Rok 2001. Zaczęło się pasmo sukcesów Adama Małysza.
Godzina 24:00, Arturek gra na komputerze w Nba Live 2000, popija kawę.
Dzwoni brat:
- Noo ja zaraz wracam z pracy, szykuj kawę bo o 3 Adaś skacze.
Tak, zawody odbywały się w Japonii na skoczni w Saporro. Pomimo, że wypiłem już sporą ilość kawy szybko pobiegłem do kuchni zrobić nowy zapas tego czarnego trunku.
I tak czas do godziny trzeciej zleciał mi na piciu cudnego napoju i psuciu oczu oraz wyobraźni grając w grę o koszykówce hehe.
Rozpoczęły się zawody, Adaś oczywiście wygrał.
Około 5 nad ranem położyłem się spać.
O 8 budzi mnie mama. Jak zwykle przywitała mnie radosnym okrzykiem.
- Wstawaj leniu!!!!!! Tylko byś spał i spał!!!!!! Ja już od szóstej na nogach, a ty!!!!!! Słońce już wysoko, WSTAWAJ!!!
Wstałem.....wstałem, tylko miałem pewien problem. Straszna dziura w głowie, zero pamięci, amnezja.
W końcu sobie przypomniałem, no tak jestem Adam Małysz.
Mama zaczęła wrzeszczeć:
- Idź do sklepu po chleb leniu!!!!!
A ja do niej. Zaraz tylko muszę skoczyć, bo Skupień skoczy za mnie i będzie tragedia.
Mama zrobiła wielkie oczy:
- Wiesz co synu? A może się trochę prześpij jeszcze.
Mówię wam, dziura w głowie, niesamowite. Wiedziałem, że jedyne lekarstwo to sen.
Położyłem i zdrzemnąłem na parę godzin. Obudziłem się z ogromnym bólem głowy, ale na szczęście pamięć wróciła.
Wniosek z tej historii?? Nie pijcie za dużo kawy.
Hej!!!! Pozdrawiam