Hm.. to juz moja dewiza = 5 prob, 3 na brzuchu :)
Zrobilem dokladnie to samo co wczoraj, lecz.... zauwazylem wiele rzeczy w moim zachowaniu.. Dzien mialem niespokojny, nerowy, poklocilem sie z dziewczyna i z rodzicami... hm... lecz powiem szczerze. Dziekuje Bogu, ze dal mi sie klocic.. to jest potrzebne tak jak milosc, nigdy zycie nie bedzie sielanka i to dobrze, o ile czlowiek zdaje sobie sprawe z wielu rzeczy.... Ja po klotniahc zawsze sie smieje, z moich zachowan, z sytuacji jaka wyniknela. Mimo iz cierpialem duzo w zyciu, zamiast znienawidzic uczucie zlosci, pokochalem je. Ale nie na tyle, by byc zlosliwym cale zycie.. sporadycznie... jak wiatr przyniesie :) Wiele mysle na temat zycia i jednak mimo iz zdaje sobie sprawe ze nie powininem ich robic, robie je. Babilon mnie wtedy wiezi. Wydostane sie szybko, ale rany zostana. Nie dbam o to. Bylebym zyl i dawal szczescie innym.
Dobra, juz nie filozofuje... Przejdzmy do nocy:
PLackiem polozony staralem sie wyzbyc neipotrzebnych ruchow oczu i skoncentrowac na oddychaniu. O dziwo.. zamiast poczuc astralna reke, poczulem noge :).. wiem, ze to wymysl mojego umyslu, ale mnei cos ciaglo, bylem swiadom ze ja to wymyslilem, ale to mi pomoglo, hm.. nie zdolalem utrzymac tego, jakas mysl zaprzatla mi glowe.. glupia blachostka... :/ Zauwazylem, ze szybko sie poddaje. Nie ja, jako JA, ktore gada, pisze, czyta, mysli tylko to ja, ktore steruje tym wszystkim. JAkos mi daje do swiadomosci, zebym sie polozyl, zapomnial i pomyslal o czyms lepszym. :/ Nie lubie go :P I powiem, bylem swiecie przekonany, ze wyszedlbym gdyby: Moja siostra nie zaczela wrzeszczec tylko gdy skupilem sie na wibracjach (czyzby to czula az tak mocno ?? Wie mze dzieci maja wiele wspolnego z astralem, ale zeby az tak??). Nie przestalem, mama sie nia zajela, ja skupilem sie na wibracjach glebiej. Lecz nie dotrzymalem.. potem gdy stracilem moc tych wibracji i poczucia astralnej nozki.. jakos polozylem sie na boku i myslalem o rzeczach nie istotnych, a moze istotnych, ale napewno nie o oobe. Hm.. zaczynam medytacje, wielka determinacja bede dazyl, by moje JA nie to sterujace podpowiadalo mi co robic, a ja w nadmiarze spraw to robie. NIE! MEdytacja rozgryze tego karla w moim umysle, wywale na zbity pysk. Nie odkladam cwiczen oobe, lecz poswiece 20 minut na rozmyslania o moim umysle i ciele.
Moze to zabrzmi glupio, ale zrobie sobie "grafik dnia" zeby wykonac wszystkie istotne czynnosci dobrze i w odpowiednim czasie, co poprawi moja sumiennosc, Zakladam na nowo dziennik snow. Nie zmieniam zycia , tylko je porzadkuje. Gdyz czas zbyt szybko dla mnie leci, ja nie nadazam :/
Pozdrawiam serdecznie tych, co mnie czytaja, obyscie mieli oobe :) ja go narazie nie potrzebuje.
Zycze wam tego z calego serca. :) A ono duze jest :P