Malując przez pól roku obrazy olejne, zamalowałem 80 płócien. Z jaka radością, obserwowałem moje postępy. Z miesiąca na miesiąc, rozumiałem farby olejne coraz bardziej. Przyzwyczajony do wielkich powierzchni ścian, nie radziłem sobie z małymi formatami. Motywy były ściśnięte, krnąbrnie wychylające się fragmenty kompozycji na peryferyjne części obrazu a nawet poza ramy blejtramu.
W malarstwie ściennym, bezkarnie rozciągałem malowane elementy do rogów ścian, dopasowując ich formę do wnętrza. Zaokrąglając linie, czy określając barwne plamy, płynnie wtapiałem je w krawędzie przedmiotów, by tworzyły one z nimi nowa jednolita formę.
Naciągnięte na ramę płótno, nie dawało się tak rozciągać w nieskończoność. Nie zwracając uwagi na to ograniczenie, malowałem wielokrotnie zamaszyście, ubolewając, ze mi płótna znowu zabrakło. Oglądając potem krytycznie tak wykonane prace, łamałem w sobie rozrzutność, akceptując z czasem ograniczenia. Wyćwiczyłem w sobie zdolność fokusowania obrazu. Oddalałem się w wyobraźni od malowanej powierzchni, oglądając ją jakby z daleka, widząc jedynie najważniejsze formy. Zdolność ta jest bardzo pomocna w syntezowaniu kształtów w obrazie.
Określałem, dzięki temu odchylaniu się, najważniejsze podziały na obrazie. Syntezowałem najważniejsze jego fragmenty w najprostsze kształty. Przesuwałem je wtedy z łatwością po powierzchni obrazu, wyobrażając sobie końcowy efekt mojej pracy.
Czym jest to uproszenie widzianego kształtu i jak wspaniale efekty daje ta umiejętność w pracy, zrozumiałem już dużo wcześniej. Na wielkich budowach, gdy obrazy ciągnęły się wręcz w nieskończoność, musiałem potrafić spojrzeć na nie wielokrotnie z zewnatrz budynku.
Ściany mi to uniemożliwiały. Wtedy nauczyłem się wizualizować barwne plamy w wyobraźni i widzieć je z odległych miejsc, Kształty nabierały prostszej formy i widziałem ich zależności, proporcje. Potrafiłem dzięki temu budować pełne dynamizmu obrazy, pamiętając doskonale ich układ. Z daleka, gdy obraz jest pomniejszony, dostrzec można o wiele łatwiej monotonie obrazu, jego układ linii i kolorów
W tym stanie oble i wymęczone, równolegle układy form, pragnę wtedy przesunąć, rozprężyć, nadając im tętniącego życia.
By nie przegapić krytycznego momentu, w którym możliwa jest jeszcze korektora, spójrzmy odwróconą lornetka na obraz, by oddalić go od nas, by stal się zawężonym znakiem w prostszej formie.
Spójrzmy w czasie malowania na inne nasze prace, porównajmy je..
Obiecując sobie nauczenie się malarstwa olejnego w ciągu roku, wiedziałem, ze muszę zastąpić pojawiające się we mnie spontaniczne myśli, obserwacja natury. Chaos codziennych wniosków wyprzeć z umysłu i rozbudzić zamiłowanie do malarstwa.
W wolnych chwilach, gdy siadam na krześle, filtruje pałętające się swobodnie myśli. Dotyczą one ciągle tych samych tematów. Od kilkudziesięciu lat interesując się zmiennymi stanami swiadomosci, nie potrafię ich łatwo wyprzeć z umysłu, buszują one jak natrętne muchy, dając co rusz o sobie znać. To wieloletnie zajęcie jest dla mnie teraz wielka przeszkoda i wymaga szczególnych zabiegów, by zastąpić je rozmyślaniem o malarstwie.
Oglądany wieczorami telewizor , przyzwyczaił mnie do biernego uczestniczenia w toczącej się akcji na zewnatrz mnie. To uczestniczenie w wirtualnej rzeczywistości, pozbawiła mnie częściowo czynnego życia, wtłaczając w postrzegającą bierność. Wystarczy przecież obserwować czujnie film, by nauczyć się robić je samemu. Obserwować zmieniające się sekwencje filmu, czas trwania dialogów i skoki kamerą po rożnych planach, by po krótkim czasie samemu stać się reżyserem.
Ile czasu tracę na biernej postawie, korzystając z podstawionych mi gotowych zajęć.Ile razy wciągałem się w czyjeś problemy, tracąc mój cel, który pragnąłem sam osiągnąć.
Ćwiczenia mentalne w grupach, dostarczając weryfikacji, cieszyły mnie bardzo, ale miały jednocześnie jedna słabość. Uczestnicząc w czyich marzeniach, traciłem jednocześnie własne zainteresowania. Stajać się cząstką wielkiego zbiorowego umysłu, traciłem indywidualne pragnienia.
By rozwinąć bardziej własną sztukę, postanowiłem odciąć się od wspólnego umysłu, programując mój własny ważnymi dla mnie zagadnieniami.
Dotyczą one formy i barwy w obrazie. Świadome kształtowanie własnych zainteresowań artystycznych, wydaje mi się niezwykle ważne i od umiejętności radzenia sobie w tym obszarze, będzie zależał dalszy mój rozwój artystyczny.
Co zamierzam zrobić?
Wyprzeć wszystkie peryferyjne myśli nie związane z moim celem. Gdy usiądę ponownie na krześle, to nie dopuszczę, by pojawiły się wspomnienia nie mające z praca artystyczna nic wspólnego. Nie dopuszczę bym zasnął.
Zaplanuje zagadnienia, które będę drążył w wolnej chwil. Wtedy, również w śnie pojawia się nowe idee i koncepcje, przydatne mi w malarstwie.
Przyspieszę wielokrotnie własny rozwój, gdyż będę pracował nad malarskimi zagadnieniami w każdej wolnej chwili.
Badanie stanów swiadomosci zepchnę na buczyny plan mojej działalności.
Mogę sobie już na to pozwolić, gdyż sporo nowego udało mi się wskórać. Skrzętnie, skryje w zaciszu, najnowsze wnioski. Przez następnych parę lat, opracuje nowa koncepcje ciał człowieka. Co za ulga, dotrzeć do końca wieloletnich poszukiwań.:)
Cos wariuje mi ten notatnik, niby włączone a nie pokazuje wpisów w komentarzach, co się dzieje?
I MI JESZCZE OSTATNI WPIS SIĘ ZAGUBIŁ JAKOŚ , UUU
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services