Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638

Warning: Illegal string offset 'member_id' in /park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
B.Soul's Notatnik

Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

B.Soul's Notatnik

Pierwsze Wyjście

Szóstego sierpnia wyszłam z ciała.
Od jakiegoś tygodnia przed tym, kładąc się czułam jak mi faluje ciało astralne, tak jakby "opada na dno". Ale nic więcej nie udało mi się osiągnąć.
Szóstego sierpnia w nocy otworzyłam oczy i zobaczyłam, że obraz który normalnie wisi nieopodal mojego łóżka się zmienił. Normlanie jest na nim krajobraz nowego yorku w nocy. A tam była drewniana kawiarnia. Nie zorientowałam się, że mam paraliż i wszystko mi się pierdzieli... byłam na mega fazie, w jakimś transie. Śniło mi się, że coś mnie wciąga do tej kawiarni. I ten sen był tak realistyczny, że czułam się uwięziona w tym drewnianym świecie. I przez całą noc próbowałam się obudzić. To był świadomy sen, z którego nie mogłam się wydostać. Błądziłam po tym drewnianym mieście i czułam, jakby to było prawdziwe życie.

Zapomniałam nawet jak się nazywam, wiedziałam tylko że muszę się wydostać z tego. Ale ni chuja nie mogłam się obudzić. Jeszcze nigdy coś takiego mi się nie zdarzyło.
W tym mieście było dużo ludzi, którzy mnie pilnowali. Prosiłam ich, żeby mnie z tego uwolnili. Ale oni trzymali mnie za ręce i nie mogłam nic zrobić.
To była taka psychodela... w tym mieście była kawiarnia, która była szachownicą. A kelnerzy i kelnerki byli szachami. I prosili mnie żebym się tam zatrudniła.
Ale chore... ja nie mogę. Zapomniałam o tym kim jestem w tym śnie. Pamiętam wszystko, bo to było tak realistyczne.

To był koszmar... nie mogłam nic zrobić. Co pewnien czas otwierałam oczy, byłam w łóżku w pokoju, paraliż sto procent, patrzę na ten obraz a tam kawiarnia zamiast nowego jorku. I myślę, Boże co mnie tak więzi, chcę się wydostać. Ale nic z tego, coś kazało mi zamknąć oczy i z powrotem byłam w tym świecie ciemnego drewna.
Dżizas, nigdy nie czułam takiej niemocy. Nigdy.
Męczyłam się tak całą noc. I co chwilę tam z kimś gadałam, np z powiększoną panią szach w kawiarni, co mi się dzieje, co mam zrobić. A ona na to, że nikt mi nie da stąd odejść. Jedyne co mogłam, to powrócić na chwilę do łóżka, otworzyć oczy i zorientować się, że jestem na TURBO poteżnym paraliżu z którego nie jestem w stanie wyść.



Myślałam, że nigdy się z tego nie uwolnię. I w końcu kolejny raz otworzyłam oczy. I znowu kawiarnia zamiast ny. I miliard głosów do mnie mówiło, pewnie hipnagogi albo koledzy z astrala. W każdym razie coś mnie zaczęło wyciągać z ciała. Centralnie, mocno. Stwierdziłam, dobra, może to pomoże i przejdzie ten sen z którego nie ma wyjścia.

I wyszłam z ciała. Pierwszy raz. Poddałam się temu... i siup. Wystarczyło tylko moje przyzwolenie i siup. Poczułam się jak bóg, lekko jak nigdy... moje ciało astralne miało orzechowo kremowy kolor, spojrzałam na chwilę. I przez chwilę widziałam moją twarz własną. Była pomalowana czymś białym, jak u szamanów ;D Byłam w pokoju moim, ale był lekko zmieniony.
To wyjście było jak zjazd ze zjeżdżalni. Z bardzo wysokiej zjeżdżalni. Jak wyskok.. tak jakbym wyskoczyła z tego ciała. Wszystko się działo bardzo szybko, obok mnie kiedy wyszłam były porcelanowe, białe ciała ludzi. Wszyscy nadzy, błyszcząca biała porcelana. Obracali się wokół własnej osi. Co to było ? Nie mam pojęcia.
Zrobiłam bardzo szybkie, wielkie kroki w powietrzu, w kierunku sufitu.raz, dwa, trzy cztery. Ale byłam lekka, szłam sobie w powietrzu. I w miarę jak zbliżałam się do sufitu, te ciała się zmniejszały i leciały do góry, aż w końcu były malutkie, obracały się poziomo i były pod samym sufitem.
Co to mogło być ?
I kiedy moja głowa była już za sufitem rozkazałam wrócić sobie do ciała. I wróciłam.



Otwieram oczy. I nareszcie wylazłam z tego transu!!!! Myślałam, że się rozplaczę.. pokonałam paraliż w jakieś pięć minut, może dziesięć.

Patrzę, a tam NY. OOOOOOO jaaaaa. Co za ulga, przypomniałam sobie gdzie jestem, jak się nazywam, przypomniałam sobie o materialnym świecie. Jakbym się obudziła ze stu letniego snu. Patrzę.. świat. Dżizas! jaka psychodela, pomyślałam o tej kawiarni. Pomyślałam o tym, jaki to był kierat. czułam się jakby ktoś mnie wypuścił z klatki.
usiadłam na łózku i za każdym razem jak się kładłam, to paraliż powracał. Hipnagogi. paraliż, hipnagogi.
Więc siedziałam na łóżku. Jakieś 2 godziny i się modliłam, bo bałam się ze mnie coś opętało. Być może to śmieszne, ale bałam się naprawdę tego. Któś mnie uwięził we śnie, potem nie mogłam się normalnie położyć, bo paraliż.
Ten kto tego nie doświadczył, to nie wie jak to jest, kiedy chcesz spać, a nie możesz, bo coś cię zmusza do wyjścia. Nie jest to nic przyjemnego i jest to straszne. Dlatego się bałam.
I od tego czasu nie medytuję, nie wychodzę. Nie myślę nawet o tym.
Zostawiam to.

przez: B.Soul on 12.08.2012 - 08:55

[quote name='heksakosjoiheksekontaheksa' date='11.08.2012 - 16:52']
zastanawia mnie tylko dlaczego chcesz to zostawić?
a to że sie modliłaś to nic dziwnego, sam jak miałem wieksze fazy to też sie przestraszyłem i zaczełem się modlić tyle że u mnie to było przez 3 dni non stop rużaniec:P




chcę to zostawić, bo nie panuje nad tym. Dzieją mi się rzeczy których kompletnie nie kontroluję.. to mnie przeraża. Aczkolwiek myślę, że wrócę jeszcze do tego, to tylko dłuższa przerwa.
Ale z tego co czytałam w złotej księdze, astral nie jest niczym dobrym.

przez: B.Soul on 12.08.2012 - 23:21

zgadzam się... odpuszczam sobie w takim razie :) nie ma spiny, daje sobie luzik.
Też pozdrawiam serdecznie :)

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services