oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Lusz - Niewola, Matrix, Manipulacja, Hodowla
Rokinon
post 30.09.2016 - 03:44
Post #1


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




(IMG:http://pre04.deviantart.net/272e/th/pre/i/2011/316/9/8/ghost_girl_by_kml91225-d4fxycm.jpg)








Wiele osób mogło nigdy nie słyszeć, o czymś takim jak lusz i związanej z nim teorii. Człowiekiem, który wprowadził to pojęcie i opisał zadziwiającą historię z nim związaną, był Robert A. Monroe, uważany za ojca OOBE (out of body experienc), czyli podróży poza ciałem. W trakcie jednej z takich podróży, Monroe usłyszał historię, która miała przedstawiać prawdziwe przyczyny stworzenie naszego świata. Dla wielu z nas, mogą się one wydawać szokujące. Historia ta, w przybliżeniu, opowiada o założycielu Ogrodu, który rozpoczynając w niej Hodowlę organizmów żyjących w środowisku węglowo- tlenowym, miał z góry określony cel i nie była nim wcale chęć tworzenia dla samej kreacji. Ogród był zwykłą inwestycją, mająca na celu produkcję czegoś, co dla Założyciela było niezwykle cenne. Dokładniej chodziło o sztuczną produkcję, niezwykle wartościowej substancji w świecie Założyciela, którą określa się nazwą lusz. Nie wiadomo dokładnie, do czego stosowana jest ta substancja, ale jest ona niezwykle potrzebna i bardzo cenna, możliwe, że jest traktowana jako pokarm albo używka. Do czasu wielkiego eksperymentu z Hodowlą, zbierano lusz występujący tylko w postaci naturalnej, jednak jego naturalna ilość była niewystarczająca. Ziemska Hodowla Luszu Założyciel ogrodu, czyli jego Kreator, skonstruował świat, w którym stworzył organizmy węglowo-tlenowe. W pierwszej Hodowli były to organizmy jednokomórkowe, żyjące w środowisku wodnym, które wytwarzały lusz w chwili śmierci. Jednak jakość wytwarzanych przez nie substancji była bardzo niska, a dodatkowo trzeba go było poddawać destylacji. Również sama ilość luszu była bardzo niewielka. Wtedy Kreator udoskonalił Hodowlę i wprowadził inne organizmy, roślinne, które co prawda produkowały więcej luszu, ale nadal była to ilość, która nie zaspokajała potrzeb rynku. W trzeciej Hodowli kreator wprowadził nowe istoty, mobilne, które wytwarzały jeszcze więcej luszu i żywiły się przedstawicielami hodowli pierwszej. Jednak istoty te były duże, długowieczne i praktycznie zniszczyły populację drugiej hodowli, zaburzając równowagę Ogrodu. Kreator zdecydował o ich całkowitym zniszczeniu. W czwartym podejściu, wzbogaconym o poprzednie doświadczenie i wynikające z niego informacje, Kreator skonstruował czwartą generację okazów, które tym razem były mniejsze, ale miały większą ruchliwość. Dodatkowo chcąc wprowadzić w nie większą chęć do przetrwania, niż tylko zaspokojenie głodu, umieścił w nim cząstkę swojej istoty. Przemienił również trzecią generację w mniejsze stworzenia, którymi obok organizmów drugiej generacji, mógł się żywić najnowszy okaz. Produkcja luszu Początkowo syntetyczny lusz powstawał jedynie w chwili śmierci organizmu węglowo-tlenowego. Dlatego podstawą jego wytwarzania był łańcuch pokarmowy. Lusz czerpany był w chwili spożywania, czyli śmierci jednego z przedstawicieli Hodowli. Później okazało się, że dużo lepszej jakości lusz powstaje w chwili, kiedy przedstawiciele Hodowli, walczą ze sobą o pożywienie. Jednak w trakcie eksperymentu w ogrodzie, pojawiły się inne, jeszcze lepsze sposoby czerpania luszu, które przekroczyły oczekiwania Kreatora. Były one bezpośrednio związane z wykształceniem się uczuć i związanych z nimi emocji, wśród przedstawicieli hodowli. Okazało się, że najlepszej jakości lusz powstaje, kiedy okazy hodowlane przeżywają miłość, nienawiści, strach i wszelkiego rodzaju inne emocje. I liczy się tu przede wszystkim intensywność tych uczuć, a nie ich rodzaj – czyli bez znaczenia jest to, czy są pozytywne i negatywne. Jednym z najintensywniejszych emocji produkujących najczystszy lusz było uczucie samotności. Odkrywszy to, Kreator podzielił żyjące istoty na dwie części, powodując w nich trwałe poczucie osamotnienia. Anioły i demony dwie strony tej samej monety Żeby utrzymać równowagę w Ogrodzie, aby zło i dobro uzupełniało się na wzajem, co zapewniało najbardziej optymalną produkcję luszu, Kreator ustanowił w ogrodzie specjalnych Nadzorców. Ich dodatkowym zadaniem miało być zbieranie i przesyłanie luszu, w miejsce przeznaczenia. I w ten sposób, do dzisiejszego dnia, nad gromadzeniem i czuwaniem nad produkcją luszu z pozytywnych emocji, czuwają Nadzorcy, których możemy nazywać Aniołami. Natomiast nad gromadzeniem i wytwarzaniem luszu z negatywnych emocji, pieczę sprawują Nadzorcy, którzy w świadomości powszechnej odbierani są jako istoty demoniczne. Obie strony pełnią tę samą rolę i tak naprawdę niczym się między sobą nie różnią. Dla nich wszystkich, jesteśmy tylko okazami w hodowli, produkującymi potrzebny im lusz. Nikim mniej ani nikim więcej. Utrzymanie świata w ciągłym konflikcie, katastrofy naturalne itp. są sterowane odgórnie, przez Nadzorców. Są również z góry zaplanowane. Wojny, kataklizmy czy epidemie są określane mianem wielkich żniw, podczas których produkcja luszu jest największa, a sam lusz w ten sposób pozyskiwany ma najlepszą jakość. Teoria luszu nie jest zbyt optymistyczny tłumaczeniem sensu naszego istnienia. Jednak doskonale wpisuje się w ostatnio tak popularną genezę świata Matrixa, jako plantacji ludzkiej energii. Istnieje wielu przeciwników tej teorii, ale nie sposób nie zauważyć, że w jakiś sposób tłumaczy ona to, co we wszystkich innych teoriach jest dla nas niejasne. Logicznie patrząc, musiała być jakaś przyczyna, dzięki której jesteśmy. I trudno wierzyć w to, że ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby nas stworzyć, tylko w imię bezinteresownej miłości. Tym bardziej, że świat, w którym żyjemy, wcale taką miłością nie jest wypełniony, a wręcz odwrotnie.

