Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Zbyszek's Notatnik

Holandia

Wchodząc do obiektu natrafiłem na młodą parę, lezącą na chodniku. Te dziwne oczy, co im się stało?
A , oczywiście jestem przecież w Holandii, nikt na nich nie zawraca uwagi. Spojrzałem chłopcu prosto w oczy, jakieś dziwne , zamglone. Dziewczyna leży na nim nim, bez żenady, spoglądając nieobecna na pobliskie filary.
Chlopcy palili wieczorami trawę w hotelu, głupawo się podśmierdując. Spaliśmy w wielkim pokoju i to ich chichranie stawało się meczące, kolejna fala śmiechu z byle powodu
A dajcie zapalić. Stronie od tego, coś mnie uwiera w sumieniu, ale nadarzyła się przecież okazja , by samemu przetestować, te sztucznie wywołane stany.
Przy smrodzie palonej trawy, pociągnąłem skręta parę raz,y oczekując atrakcji. Nic się nie działo. Zniechęcony wskoczyłem do łózka , przyglądając się kolegom.
Chwilka relaksu , wzrok skierowany przypadkowo na Janusza.
Ooo, ściemniało mi się przed oczyma, widzę jak się jego kontury rozmywają a on przybiera formę giganta. Trzymetrowa postać, w skłonie, siedzi na wyrku, bez ruchu. Przypomina rozczochranego Yeti, jakiejś dryblasa, zastygłego w szarości.
Akcja jak w śnie, toczy się własnym torem. Uwagę kieruje mi w stronę grzejnika. Jego mleczna , kwadratowa forma, rozciąga się, stajać całym tłem za postacią. Wywraca się jak podszewka zamieniając w monstrualnym salcie, w wielką tafle, szarego jeziora.
Cały czas jestem w ciele fizycznym, znam doskonale ten poziom, wielokrotnie śniąc świadomie , postrzegałem deformujące się przedmioty w moim otoczeniu.
Ha, ha, a wiec to są te ich zwiechy. Bierny pomiot, z szeleszczącym ściskiem w głowie, uwikłany w wewnętrzną akcje, postrzega zmiany w otoczeniu, przyglądając się im, jak w świecie fizycznym.
Idę zniechęcony spać.
Myślałem , ze to coś innego, to przecież zwykle haluny, deformujące się formy, przetrzymywane w umyśle a nie jakieś oobe.
Rano spytałem znajomych, czy im się coś fajnego przywidzialo. Nie, a dlaczego, my się jedynie hihralismy.
Ha, myślę sobie, a wiec nie potraficie świadomie śnic, stad ten brak wyobraźni, w pracy na budowie.
http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/07/Holandia.jpg

*Innym razem.
Budzę się w śnie. Naprzeciwko mnie stoi namalowany za dnia, obraz kwiatów.
Umieszczony w szarej przestrzeni , trochę przywiędły, robi na mnie mizerne wrażenie. Mój był , piękniejszy, pełniejszy w formie i w wielu barwach. Kto zrobił tego knota, zastanawiam się po chwili, jakiś początkujący artysta, umęczony życiem malarz? A co pod ziemia, czy ma korzenie?
Lapa wchodzi w szara podłogę bez trudu, trafiając w pustkę. ha ale to malarz , nawet korzeni nie potrafił namalować. Śmieję się ze swojego ,roztopionego obrazu. Właśnie tak, bym namalował kilkadziesiąt lat temu.
*
Dokoła szaro, nic się nie dzieje. Nie czekam za długo. Na ciemniej powierzchni ziemi, powstaje rysa, wypływa z niej lawa , wspaniale iskrzy w wąskim strumyku , pulsuje . ha a co teraz, uśmiecham się do siebie. Szczelina się rozchyla i wyskakuje z niej ciemna postać i gna na opak ,w sina dal. ha , myślę sobie pewnie rozpląsany diabeł, szkoda ze uciekł tak szybko.
*
Budze sie w starym mieszkaniu, siedząc na sofie. Naprzeciwko mnie stoją trzy monstra. ha, jakie śmieszne, oczy na bakier, gęby wykręcone, Szkoda mi się ich zrobiło i wysłałem im serdeczne pozdrowienie,, w życzliwym uśmiechu. Zmory stały i się mi przyglądały. Zaczęły się zmieniać, rozjeżdżać pod moim wzrokiem. Traciły fragmenty twarzy, w momentach gdy je lustrowałem, rozpuściły się. Hm, szkoda były przecież takie kochane.
*
Budzę się w domu z dzieciństwa, stojąc pod ścianą. Nie mogę się ruszać, wola szwankuje. Przygląda mi się elegancki facet, ubrany w w ciemny sweterek. Te oczy, postrzegam w nich błysk swiadomosci, jjakiś podróżnik, chyba mnie rozbudził. Nie poznaje go, wcięło mi pamięć, ale wiem , ze go znam. Do pokoju wchodzi, zona, pytając go,- co on tutaj robi. Śmieje się serdecznie, wymachując rękoma, trochę zwiększona prędkość jej ruchów, a nie mogę się dostroić dobrze, jestem spowolniony. Gościu patrzy na żonę i znowu na mnie. A patrz sobie, mowie na głos i zdejmuje ciało astralne jak kombinezon, wchodząc w plan mentalny, Znikają mi widoczne formy ich ciał, rozmawiam z facetem , wlasciwie to ja mowie , głośno myśląc.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services