakiego) w Niemczech. Opowiedzial mi o diablach jakie przeganial.Sekretarz opisal mi przedziwna historie w ktorej brala udzial nawet policja. Mala dziewczynka darla sie nieludzkim glosem i plula gwozdziami.

Dopisek ocieniach.
Kiedys bardzo intensywnie widzialem przerozne cienie.Jasne i ciemne.Jedne bezmyslnie stojace a inne osobowe Teraz nie zwracam na nie uwagi.Piszacy o cieniach sa pelni obaw.Mysle ze nieslusznie. Pomyslcie ile razy ktos wam w glowie pomogl. Ile razy ciezkie zadanie z matmy okazalo sie latwe.Ciezkie depresje pryskaly a problemy okazaly sie w jednej sekundzie blache.Ile razy nie zlamaliscie karku.Jednym slowem trzeba pilnowac bysmy sie nie zatlukli.I to jest cala tajemnica istot nieorganicznych.Pstrzeganie cieni jest skarbem. niczym ciezki wor zlota na plecach.Interesujace jest jak one to robia, ta cala opieka boza.Do tego zabraknie czlowiekowi fantazji by choc czesc sztuczek sie domyslic.

Diabla jakos nie spotkalem. czesto natomiast ludzi obdarzonych latwoscia wypierania swojego ciala astralnego przy byle okazji.(troche uproszczone)Wkurzcie najgwaltowniejszego kolesia w szkole i obserwujcie odczucia jakie sie w was pojawia. Postrzegalny bedzie maly dreszczyk strachu lub calkowite wytracenie z uwagi.Rodzaj odczucia zalezny jest od stopnia zaangazoania emocjonalnego agresora. i rodzaju czynnosci w umysle.W tym wypadku emocje zostaja zainicjowane z zewnatrz i nie powstaja samoistnie w nas samych.Sa tacy co usypiaja, wyciagaja z ciala ,przewracaja .czy hipnotyzuja. To sa te niesmaczne uslugi cialek niefizycznych o ktorych nie chce mi sie wiecej pisac.O nich Darek napisal ,ze wtykaja nam kulki paskudy, powodujace choroby.Ciekawe jest w jakich okolicznosciach i w przypadku jakich ludzi to paskudztwo sie aktywuje.Pisze wiecej o zlym niz dobrym bo na codzien to zle jest bardziej upierdliwe niz milosc czy leczenie.

Gdy mysli zaczynaja sie pchac do glowy ,zaczynam zafascynowany patrzec jaka bedzie nastepna.One tego nie lubia.

W tym krotkim tekscie chodzilo mi o spiace osoby. Wszyscy w czasie czasie snu wypieramy z siebie cos majacego nasz ksztalt i cos reprezuntujacego nas jako osoby myslace.Osoby w stanie OObe moga z nimi rozmawiac pomimo tego ze ich podmiot-duch, tkwi w ciele fizycnym.W swiecie fizycznym .wypieramy te same czesci (cialoAstralnomentalne- jak i eteryczne)nie sniac tym razem a chcac cos przezyc.Jednym slowem ciala niefizyczne sa nie tylko do latania ,spania a i rowniez by egzystowac we wszystkich wymiarach rownoczesnie.A ten ,co te ciala postrzega w rzeczywistosci to ma za swoje.Glownie one sa ,od tysiecy lat, pokarmem dla historyjek z diablami.Hm chyba znowu pisze cos nie na temat bo mialo byc o LD.


Analiza stanow swiadomosci sprawia wszystkim wiele problemow.Ogarniecie ich bez jakichs ram staje sie mordega i praca nie majaca konca.Mamy ich okolo 13 do 14.Spowodowane sa one :wypieraniem cialek z ciala fiz.,podroza poza cialo fiz. lub przesowaniem czegos nazwanego potocznie swiadomoscia.Plynnosc przejsc tych stanow, utrudnia ich obserwacje a znalezienia rdzenia swiadomosci,zalazka uwagi wlasciwej duchowi staje sie wrecz niemozliwe. Zyjac i bedac we wszystkich plaszczyznach jednoczesnie aktywnym , nie dostrzegamy ich.Podroznikom astr. znane jest poczucie wolnosci a wszystkim widzacym cienie - przedziwnosc astralnych form. Tabele 13 stanow, rdzennej uwagi czlowieka- buduje kilkanascie lat. Percepcja ducha zostaje wzbogacone oddzialywaniem kolejnych cialek( na ducha ,czyniac go swiadomego .-znane z codziennosci.

