Fajne miałam dziś w nocy wyjście, zajebiste.
Zero zjaw itp. Obudziłam się w nocy na paraliżu i siup.
Wiedziałam, że jestem na placu inwalidów. Ale wszystko wyglądało inaczej, jakaś polna droga, kszory, trawa.
I szłam sobie, była noc i jakiś menel szedł naprzeciwko mnie i chciał wysępić kasę. Byłam wystaszona więc ominęłam go szerokim łukiem. I usłyszałam jego myśli, że znowu nie pomagam itp. Dziwne :D
Potem wróciłam do ciała, nic mnie nie szarpało, nic. Nigdy chyba tak nie miałam...jest zajebiście teraz.
Byłam sama. Ale tak troszkę czułam lekki ból jednej strony ciała, chyba astralnego, bo przecież fizycznego nie czułam.. taki lekki ucisk. I chciałam usiąść na łóżku, żeby już nie było paraliżu i iść spać. Usiadłam na łóżku i czuję, cholera, usiadłam ciałem astralnym. ! :) Taka bilokacja...
Więc położyłam się z powrotem. I miałam jakieś marzenia senne, i nagle się w nich znalazłam, jechałam pociągiem z moimi dwoma kolegami, Tomkiem i Tomkiem. :D I jeden Tomek coś do mnie mówił i się śmiał i skakał po łóżku. Tylko już nie pamiętam co mówił. Potem wróciłam do ciała.
Chyba przysnęłam. I wyrzuciło mnie na łóżku u mojej babci. Bo na tym łóżku często leżą nieposkładane ubrania z prania :D było ciemno. Wczoraj sobie usnęłam zwinięta w kłębuszek :D I jak byłam na łóżku u babci to byłam pewna, że leżę u siebie, tylko że na paraliżu. I było mi tak lekko...i leżę w tym kłębuszku, patrzę przed siebie a tu nieposkładane ubrania z prania :D I myślę kurde, nie jestem u siebie, tylko u babci.
Ciekawe, czemu akurat tam mnie wyrzuciło. I zdałam sobie sprawę, że jestem tak daleko od swojego fizycznego ciała. Ale postanowiłam nie wracać od razu, rozwinęłam się z kłębuszka na łóżku, pamiętałam, żeby kontrolować wyobraźnię. To było nawet nietrudne. I było mi tak fajnie, to było super. BO nigdy na tak długo nie wyszłam. OOBE to czad. Potem po chwili wróciłam, bo w ciemności jedno ubranie ułożyło mi się na kształt zębów i uśmiechu takiego dziwnego.. nie bałam się, ale wolałam nie ryzykować utraty kontroli nad sytuacją.
Potem wróciłam do ciała, chciałam pokonać paraliż i iść spać, ale jak tylko siadałam na łóżku to orientowałam się, że siadam ciałem astralnym a nie fizycznym. Ale to było wykurwiste uczucie!
A potem czułam że mam wybór, jeszcze powychodzić albo iść spać. I wahałam się, bo fajnie mi się wychodziło.. ale zdecydowałam się na spanie. Zaczęłam czuć ciało powoli i usnęłam.