Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

B.Soul's Notatnik

Cudowna świadoma Podróż

Dawno nie było oobe, ld też nie. Snu też.



Dwa dni temu spałam. Obudziłam się okolo 3 30 w nocy. Nie mogłam usnąć.
Położyłam głowę na poduszce, próbując chociaż uspokoić myśli. Po pewnym czasie takiego lezenia wpadłam w głęboki relaks, wręcz trans. Miałam ochotę wyjść z ciała ale bałam się. Lezałam tak i nagle coś jakby zabrało mnie w sen.



Jakaś dobra siła , która chciała mi coś pokazać. Słyszałam głos. Nie widziałam siebie , tylko obraz przed oczami. Coś mnie niosło , chyba jechałam samochodem na leząco. Zupełnie jakbym widziała to z łózka.
Tak czułam.
Zobaczyłam piękną , kwitnącą na jasnoróżowo polanę. Moje myśli były czyste, ja byłam czysta. Chyba nawet pachniało. Było tak spokojnie. Nie potrzebowałam znać celu tej podrózy. To była czystość . Zupełnie , jakbym musiala to zobaczyc i jakby ten widok był bardzo znajomy. Polana ciągnęła się , gęste obłoki rózowych kwiatuszków pieniły się. Nad nimi niebo , błękitne , słoneczne. Dobro.

Nagle obraz zatrzymał się przed moimi oczami , ktoś wziąl mnie za rękę. Wstałam i zaczęłam isć, weszliśmy na polanę ale juz pełną iglastych drzew, choinek i wystających konarów. Z przyjemnością przedzieraliśmy się przez nie , ktoś do mnie mówił. Prowadził mnie . Pouczał .
Tak jakbym juz tam na pewno była. Widziałam rośliny , naturę. Obraz zatrzymał się, kiedy moja głowa znalazła się pod iglastym konarem i zahaczyła o niego. Bo zobaczyłam go nad sobą i chyba ukuł mnie w policzek. To było cudowne.

Wizja trwała dalej ale reszty niestety nie pamiętam.
Interpretuję to następująco: powinnam powrócić do mentalnego źródła w sobie samej , które zostało przeze mnie zapomniane , ale wciąz istnieje i kwitnie .

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services