|
|
Ostatniej nocy znów wylądowałam w kościele. Była msza Św. i miała grać orkiestra dęta łącznie ze mną , bo gram tam na flecie poprzecznym. Nie dość , że wszyscy z orkiestry mieliśmy brudne mundury i zaciasne czapki , to jeszcze nasz saksofonista przyprowadził psa - owczarka niemieckiego -to on jeszcze na dodatek gadał , a wszystkie babcie na cały kościół robiły jakieś : -Ćśśśśśśśśśśśśśś!!! i jeszcze zaczęły śpiewać z tym psem. Ja kulałam się ze śmiechu po podłodze. No kto nie śmiałby się z gadającego dziecięcym głosem psa, który na dodatek śpiewa Litania loretańskie. To było najbardziej bolesne LD , bo ze śmiechu mnie brzuch tak bolał , że cofnęło mnie do ciała , a kiedy się obudziłam bolał mnie brzuch i miałam mokrą od łez poduszkę. Nigdy tego nie zapomnę. Nawet teraz chce mi się z tego śmiać , ale przecież trzeba być optymistycznym , prawda ? :)
|
Moje Albumy
|