Tabele zrobimy wspolnie na forum.Jest to jedyna mozliwosc by sie cos ruszylo a i Darka mozemy wesprzec.

entry 25.02.2007 - 16:41
ZEMSTA LASU .
Jako dziecko uwielbialem tluc patykami obsychajace galezie z drzew.Torowalem sobie
miedzy nim droge cieszac sie powstajacym przejsciemW ktoryms momecie cos wlazlo mi do glowy i spytalo karcoco .Dlaczego je tak bijesz.Czyszcze je bo poschniete, odpowiedzialem z duma.Zatrwozylem sie troch ,ze moze z tym czyszczenie to troche cos nie tak i odszedlem z tego miejsca zdziwiony.Zapomninajac to upomnienie, jeszcze wielokrotnie rozbijalem sie w lesie.
Tuz przed slubem wybralem sie na przejazdzke rowerowa. Jechalem dosyc szybko delektujac sie pedem mijanych drzew.Nagle las strasznie zciemnial i nabral tajemniczej,oslepiajacej mocy.Przestrzen sie zalamala i sosny wydaly mi sie wielokrotnie wieksze i znajomo poobrywane.Pomimo szybkiej jazdy zamarlem w bezruchu ,obserwujac to dziwo.Choc droga byla szeroka ,cos jak pokrzywa paclo mnie w udo.Otrzaslem sie rozgladajac. W domu slad po pacnieciu mial juz 10 centymetrow,byl czarny i palil okrotnie.Wyraznie widzialem jak cos w nim wiruje.Nastepnego dnia dostalem zastrzyk .Czarna plama ,skwierczac, zmienila sie wkrotce w olbrzymi pecherz wodny i to przed samam slubem.

WYSTEPY MAGA
Pol pobliskiej kamienice wynajmowali Swiadkowie Jehowy. Nad drzwiami wisial potezny,czerwony szyld.Dziwnym trafem, na dole budynku,mialo sie odbyc przedstawienie znanego maga.Przed wystepem, asysteci, zaslonili czarna tkanina na fasadzie domu,wszystko co kolorowe,Po sasiecku ,gnany ciekawoscia ,postanowilem ich odwiedzic.Ubralem corke w codowny, czerwony, plaszczyk i poszlismy na tajemnicze spotkanie. Wiekszosc byla ubrana w czarne garnitury i nie zwracala na nas uwagi.Czarodziej rozwiazywal sznurki i wsysal uchem papierosy,wyskakujace mu nosem..Rzucal rowniez sylikonowymi, smazonymi omletami do gory.Nie wiedzac skad biore,dalem corce zimnego ognia. Podgrzewajac go wyslalem ja na srodek sali by pomachala nim do publicznosci. Zapalil sie majestatycznie dokladnie na srodku sali.Cos sie nie spodobalo czarodziejowi bo ,corka stracila rownowage ,przewracajac sie na pupe.Musze nadmienic ,ze w tym czasie z latwoscia przemieszczalem sie w 2 plaszczyznach.Wstajac niefizycznie,podirytowany tym zajsciem, przegnalem zblizajacego sie asystenta,chcacego pomoc corce przy wstawaniu.On, zataczajac sie pognal natychmiast ze skarga do mistrza.Pozostawiono nas w spokoju.Byly jeszcze ciekawe wydarzenia w w astralnej odbitce rzeczywistosci, ktore przemilcze.
Pelen obaw ,zaprowadzilem dziecko do domu szykujac sie na pomste.
Po powrocie, rozdraznienie mi przeszlo, widzac jak wspaniale publiczmosc sie bawi. Na zakonczenie wystraszylem brzuchomowstwem maga i o malo nie poprzewracalem garnkow pelnych gotowanego miesa.Sluchajac na koncu wyjasnien astralnych przyjaciol na temat magi, musialem czarodzieja wprawic w oslupienie. Widoczne bylo ,ze slyszy ale nic nie rozumie, bo mowilismy po polsku,
.Raz jeszcze ,tym razem we Wloszech, przeszkadzalem grupie magom.Z nimi nie poszlo mi tak glatko i musialem uciekac z ciala,wychylajac sie na bok.

