Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Notatnik bobek_balinek

Dzien 29 - O,0

Hm... godzina 22:39

Osiągłem głęboki relax, paraliż w nogach i dłoniach, niestety.. OUTSIDE nie dał mi pogłębić tych stanów.. za każdym razem albo grzejnik coś stukał, lub dom "żył" :) stukanie na strychu itd. To już mniej mnie dekoncentruje, ale nadal uniemożliwia wyjście... Zasnąłem...

Godzina 02:11

Pobudka.. troche gorąco sie zrobiło.. nie wiem dlaczego.. więc położyłem sie w innej pozycji i kolejny raz próbowałem.. nic, nadal OUTSIDE coś szmerał.. :/ Hm.. męczyłem się.. ale próby coraz dalej brnęły, już ich nie licze, bo jest ich wiele.. poczułęm brak energi, więc zrobiłem psi-balla.. potem go wchłonąłem.. już zasnąć nie mogłem.. a chciałem, znudziło mnie ciągle to samo.. zero hipnagog, częściowy paraliż... Lecz już chrupie, kiedy zaczynam sie odłanczać częściami... :) miłe uczucie.. Zasnąłem...

Godzina 4:25

Spokojny egzystencjalny sen... Układam cegły na ziemi, obok siebie, każda za każdą osobę.. jedna za sąsiada, druga za sąsiadkę.. i nagle kładłem cegłe dla jakiejs pani.. poczułem że ją znam.. strasza, miła pani.. i nagle krzykłem na śnie.. 1 cegła.. ZA NIĄ! i w tym momencie.. poczułem ciało fizyczne.. oczy lekko mi sie otwarły.. widziałem swoją sypialnie.. ale nadal sen istniał.. był żywy tak jakby.. I BUM.. poczułem szarpnięcie, tak jakbym, szybkim, szarpnięciem odwrócił sie na plecy.. to było.. ciałem astralnym.. wiedziałem, że mogę wyjśc.. ale już nie załapałem co miałem zrobić.. nie wiedziałem.. po prostu nie wiedziałem... To było cudowne uczucie.. czułem jak się odłanczam.. bo defakto tylko czekałem i trzymałem świadomość.. starałem sie nie ruszyć albo coś... I w tym momencie moja siostrzyczka(9 miechów) obudziłą się i w wielki krzyk... ten krzyk strasznie mnie bolał.. musiałem przestać.. bo zauważyłem, że ona tak reaguje za każdym razem, keidy próbuje.. i już prawie,prawie... Hm... To dziwne.. ale nie odłoże prób, niech sie przyzwyczai :)

Przed zasnięciem wstałem.. poszedłem sie napić, posiedziec... potem otworzyłem okno, pięknie ptaki śpiewały..(było nad ranem, już widno sie robiło).. mmm.. jak było wspaniale.. potem już zasnąłem, troche się męczyłem..
Ale sen miałem nadzwyczaj dziwny.. coś - połączenie Gwiezdnych wojen z Włądcą pierścieni... Taki dziwny scenariusz, ale miły.. byłem rycerzem!!! :D Hm.. 4+1.. tak.. nowy kiedrunek..

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services