|
|
Dziś w nocy chciałam wreszcie wyjść , co jak już wcześniej mówiłam przestało mi wychodzić. Ze złości , zdeterminowania , zmęczenia i załamania zaczęłam histerycznie płakać i prosić o pomoc pomocników. Po około czterdziestu minutach zaczęłam słyszeć jakieś głosy. Na początku jak zawsze mi się to zdarzało wystraszyłam się , lecz za drugim razem zachowałam spokój. Mówili głośno i wyraźnie: ,,Skup się! nie zasypiaj''. Zaczęłam tracić czucie w palcach nogach i w ogóle , a gdy chciało mi się spać , czułam jakby mnie ktoś uderzył i np. noga samoistnie mi podskoczyła i odruchowo znów skupiałam się na tym , co mam robić. Gdy tylko zachciewało mi się mocniej spać oni ''krzyczeli'' , że mam się skupić. W ostatecznej wersji zaczęli mnie wyciągać. Czułam jakby złapali mnie za ręce i nogi , lecz po paru minutach wróciłam do ciała:/ (przynajmniej raz od dłuższego czasu udało mi się:) ) Po powrocie do ciała znów zaczęłam ich słyszeć. Mówili: ,,Dobrze daj sobie spokój , idź już spać''. (poprosiłam ich, aby dziś jeszcze mi pomogli) Podziękowałam im wszystkim. Nie wiem ilu ich było , chyba czterech , pięciu , jakoś tak... Po chwili , gdy zaczęłam znów przysypiać i układać do snu , nagle poczułam uderzenie w plecy. To znów oni , powiedzieli: ,, Kazałaś nam Ci DZIŚ pomóc'' no i mnie ''wyśmiali'', potem poczułam jakby ktoś mnie pogłaskał i wszystko zniknęło , a ich już nie było. To było coś niesamowitego :D POZDRAWIAM :)
|
Moje Albumy
|