ODWIEDZINY BYBCI
Wszyscy babcie strasznie kochalismy. Przytulala ,kolysala i byla zawsze gdy cos sie zlego z nami dzialo Teraz stalismy,stloczeni przed jej lurzkiem,starzy i mlodzi, poplakujac. Wyraznie przypominam sobie jak wyjac z zalu zmienilem swiadomosc.Pomieszczenie rozjasnilo sie i wszyscy znikneli. Zostala tylko babcia siedzaca na luzku obok mglistytego martwego ciala. Schylalo sie nad nia pare postaci, pokazujacych na mnie reka.Pokiwala mi wesolo i w glowie uslyszalem. Zapamietaj ,to jest cialo. To cos lezalo bez znaczenia na luzku.I nie placz!. Ogarnela mnie euforia.Znyjdujac sie ponownie w rozpaczajacym tlumie,chcialem wszystkim powiedziec .Dlaczego placzecie ,przeciez ona tam siedzi.Zamilklem wystraszony, bo wygladali jak przytlaczajace,strzeliste strzepy.
Jakis czas pozniej,tesknniac za babcia,znalazlem sie nagle na korytazu w piwnicy.Smialo wchodzac w rozrastajaca sie ciemnosc spotkalem ja przykucnieta na koncu przestrzeni.Cieszac sie przywitalem ja okrzykiem . To ty zyjesz!Co robisz babciu w tej ciemnicy?,Opowiadala cos ze juz,juz jest gotowa ,3 w kolejce gdy nagle z boku wyszla meska sylwetka, zatrwarzajacy mnie cien ,sporych rozmiarow,zaczynajacy cos ze mna robic.Trzymal mnie w potrzasku a ja zrozumialem pytanie . Co tu robisz! Zly bylem okrotnie na niego bo popsul wszystko a na dodatek grozil.Dlugo unikalem w mysli ta dziwna ciemnosc, planujac jak wykrasc babcie temu facetowi.

MAMINE OPOWIESCI
Ciotka pracowala na koleji.W nocy wciskala guziki w skrzynce ,przestawiajac pociagi.Jedna minute w nocy nie mogla w zadnym wypadku przegapic.Towarowy na jednym torze z pospiechem i zasnela.Obudzilo ja energiczne szarpanie ,wysokiego mezczyzny w ciemnym plaszczu.W panice zdazyla wcisnyc ten zapomniany guzik. Zwolnila sie potem z pracy a rodzinie opowiedziala. Drzwi byly na klucz zamkniete,pokuj 3x3metry i nikt nie mogl wejsc....i..i to jest niemozliwe.Uwierzylismy,choc bo bylo wiadome w rodzinie ,ze jesli COS jest to jej sie ostanie ukarze.

entry 21.02.2007 - 19:31
SKOK W SZCZELINE
Jako dzieci czesto bawilismy sie w starym,poniemieckim bunkrze.Jako proba odwagi sluzylo nam skakanie przez szczeline.Na dnie jak w grocie pietrzyly sie sie potezne wielometrow,strzaskane bryly cementu.Tych ktorym kolana zmiekly, wysmiewalismy gromkim smiechem.Chcac poprawic swoja odwage wybralem sie samotnie na skakanie.Szczelina wydawala mi sie od raz dziwna.Chcac ja przeskoczyc odzdielilem sie od ciala i wpadlem na dol.Jakiez bylo moje zdumienie gdy wstalem z glazow nie postrzegajac sladow skaleczen .Bylem wystarczajaco maly by uznac to za szczescie a nie za szalenstwo. Powciskalem sie jeszcze w waskie szczeliny co rusz niknac w ciemnosciach.W ktoryms momecie bylem w drodze do domu i przedzieralem sie przez wysokie trawy.Nie zdziwilm sie nawet, gdy ponownie znalazlem sie na skalkach.Zapominajac czesciowo wydarzenie, zniechecilem sie do dalszego skakanie i zawrocilem do domu, idac rzeczywiscie przez ta wysoka trawe. Gryzlo mnie troche i nie dopuszczalem nawet mysli ,ze spadlem .Co powiem mamie,ze sie zabilem! .Jakis czas potem myslalem, ze mnie Bog uratowal,
Przypomina mi sie ze studiow,znany profesor, psychologi ,rozprawiajacy z cieniem kpiny o dzieciach, nie myslacych analitycznie, przeskakujacych w marszu przeszkody wysokie na kilkanascie metrow.