Przeczytaj więcej na ten temat na: http://www.koniecswiata.org/1714/lusz-czyz...zego-istnienia/




Robert A. Monroe

Tłumaczenie: Maja Błaszczyszyn i Bogdan Krowicki
"Dalekie podróże", s. 281-294, Limbus, Bydgoszcz 2000
Fragment książki "Dalekie podróże"


"Ktoś", "Gdzieś" (a może jedno i drugie) potrzebuje, lubi, chce, ceni, zbiera, jada lub zażywa jako narkotyk (sic!), w milionowych bądź niezliczonych dawkach substancję o idencie Lusz. (Elektryczność, ropa naftowa, tlen, złoto, pszenica, woda, ziemia, stare monety, uran.) W miejscu zwanym "Gdzieś" Lusz występuje bardzo rzadko, a ci, którzy go posiadają uważają, iż jest niezbędny do tego, do czego się go używa.
Kierując się Prawem Podaży i Popytu (powszechne prawo w "Gdzieś"), "Ktoś" zamiast poszukiwać naturalnych zasobów Luszu, zdecydował się go produkować w sposób powiedzmy, sztuczny. Postanowił założyć jego hodowlę, uprawiać go w ogrodzie.

Naturalny Lusz odznaczał się różnym stopniem czystości. Stwierdzono, że powstał w wyniku ruchów wibracyjnych podczas cyklu węglowo-tlenowego i wtórnie podczas procesu reakcji. Badacze z "Gdzieś" przemierzali duże odległości w poszukiwaniu nowych źródeł tej cennej substancji, a ich odkrycia witano z wielkim entuzjazmem i nagradzano.

Wszystko zmieniło się z chwilą, gdy hen, daleko, gdzieś w zapadłym kącie, "Ktoś" założył eksperymentalny Ogród. Najpierw stworzył odpowiednie środowisko, w którym mógł powstawać i rozwijać się cykl węglowo-tlenowy. Ustanowiona przez niego Równowaga zapewniała rosnącym osobnikom właściwe oświetlenie i stałą dostawę odpowiedniego pożywienia.

