Hm.. tym razem wkurzyłem się i powiedziałem, że wyjde, to sie uda. Musi, w końcu mam większą kontrole nad swoim ciałem niż zwykle... mam więcej uświadomione. Mimo iż egzamin na drugi dzień miałem mieć i troche sie bałem co do tego czy będę przytomny to mimo to próbowałem z całych sił...
Tak więc pierwsza próba.. standard.. placekiem... relaxacja, i odganianie nie potrzebnych myśli... Ja to se nazwałem formatowaniem :D. Niestety, wiele nie udało mi się, napływ myśłi sie nasilał, nie udało mi sie odgonic wszystkiego i skupic sie na tym co istotne...
Wiec odpocząłem pare minut trzymając w ręku krzyżyk.. i medytując, uspokajając umysł. Po tym naszła mnie mysł, że to może mi sie uda na siłę.. Ze to tylko kwestia ruchu i jednej myśli, tak też zrobiłem, napięty byłem.. i czułem jak mi sie odrywają ręce astralne, zaczynałem czuć to co zawsze.. astralne ciało... potem zacząłem czuć wubracje... to sie uspokoiłem.. skupiłem na oddechu, lecz znowu gapa.. jakaś myśl mi sie krzątała po umyśle..
Kolejna próba była po.. 4 minutach :) Tym razem dostałem wibracji, zacyznałem czuć prawą astralną nogę, potem ręce i tak sobie dla fanu uświadomiłem, że mam paraliż.. o dziwo, po 3 minutach dostałem paraliżu.. całkowitego. od szyi w dół. Nie czułem nic.. lecz poruszyłem palcem...
Zacząłem pracować z wizualizacjami... i zaczynam sobie wizualizowac schody i to jak wchodze w czerń.. to pomaga naprawde bardzo
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services