LABORATORIUM CHEMICZNYM
Przypominym sobie jak w szkole podstawowej bez obecnosci nauczyciela.wrzucalismy co sie dalo do roznych kwasow . Ilosc wydobywajacego sie chloru przegnala nas z laboratorium.Zdobywajac sie na odwage ,wszedlem spowrotem.Zdarzylo sie cos dziwnego, co jest do tej pory dla mnie lamiglowka.Zatykajac nos i usta odczulem dlawiacy smrod chloru.Wtedy opuscilem cialo.Pomieszczenie rozjasnialo a ja zaczalem oddychac.Hm ,dziwiac sie odrobine pobieglem do stolika z przezroczysta mikstura.Do flaszki nie weszly szczypki, bo byly za durze. W glowie cos mi powiedzialo. Przelej to. Podnioslem butelke z dwucentymetrowym otworem i wsadzilem zniecierpliwiony reke , wyciagajac ze srodka szaroa mase..Kladac ja na spodeczku ucieszylem sie ,ze po tragedi i nie oberwe za to od nauczycielki.Przestalem sie spieszyc.Cieszylem sie ze tak fajnie widac przez ten chlor.Przestrzen sie nadymala i byla inna.Wreszcie opuscilem laboratorium spotykajac za drzwiami przerazona nauczycielke .Opowiadalem chaotycznie,ze posprzatane bo ja moge oddychac chlorem. A to ,wyciagnalem reka bo szyjka byla za mala.Ktos skarzyl ,ze bylem tam 4 minuty.Nie spodziewalem sie ,ze tak potrafi skakac.W ulamku sekundy, nauczycielka byla przy mnie, obmacujac ze wszystkich stron. Jakims zmienionym glosem powiedzialem powaznie,ze zartowalem a w glowie powiedzialo mi niech sama to zrobi i otworzcie okna.....Przypomnialem sobie ta kretynska butelke i nie bylem juz pewien,ze wyciagnalem reka cos z flaszki do ktorej wejda zaledwie moje dwa palce nie mowiac juz o chlorze



WIZYTA U MISTRZA
Przyjaciel od dawna opowiadal mi o duchowym mistrzu.Razu pewnego zaprosil mnie do niego.Mistrz kilkadziesiat razy bywal w najwyzszych strefach i opowiadal ze Pan Bog zaproponowal mu powrot do maciezy lub misje.Nauczac ludzi.Wchodzac do sali spotkan , zaskoczony bylem wewnetrzna uroda jego uczniow.Atmosfera byla uroczysta.Nie znajac nikogo stanalem na srodku sali mocno zmieszany.Pierwsza pozdowila mnie usmiechem mila, starsza pani.Ktos z boku pocalowal mnie astralnie w policzek.Zmieszalem sie troche.Robiac poziomkowe oczka, zaczalem zapadac sie w srodku. Zobaczylem cale wnetrze swiecaco na zolto i ogarnelo mnie wspaniale uczucie. Ktos mi chyba przywalil dawke bezgranicznej,czystej milosci Brucea Moena, prowokujac we mnie wyjscie z ciala. Postrzegalem osoby,zwracajac bardziej uwage na panie,chcac znalezc ta niezwykla kochanke...Zobaczylem za plecami mistrza.Przygladal mi sie jak na intruza, wywalajac przy tym galy.Jakos zaswiecily mu sie oczy plomykami i odwrocil sie bez zainteresowania.Odczulem smiesznosc swojego ciala f. stojacego na srodku sali i usiadlem fiz. obok przyjaciela.Wszystko zajelo to 3 minuty.Mistrz zaczal opowiadac bardzo zaangarzowanie, caly czas pochrzakujac.Zaczelo mi sie nudzic.Mowil rozwlekle, skakajac w podnieceniu po sali.Pomyslalem sobie . Zrobie mu psikusa. Jesli taki mistrz to sie postrzeze.Zaczalem go ciagnac mentalnie za nogawki.Jakos nie reagowal co mnie rozzloscilo.Wzrastajace emocje uwolnily we mnie dodatkowa energie Dokuczalem mu juz astralnie, pozostajac nadal w ciele..Cos takiego nawet slepy postrzeze. A on nadal nic.Wytracilem go tylko pare razy z koncentracji ,gdyz zgubil watek.W czasie przerwy poprosilem go o rozmowe.Wytwarzal tak silne zaburzeniaa ,ze w odleglosci metra, nie moglem sklecic prostych zdan. Po godzinie sluchania wspolnych nauk poprosilem przyjaciela bysmy wyszli bo nudno.Zegnajac uroczego sasiada ,wslizgnalem mu sie do glowy,przelewajac mu silna dawke sympati. Zaskoczony zapytal.A czy my sie nie znamy z poprzedniej reinkarnacji?.Bulgoczaca odpowiedz przyjal z dezaprobata.Chyba nie rozpoznal,ze bylem przyczyna tego serdecznego uscisku.W takich chwilach mysle sobie o wszystkich zakochanych od pierwszej chwili .Opuszczajac dom uwazalem by sie nie poslizgnac bo byla zmarzlina.Cos mnie nagle chwycilo,grzmocac w srodku.a w glowie zadzwieczalo ,MIALES NIE PALIC!..Runalem jak kloda na snieg.Przed samym uderzeniem z astralna wrecz zrecznoscia zamortyzowalem rekoma upadek..Dopiero wtedy rozpoznalem swojego astralnego przyjaciela,ktory po raz ktorys uratowal mnie przed stluczka.Skarcil mnie troche za glupoty pokazujac cos jak porozwieszane swiatelka choinkowe na domu, ktorych tak naprawde to nie bylo .Wstajac wygrazalem astralnymi rekoma pozostawiajac je tym razem grzecznie przy sobie a w duchu sie rechotalem. Dobry mistrz,pomyslalem!!!