Potem "Ktoś" próbował oszacować swój plon. Rzeczywiście. Pierwsza Hodowla dostarczyła Luszu, ale w małych ilościach i nie najlepszego pod względem gatunkowym - nie nadawał się on do zabrania w miejsce zwane "Gdzieś". Problem był podwójny. Okazy rodziły się zbyt drobne i żyły bardzo krótko. W efekcie czego powstawało niewiele marnego jakościowo Luszu, gdyż w tak ograniczonych warunkach nie było czasu na jego wytwarzanie. Ponadto Lusz można było zbierać tylko w momencie, gdy jednostki traciły życie, ani chwili wcześniej.

Druga Hodowla, która okazała się nie lepsza, o ile nie gorsza od Pierwszej rozwijała się w innej części Ogrodu i w odmiennym od poprzedniego środowisku. Tym razem nie było to środowisko płynne, lecz gazowe. Ze związków chemicznych o większej gęstości utworzono stałe podłoże, dzięki czemu związki te były stale dostępne. "Ktoś" zasadził niezliczone ilości znacznie dorodniejszych egzemplarzy nowych odmian. Niektóre z nich były wiele tysięcy razy większe i miały bardziej złożoną budowę od prostych, jednokomórkowych okazów Pierwszej Hodowli. Wprawdzie został odwrócony cykl węglowo-tlenowy, ale cały zasiew pozostał jednorodny. Podobnie jak w przypadku Pierwszej Uprawy, osobniki rozmnażały się regularnie i samoczynnie kończyły życie. Aby uniknąć nierównomiernego rozkładu odżywczych substancji chemicznych i oświetlenia, co miało miejsce w przypadku Pierwszej, "Ktoś" postanowił, że osobniki Drugiej Hodowli nie będą się poruszać po całym ogrodzie, lecz każdy z nich pozostanie w przydzielonej sobie jego części. W tym celu wyposażył je w silne wyrostki sięgające w głąb twardego podłoża i unieruchamiające roślinę. Z korzeni wyrastały łodygi lub pnie dźwigające wyższe partie roślin, tym samym umożliwiając im otrzymywanie koniecznej proporcji światła. Górne części roślin - szerokie, cienkie i dość wiotkie - pełniły rolę przekaźników energii. Przepływające przez nie w obydwu kierunkach związki węglowo-tlenowe zapewniały roślinom odżywianie i wymianę z otoczeniem. Poza tym każdy okaz zaopatrzono w kolorowe radiatory wraz z generatorami małych cząstek. Rozmieszczono je symetrycznie w pobliżu wierzchołka.

Chcąc przyśpieszyć rozmnażanie się roślin "Ktoś" wywołał gwałtowne ruchy wibracyjne w gazowej powłoce. Z czasem przekonał, że ten sam burzliwy proces pomaga w zbieraniu Luszu.

Jeśli zaburzenia były dostatecznie gwałtowne, kładły kres życiu roślin, które umierając wydzielały Lusz. Miało to duże znaczenie, gdy istniała konieczność natychmiastowej dostawy tego surowca, gdyż nie trzeba było czekać na okres zbiorów.

Pomimo to, plon Drugiej Hodowli okazał się nader niezadowalający. Co prawda osiągnięto znaczny przyrost ilościowy, ale zbyt długie życie roślin nie wpływało korzystnie na jakość wytwarzanego przez nie Luszu. Przeoczono tu coś ważnego.

Przed założeniem Trzeciej Hodowli "Ktoś" długo prowadził badania, krążąc nad swoim Ogrodem. Rzeczywiście zadanie, którego się podjął nie było wcale łatwe. Wprawdzie osiągnął sukces, ale tylko częściowy. Wyhodowany przez niego Lusz był znacznie gorszy od dzikiej, występującej w stanie naturalnym odmiany.

Jednakże uporał się z tym problemem, czego żywym dowodem była Trzecia Uprawa. "Ktoś" odtworzył pierwotny cykl węglowo-tlenowy, a osobnikom przywrócił ruchliwość, bowiem doświadczenie wykazało, że oba te czynniki zapewniają wytwarzanie wysokiej jakości Luszu. Gdyby jeszcze udało się wyhodować większe okazy, sukces byłby zapewniony.

Mając to wszystko na względzie, "Ktoś" przeniósł na teren obecnej uprawy jednostki Pierwszej Hodowli, która nadal rozwijała się w części Ogrodu mającej płynne środowisko. Zmodyfikował je tak, aby mogły żyć i wzrastać w środowisku gazowym. Najpierw przystosował je do odżywiania się osobnikami Drugiej Hodowli, a pozbawiając je życia produkowały Lusz. A więc teraz ilość Luszu była znaczna, ale jego jakość, jego struktura wibracyjna wciąż pozostawiały wiele do życzenia.

