Dzień dobry.
Dziś w nocy postanowiłem podjąc 1 próbę wejścia w stan głębokiego relaksu i może OOBE jak się uda. Wstałem po 6 godzinach snu ( około 7:00 rano ). Przez 45 minut zająłem sie sprawami życia codziennego aż się obudziłem porządnie i na nowo położyłem się do łóżka z myślą relaksacji i wielkim pragnieniem OOBE ( oczywiście położyłem się w innej pozycji niż spałem - w poprzek łóżka bo dużo osób tak radzi ).
Udało mi się idealnie zrelaksowac, nie czułem wogóle swojego ciała ( myślę że to duża zasługa prób pracy z nagraniami Hymi-Sync "Open Gate" R. Monroe które idealnie uczą relaksacji ) i tak leżałem wpatrując się w ciemnośc. Jestem pewien, że co jakiś czas na parę minut przysypiałem ale szybko odzyskiwałem świadomośc.
Jednak to wszystko zakończyło sie porażką :-(. Trwało to wszystko z godzinę jak potem zobaczyłem na zegarku, a ja nie posunąłem się ani o krok dalej - po prostu leżałem i nic. Nie poczułem żadnych wibracji - żadnych specjalnych doznań - myślę że tylko po prostu bezefektywnie leżałem niestety.
Po tej próbie od razu położyłem się spac z zamiarem przespania się jeszcze godzinki przed pracą. I tu doznałem czegoś dziwnego dla mnie. Prześnił mi sie mój własny dom i mój pies który zdechł mi 2 tygodnie temu :-(. Blacki - pies prowadził mnie do kuchni abym mu nalał świeżej wody i w tym momencie uświadomiłem sobie, że Blacki zdechł niedawno i to nie może byc prawda tylko sen. Ale w tym momencie znowu doznałem rozczarowania: niby wiedziałem że to mój sen lecz nic nie mogłem zrobic - sen toczył się własnym rytmem a ja widziałem siebie w 3 osobie --> jak staram się znaleśc wyjście z domu, jak unosze się w powietrzu i nic nic nie mogłem zrobic.
Czy można śnic, że ma się LD ??? Czy może ze mną coś jest nie tak - zaczynam coś i nie potrafie skończyc, nie potrafię zrobic kroku w przód