Ten dzien bede wspominal lepiej, poczytalem o cwiczeniach zwiazanych z energia, wykonalem pare razy, rozluznilem sie. Gdy nastal czas, aby pojsc spac, poszedlem, specjalnie odczekalem parenascie minut, aby rodzice poszli spac, albo zeby zapadli w glebszy sen, gdyz moga mnie obudzic. Szybko sie zrelaksowalem, dostalem wibracji, tym razem pozwolilem im, aby mnie pochlonely... widzialem jakies iskry, nie byly to widoczne plamy, tylko jakby odbicia w bocznych czesciach moich oczu.. Za chwile buczenie... miarowy stukot jakby silnika "choppera" lecz przytlumiony... Szlyszalem wszystko co sie wokol dzieje... wiec poczulem iz musze bardziej zapasc w sen, jeszcze bardziej sie rozluznilem, nagle poczulem, jabym wstawal, to bylo powolne wstawanie, czulem cos wspanialego, jakbym lezal w kontenerze pelnym kwiatow, no to porowanie nie jest dobre, ale chodzi o cudownosc tej chwili ... Wyzbylem sie strachu... Czulem jakby mi ktos mózg przeprogramowywal, jakby mi czestotliwosc sie zmieniala :D I sie dzialo, czulem ze sie unosze.. Ale byl problem..
Oczy moje staraly sie otworzyc, te z CF, widzialem jak sie otwieraja, zaczalem walczyc z tym.. czulem reszte ciala jakby lewitujaca, ale oczy i glowa nadal byla na ziemi... to bylo trudne.. ale pomalutku bralem przewage nad tym.. CZulem sie cudownie, ze przezyje za chwile cos cudownego.. I BANG! nagle tata wstal z lozka w sypialni na gorze i przywalil glowa w drzwi.. troche sobie popil.. i koniec.. mimo iz czulem, ze zlatuje tuz przed lomotem to ten lomot zerwal mnie na nogi... To juz druga sytuacja, kiedy nie osiagam celu. mimo iz nie pragne miec owocnych efektow juz po 2 nocy, to mam caly czas szanse.. Co to ma zonaczac?? I znow 4 godzinna meczarnia z brakiem snu se mysle, ale uspokoilem sie. Za 30 minut sprobowalem na nowo, tym razem juz bylem blizej, wiedzialem, ale mysl o tym ,zeby potem nie patrzec na swoje CF zbija mnie z tropu. I znow cos mnie obudzilo. I znow kolejna proba poszla sie pasc.. To jest bardzo irytujace.. dlaczego tak ma byc?? Najgorsze to jest to, iz paraliz ciala dostalem, wchodzilem w wibracje ale nadal slyszalem wszystko w okolo mnie (telewizja byla wlaczona). Mysle, ze cos sknocilem... Powiem, to wydarzenie nie zbyt dobrze mojemu CF zrobilo... Rano wstalem jak z dnia wczesniejszego w swietnym nastroju, mimo iz zapominalem o wielu rzeczach, dodatkowo zaobserwowalem bol glowy.. w okolicach nerwow wzrokowcy (tak jakby wewnatrz). Jestem rowniez rozstargniety, nie mam kontroli nad tym co sie dzieje wokol mnie(nie slysze nie ktorych, trudno mi sie skupic). I ogolne czuje oslabienie organizmu.. lecz mysle, ze to wynik tego, iz mam bardzo zly tydzien, i moje samopoczucie(zdrowie) nie jest najlepsze. Aha i przeziebienie minelo. Martwi mnie to... gdyz mam w domu malutka siostrzyczke, ktora sie budzi w nocy, i nie wiem, czy moje dalsze proby, po prostu sie skoncza, bo mnie znow cos obudzi. Nie pamietam natomiast snu... A po tym jak mnie zbudzono.. zaczalem plakac z usmiechem na twarzy, czulem sie jak wolny clzowiek. Dzis sprobuje, jedno osoaglem napewno: Zwalczyle mstrach przed nieznanym, poniewaz odbylem dluga rozmowe z moim kolega, ktory bardzo duzo wie o podrozach astralnych. Miejmy nadzieje, ze nic tej nocy nie zbudzi mnie.
Powered by IP.Blog
© Invision Power Services