Przez czysty przypadek "Ktoś" odkrył Główny Katalizator produkcji Luszu. Długość życia monstrualnych i wolno poruszających się Mobili była nieproporcjonalna do ilości pobieranego przez nie pożywienia. Mobile żyły tak długo, że wkrótce zdziesiątkowałyby jednostki Drugiej Hodowli. Wówczas w całym Ogrodzie zostałaby zachwiana równowaga ekologiczna i ustałaby produkcja Luszu. Zarówno Drugiej, jak i Trzeciej Hodowli groziła Zagłada.

Zaczęło brakować okazów z Drugiej Hodowli i wobec tego nie było zaspokajane zapotrzebowanie energetyczne Mobili. Często zdarzało się, że dwa Mobile chciały zjeść tę samą jednostkę Drugiej Uprawy. To rodziło konflikt i powodowało fizyczną walkę między dwoma niezgrabnymi Mobilami. Czasem walczyło ich ze sobą nawet kilka.

Początkowo "Ktoś" był zdziwiony tymi zmaganiami, lecz później obserwował je z wielkim zainteresowaniem. Podczas walki Mobile wydzielały Lusz! I to wcale nie w małych, a przeciwnie - w sporych ilościach i w dodatku znacznie mniej zanieczyszczony, tak że przedstawiał on wartość użytkową.

"Ktoś" szybko sprawdził w praktyce dopiero co zrobione odkrycie. Wyjął następne okazy Pierwszej Hodowli z części Ogrodu o płynnym środowisku, przystosował je do życia w środowisku gazowym, ale wprowadził pewną zasadniczą zmianę. Nowe Mobile były mniejsze od poprzednich i miały żywić się innymi Mobilami. Rozwiązałoby to problem nadmiernej populacji Mobili, a podczas każdego między nimi starcia powstałoby więcej dobrego Luszu, nie mówiąc już o tym, który zostawał uwalniany w momencie, gdy nowe Mobile zabijały egzemplarze innych gatunków. Wówczas "ktoś" mógłby przekazywać "Gdzieś" znaczne ilości dość czystego Luszu.

W ten oto sposób powstała reguła Głównego Katalizatora. Konflikt między osobnikami cyklu węglowo-tlenowego powoduje stałe wytwarzanie Luszu. To było takie proste!

Zadowolony z wynalezienia formuły, "Ktoś" zaczął przygotowywać Czwartą Hodowlę. Wiedział już, że zbyt duże i za długo żyjące Mobile z Trzeciej Hodowli nie mogły być użyteczne na większą skalę. A gdyby jeszcze wzrosła ich ilość, należałoby powiększyć cały Ogród, który z racji za małej przestrzeni nie mógł pomieścić jednocześnie wielkich osobników Trzeciej Hodowli. Ponadto doszedł do słusznego wniosku, że jeśli Mobile będą poruszały się szybciej, łatwiej popadną w konflikty i tym samym zwiększy się ilość wydzielanego przez nie Luszu.

Jednym aktem woli uśmiercił pozostałe dotąd przy życiu niezgrabne Mobile z Trzeciej Hodowli. Jeśli zaś chodzi o osobniki Uprawy Pierwszej, nadal żyjące w wodnym środowisku, to zmienił ich wygląd, nadając im bogactwo kształtów i rozmiarów. Były teraz wielokomórkowcami i odznaczały się dużą ruchliwością. Zaopatrzył je również w system równowagi. Powstały więc osobniki (przeważnie nie poruszające się), które pochłaniały okazy węglowego cyklu Drugiej Hodowli, służące im za źródło energii. Powstały też i inne, bardzo ruchliwe Mobile, dla których źródło energii stanowiły poruszające się modyfikacje Pierwszej Hodowli.

Zamknięty obieg działał całkiem zadowalająco. Nieruchome osobniki Drugiej Hodowli rozwijały się znakomicie w płynnym środowisku. Żywiły się nimi małe, bardzo ruchliwe Mobile żyjące w wodzie. Z kolei większe oraz/lub inne będące w ciągłym ruchu Mobile, chcąc zdobyć energię konsumowały mniejszych "zjadaczy roślin". Kiedy jakiś Mobil zanadto urósł i zrobił się zbyt powolny, stawał się łatwym łupem dla mniejszych Mobili, które zachłannie się na niego rzucały. Chemiczne pozostałości procesu trawienia osiadły na dnie płynnego środowiska i dostarczały pokarmu "Nieruchomym" (modyfikacjom Drugiej Hodowli), zamykając w ten sposób obieg. Łańcuch pokarmowy przynosił w efekcie stały dopływ Luszu, który powstawał dzięki umierającym "Nieruchomym", w wyniku emocji, jakie wzbudzała sama walka oraz dzięki Mobilom ginącym podczas tychże walk.