OBECNOSC W PRZECZKOLU
Na festynie w przeczkolu dzieci wybieraly losy,wygrawajac zabawki stojace na polce.Moje dwie corki wrocily rozrzalone nic nie wygrawajac.Czujac obecnosc w sobie zabralem je na ponowne losowanie. Pokazujac im palcem najciekawsze zabawki zaczelismy losowac.Wybraly pierwsze z brzegu.Oddalem je bez otwierania wybierajac inne.Zrzucajac mnie w bezczasowa otchlan,przejeto,kontrole nad moja reka, wybierajac pewnie losy.Wygralismy najleprze zabawki.Widzac zazdrosne dzieci bylo mi wstyd i prosilem by wiecej mi tej laski w zyciu nie robiono.
Innym razem tez w przeczkolu, astralni przyjaciele,pomagali mi w rozwiazywaniu petli na grubej linie.. Wyraznie rozpoznawalem szybkie ruchy cieni przy sznurze gdy sznurek robil sie bez wezlow. Nosili ze mna tez ciezkie stoly.Tym razem dyskretnie.Nie liczac pewnej pani, ktorej stol zrobil sie nagle ciezki i nie mogla go wiecej przesunac.Jakis czas nosila sama skladane stoly, smiejac sie z meszczyzn,ze robia to w 2 osoby.W

RATUJACA REKA
Wracalem 800km do domu po 3 dniach pracy bez spania.Z zepsutym grzaniem w samochodzie,okrecony kocem parlem byle do domu.Walczac z sennoscia ostatnie.40km ,pamietam jak mi sie glowa zapadla i bylo mi wszystko obojetne.Nagle z lewej strony wyskoczyla swietlista reka, przekrecajac gwaltownie kierownice .Wyprowadzajace sie auto na prosta rozbudzilo mnie wystarczajaco bym zdazylem zobaczyc zgrzytajace na mne barjerki autostrady .Pamietam ,ze reka wlazla przez szybe stajac sie powyzej lokcia nie widoczna. Do tej pory nie rozumie co zaszlo.Po latach przypominam sobie doskonale wchodzaca wtedy we mnie obecnosc, ktorej wtenczas nie rozpoznawalem. Nie jestem tylko pewny czy wykorzystala ona moja fizyczna reke ,zrzucajac moja swiadomosc w inne cialka czy wykonala ruch kierownicy swoja konczyna.O dziwo,przed samym zasnieciem pomyslalem jak bardzo jestem nierozsadny.Przypuszczam ,ze cale zajscie zostalo sprowokowane bym sie czegos nauczyl.Rozpoznawal kiedy sie glowa zapadnie.Teraz gdy postrzegam w czasie jazdy dziwne cienie na autostradzie, pozdrawiam je zabobonnie skinieniem reki.A niech sie nie nudza.

6 Stron V  « < 4 5 6  
Moje Albumy