Jestem na poligonie, strzelam w pozycji leżącej z Kalacha.
Hmmm, coś jest nie tak. Dlaczego nie mogę trafić?
Przecież dobrze celuję.
Nagle pojawia się jakiś pułkownik, zaraz, zaraz a gdzie mój kapitan?
No tak, to sen.
Pułkownik krzyczy na mnie.
Więc nie pozostaję mu dłużny, kopnąłem go hihihihi.
Rzuciłem broń na ziemię, nie zabezpieczoną i w ogóle.
Walić te wszystkie procedury myślę sobie.
Pułkownik jest wpieniony, krzyczy, że zgniję w więzieniu.
No i wystraszyłem się, a jeżeli to nie sen?
Kurcze zmarnowałem sobie życie.
Ale coś mi mówi, że to jednak sen.
Tło jest mało wyraźne, to musi być sen.
Rozebrałem się, zrzuciłem ten cholerny mundur.
I znowu dałem kopa pułkownikowi hihihihi.