Przeniósł się do innej części Ogrodu - środowiska gazowego otaczającego stałe podłoże zbudowane z gęstej materii - "Ktoś" zastosował tę samą technikę, jeszcze bardziej ją ulepszając. Stworzył więcej odmian "Nieruchowych" (okazy pierwotnej Drugiej Hodowli), aby nowym Mobilom dostarczyć dostatecznej ilości urozmaiconego pożywienia. Tak jak w pierwszej części Ogrodu, tak i tu została zachowana równowaga między dwoma gatunkami Mobili - tymi, które odżywiały się "Nieruchomymi" z Drugiej Hodowli i tymi, które potrzebowały innych Mobili, aby utrzymać się przy życiu dzięki czerpanej z nich energii. Powstały więc tysiące rodzajów Mobili różnej wielkości - osobniki małe i duże, choć nie tak wielkie, jak Mobile z Trzeciej Hodowli. Wszystkie zostały wyposażone w pomysłowe akcesoria ułatwiające walkę. Szybkość poruszania się pozwalała na wymknięcie się wrogowi, barwy ochronne miały na celu zmylenie przeciwnika, ruchliwe narządy służące do wykrywania niebezpieczeństwa, a niezwykle twarde wyrostki do chwytania, przebijania i rozszarpywania wroga. Wszystko to ułatwiało walkę i przedłużało czas jej trwania, a w konsekwencji zwiększało wydzielanie Luszu.

W ramach dodatkowego eksperymentu "Ktoś" zaprojektował i stworzył taką odmianę Mobila, która w porównaniu z Mobilami Czwartej Hodowli była słaba i niedołężna. Jednakże Mobile eksperymentalne miały dwie zasadnicze zalety. Mogły spożywać zarówno "Nieruchomych", jak inne Mobile i czerpać z nich energię. Poza tym "Ktoś" przekazał im cząstkę siebie - ponieważ nie było ani znane, ani dostępne inne źródło takiej Substancji - by służyła jako główny czynnik wzmagający ruchliwość. Wiedział, że zgodnie z Prawem Przyciągania, taka domieszka Substancji, część Jego, dążąca do połączenia z nieskończoną Całością, spowoduje u tego szczególnego gatunku Mobila nieustającą ruchliwość. Tym samym dążenie do zaspokojenia potrzeb energetycznych poprzez pożywienie nie będzie jedyną siłą pobudzającą Mobile do ustawicznej aktywności. A co ważniejsze, potrzeb wynikających z wewnętrznego przymusu, jaki stwarza wszczepiona drobinka "Kogoś", nie można będzie zaspokoić w Ogrodzie. Tak więc zawsze będzie istniała potrzeba ruchu i konflikt pomiędzy tą potrzebą a koniecznością pobierania energii, i o ile przetrwa, być może przyczyni się do stałej dostawy wysokogatunkowego Luszu.

Czwarta Hodowla przekroczyła wszelkie oczekiwania "Kogoś". Okazało się, że Ogród zaczął dostarczać dobry Lusz. "Równowaga życia" działała doskonale. Czynnik konfliktowy wpływał na wytwarzanie ogromnej ilości Luszu, a dodatkową dostawę tego surowca zapewniała śmierć wszystkich rodzajów Mobili oraz Nieruchomych. "Ktoś" wyznaczył specjalnych Nadzorców kierujących produkcją i pomagających przy zbiorach. Utworzył kanały, którymi transportowano nie oczyszczony Lusz z Ogrodu do miejsca zwanego "Gdzieś". Odtąd dzięki Ogrodowi "Kogoś" naturalne zasoby przestały być dla "Gdzieś" jedynym źródłem Luszu.

Po sukcesie, jaki Ogród "Kogoś" odniósł w produkcji Luszu, także Inni zaczęli projektować i budować swoje Ogrody. Było to zgodne z Prawem Podaży i Popytu (Próżnia jest stanem nie zapewniającym równowagi), ponieważ Ogród "Kogoś" tylko częściowo pokrywał zapotrzebowanie "Gdzieś" na Lusz. Nadzorcy innych Ogrodów odwiedzali Ogród "Kogoś", aby zbierać resztki Luszu, które przeoczyli lub pozostawili Jego Zarządcy.

