Dobra zacznijmy od tego, że wczoraj walczyłem o miłość, hehe nie samym oobe człowiek żyje(ale tak naprawdę ma to związek, chciałem się tak jakby naenergetyzować) . Gdy skończyłem zajęcia to chodziłem po Szczecinie i patrzyłem na ludzi. Wyobrażałem sobie ich jako świetliste istoty, wysyłałem do nich miłość. Kurcze bardzo dobrze się z tym czułem, hehe, lekko, odpływałem.
Ok, wróciłem do domu(oczywiście posiedziałem trochę na forum hehe) i o 23 poszedłem spać.
Budzik na 3 oczywiście. Zadzwonił ale wstałem, wyłączyłem i znowu zasnąłem.
Obudziły mnie wibracje.
Od razu wiedziałem co robić, wyturlałem się i spadłem na podłogę(hehe, coraz lepiej mi to idzie). Wstałem, widziałem trochę nie wyraźnie, potarłem więc oczy(jak radził Noble hehe) i było już lepiej. Znajdowałem się w swoim pokoju. Myślę sobie co tu by porobić, wiem spróbuję nauczyć się latać. Rozpostarłem dłonie, skupiłem się, zgiąłem nogi w kolanach, myślałem, że odlecę, a tu bumm!!! spadłem na podłogę(poczułem nawet coś jakby ból w kolanach). No i się wkurzyłem!!!
Myślę sobie, że to pewnie real a ja stoję tu fizycznie(tylko, że zaspany jestem). Postanowiłem to sprawdzić, próbowałem wcisnąć ręce w ścianę(przeniknąć) a tu nic, nie dało się, dokładnie tak jak w realu. W tym momencie już całkiem zwątpiłem, mówię wam gdy jestem tam zawsze mam wątpliwości, wszystko jest bardzo realne. No i BUM !!!ściągnęło mnie do ciała.
A i przypomniałem sobie też , że w momencie poprzedzającym wyjście słyszałem jakiś głos, na pewno kobiecy ale za cholerę sobie nie przypomnę co mówił.
Wstałem w realu, nie jestem wkurzony, cieszę się jak dziecko, że znowu się udało, choćby na chwilę, ostatnio coraz częściej się udaje. Wiem, że praktyka czyni mistrza, że będę tam dłużej, że wyjdę poza swój pokój(lub wyląduję zupełnie gdzie indziej).
JEST WE MNIE DUŻo RADOSCI, POZYTYWNEGO NASTAWIENIA
POZDRAWIAM OBEMANIACY