Po zakończeniu pracy "Ktoś" powrócił do "Gdzieś" i zajął się innymi sprawami. Produkcja Luszu nadzorowana przez Zarządców utrzymywała się na stałym poziomie. Ale wszelkich zmian mógł dokonywać tylko sam "Ktoś". Zgodnie z jego zaleceniami Nadzorcy co jakiś czas niszczyli część Czwartej Hodowli. Robili to, aby młodym, rodzącym się jednostkom zapewnić dostateczną ilość pierwiastków chemicznych, światła i innych środków odżywczych, a także po to, by zebrać dodatkowy Lusz powstały na skutek takiego żniwa.

W tym celu wywoływali zaburzenia, zarówno w gazowej powłoce, jak i stałym podłożu. Na skutek tych wstrząsów wiele okazów Czwartej Hodowli traciło życie, miażdżone przez przetaczające się masy gruntu lub zalewane przez wzburzone fale płynnego środowiska. (Ze względu na specyfikę swej budowy, osobniki Czwartej Hodowli nie mogły zachować życia po zanurzeniu w wodzie, gdyż przestawała w nich zachodzić przemiana węglowo-tlenowa.)

Życie Ogrodu toczyłoby się przez całą wieczność według tego schematu, gdyby nie ciekawość i spostrzegawczość "Kogoś". Od czasu do czasu badał on próbki Luszu dostarczanego przez jego Ogród. Nie miał ku temu właściwie żadnego innego powodu poza tym, że zachował jeszcze resztki zainteresowania swoim planem.

Dokonując analizy jednej z próbek, "Ktoś" niedbale sprawdzał emanację Luszu i już miał włożyć próbkę z powrotem do zbiornika, gdy nagle uświadomił sobie Różnicę. Była wprawdzie bardzo niewielka, ale jednak była.

Natychmiast się tym zainteresował. Jeszcze raz sprawdził próbkę. Pośród emanacji zwykłego Luszu wyczuwało się słabe promieniowanie Luszu oczyszczonego, wydestylowanego. To było wprost niemożliwe. Przecież czysty Lusz można było otrzymać dopiero po wielokrotnej obróbce jego naturalnych zasobów. Lusz pochodzący z Ogrodu "Kogoś" wymagał przed użyciem takiego samego potraktowania.

Ale fakt pozostawał faktem - próbka rafinowanego Luszu wykazała tak czyste promieniowanie, że nie należało jej mieszać z substancją w stanie surowym, nie przetworzoną. "Ktoś" powtórzył badanie. Rezultat był identyczny. A więc w jego Ogrodzie działo się coś, czego nie zauważył.

"Ktoś" szybko opuścił "Gdzieś" i powrócił do Ogrodu. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało tak samo jak przedtem. Trwałe podłoże i gazowa powłoka Ogrodu tworzyły bezkresny zielony dywan refleksów odbijających się od rosnących okazów Drugiej Hodowli. Modyfikacje Pierwszej Hodowli rozwijały się w płynnym środowisku zgodnie z Prawem Akcji i Reakcji (wchodzącego w zakres Prawa Przyczyny i Skutku.) "Ktoś" nie zauważył źródła destylowanego Luszu ani na terenie Pierwszej, ani Drugiej Hodowli.

Pierwsze wibracje rafinowanego Luszu (już przetworzonego przez roślinność Drugiej Hodowli) dotarły do "Kogoś" od jednego z okazów Hodowli Czwartej. Błysk promieniowania powstał podczas niezwykłego zachowania się tego osobnika - walczył on na śmierć i życie z innymi osobnikami Czwartej Hodowli. "Ktoś" dobrze wiedział, że taka akcja nie mogłaby spowodować uwolnienia destylowanego Luszu, zaczął więc szukać przyczyny owego zjawiska.

I w tym właśnie momencie odkrył Różnicę. Jednostka Czwartej Hodowli nie walczyła o resztki pokarmu, jakie pozostały ze słabszej jednostki tej samej Hodowli, ani o smakowity liść z drzewa Hodowli Drugiej. Nie walczyła też w obronie własnego życia z atakującą ją jednostką Czwartej Hodowli.

Walczyła natomiast, by ocalić życie trzech swoich nowo narodzonych "dzieci", które oczekiwały na rezultat walki skulone pod dużym okazem Drugiej Hodowli. Nie ulegało wątpliwości, że to było właśnie przyczyną powstawania błysków destylowanego Luszu.

Podążając tym tropem, "ktoś" posprawdzał, co robią w Ogrodzie pozostałe osobniki Czwartej Hodowli i stwierdził powstawanie podobnych błysków w momencie, gdy inne stworzenia walczyły w obronie swoich "młodych". Wciąż jednak coś tu się nie zgadzało. Gdyby wszystkie żyjące w tej chwili egzemplarze Czwartej Hodowli podjęły taką akcję, to suma powstałych w jej efekcie rozbłysków destylowanego Luszu nie dałaby nawet połowy tego, co znajdowało się w próbce wyjętej ze Zbiornika. A więc musiała istnieć jeszcze inna przyczyna powstawania rafinowanego Luszu.

"Ktoś" krążył nad Ogrodem, systematycznie przeszukując każdy jego zakątek. W końcu zlokalizował źródło promieniowania wysokogatunkowego Luszu. Szybko udał się w tym kierunku.

I rzeczywiście - w pewnej części Ogrodu, pod dużym liściastym okazem Drugiej Uprawy stała samotnie jedna z eksperymentalnych Modyfikacji Czwartej Hodowli, tych, które miały w sobie Jego Cząstkę. Nie była "głodna". Nie popadła w konflikt z inną jednostką Czwartej Uprawy. Nie walczyła w obronie swoich "młodych". No to dlaczego wydzielała tak dużo destylowanego Luszu?

"Ktoś" przysunął się jeszcze bliżej. Skoncentrował się intensywnie na tym stworzeniu - i już wiedział, w czym rzecz. Było samotne! To właśnie stanowiło powód wydzielania przez nie czystego Luszu.

Gdy "Ktoś" odsunął się, znów zauważył coś niezwykłego. Zmodyfikowana jednostka Czwartej Hodowli nagle uświadomiła sobie jego obecność. Upadła na podłoże i zaczęła wić się w dziwnych konwulsjach, wydzielając przezroczysty płyn z dwóch otworów służących do odbioru promieniowania. W tym momencie wytwarzała jeszcze więcej destylowanego Luszu.

To właśnie wtedy "Ktoś" stworzył swoją słynną Formułę DLP (Destilled Loosh Production - produkcja destylowanego Luszu - przyp. tłum.), którą stosuje się w Ogrodzie po dziś dzień.

Rezultat tej historii jest dobrze znany. "Ktoś" włączył do swej Formuły taką zasadę: "...wytwarzanie przez jednostki 4M czystego, destylowanego Luszu jest wywołane przez niezaspokojenie, ale tylko wówczas, gdy niezaspokojenie to wypływa z potrzeb o wyższym poziomie wibracyjnym niż potrzeby zmysłowe. Im większe takie niezaspokojenie, tym większa produkcja destylowanego Luszu..."

Wykorzystując Formułę w praktyce, "ktoś" wprowadził w swoim Ogrodzie drobne zmiany. Są one dobrze znane każdemu historykowi. Wszystkie osobniki podzielił na połowy (aby zrodziło się w nich poczucie samotności, kiedy będą usiłowały ponownie się połączyć, chcąc uzyskać jedność) i zwiększył przewagę okazów 4M. To są dwie najistotniejsze innowacje.

W chwili obecnej Ogród jest fascynującym przykładem wydajnej produkcji Luszu. Nadzorcy już dawno stali się Mistrzami w Sztuce stosowania Formuły DLP. Jednostki typu 4M zdominowały inne gatunki i rozprzestrzeniły się w całym Ogrodzie, z wyjątkiem głębszych części wodnego środowiska. Są one głównymi producentami destylowanego Luszu.

W oparciu o doświadczenie, Nadzorcy wypracowali całą technologię zbierania Luszu z osobników typu 4M, wykorzystując w tym celu pomocnicze narzędzia. Najbardziej powszechne z nich nazwano miłością, przyjaźnią, rodziną, chciwością, nienawiścią, bólem, winą, chorobą, zarozumiałością, ambicją, poczuciem własności, posiadaniem, poświęceniem, a na większą skalę - narodowością, prowincjonalizmem, wojnami, głodem, religią, automatyzacją, wolnością, przemysłem, handlem, i tak dalej. Nigdy dotąd nie było tak wysokiej produkcji Luszu...

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 30.09.2016 - 08:02
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Tadzio o luszu - 12:11


Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krukos
post 01.10.2016 - 08:01
Post #3


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating


Notatnik


w przyrodzie nic nie ginie tylko zmienia właściciela.
nawet jeżeli istnieje jakaś energia, to czy ona się rozpuściła czy złapał ją luszołap czy kretołap to nic to nie zmienia
i tak musi to przerobić i zwrócić coś innego, obieg musi zostać zachowany

widać ze luszołap potrzebuje ciągle energii, bo mu ona ucieka/zużywa ją i rozkłada na czynniki pierwsze? to jest taki łańcuch pokarmowy, tylko wymyślony na jakiejś energii, ze coś niby takiego istnieje
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 02.10.2016 - 05:18
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(suchowiec @ 01.10.2016 - 09:01) *
w przyrodzie nic nie ginie tylko zmienia właściciela.
nawet jeżeli istnieje jakaś energia, to czy ona się rozpuściła czy złapał ją luszołap czy kretołap to nic to nie zmienia
i tak musi to przerobić i zwrócić coś innego, obieg musi zostać zachowany

widać ze luszołap potrzebuje ciągle energii, bo mu ona ucieka/zużywa ją i rozkłada na czynniki pierwsze? to jest taki łańcuch pokarmowy, tylko wymyślony na jakiejś energii, ze coś niby takiego istnieje

Luszołap pewnie tak kombinował, że aż przekombinował i odciął się od źródła. Teraz nie może pobierać energii bezpośrednio, więc kradnie ją z nas.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
dreamer_the_one
post 02.10.2016 - 09:34
Post #5


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(suchowiec @ 01.10.2016 - 09:01) *
widać ze luszołap potrzebuje ciągle energii, bo mu ona ucieka/zużywa ją i rozkłada na czynniki pierwsze? to jest taki łańcuch pokarmowy, tylko wymyślony na jakiejś energii, ze coś niby takiego istnieje

1. energia istnieje
2. energia moze dotyczyc aktualnego stanu emocjonalnego osoby czy grupy
3. ch** mnie strzela jak słysze po raz setny od tej samej osoby że coś "obniza/podwyzsza energie"
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krukos
post 02.10.2016 - 17:18
Post #6


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating


Notatnik


a jakby nie kradł, to co by się lisk z luszoołapem stało?
coś takiego jak niematerialność nie istnieje. istnieje tylko jeden wymiar. niebo, piekło, nicość czy 4 wymiar to bzdura. to by miało większy sens niż luszołapy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 04.10.2016 - 03:00
Post #7


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(dreamer_the_one @ 02.10.2016 - 10:34) *
1. energia istnieje
2. energia moze dotyczyc aktualnego stanu emocjonalnego osoby czy grupy
3. ch** mnie strzela jak słysze po raz setny od tej samej osoby że coś "obniza/podwyzsza energie"

1. Energia istnieje w wielu postaciach.
2. Stan emocjonalny to tylko jedna z wielu form energii.
3. W układach otwartych energia może się zmniejszać i zwiększać, zmieniać swą postać. Tylko w układzie izolowanym energia jest stała. Niestety albo "stety" my jako człowiek jesteśmy układem otwartym...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 04.10.2016 - 03:09
Post #8


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(suchowiec @ 02.10.2016 - 18:18) *
a jakby nie kradł, to co by się lisk z luszoołapem stało?

Przestałby być luszołapem, jego energia została by przerobiona i rozpadł by się na jakąś podstawową formę energii, na jakiś astralny nawóz :P

CYTAT(suchowiec @ 02.10.2016 - 18:18) *
coś takiego jak niematerialność nie istnieje. istnieje tylko jeden wymiar. niebo, piekło, nicość czy 4 wymiar to bzdura. to by miało większy sens niż luszołapy.

Jeśli nie istnieje, to powiedz mi czym wg cb jest światło? materią?
Przeca światło nie jest materialne, fotony to cząstki które nie posiadają masy, zaś materia to z definicji coś co posiada masę.

Czwarty wymiar to bzdura? Tak się składa, że grawitacja to nic innego jak zakrzywienie w 4-wymiarach.

Istnieje tylko jedna wielowymiarowa przestrzeń, a nie jeden wymiar.
Przestrzeń i wymiary przestrzenne to dwie różne rzeczy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krukos
post 04.10.2016 - 11:52
Post #9


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating


Notatnik


czym lisk jest wg. Ciebie waga? co byś zrobił jakby waga była skonstruowana na wartości ujemne? jak ciepło?

dla mnie to tak wygląda to tak ze ciepło: poniżej zera nazywam niematerialnym, a powyżej materialnym?
mimo ze ciepło jest wytwarzane przez coś co istnieje? czy to jest dowód na cokolwiek?
mogę na podstawie ciepła coś wiedzieć? a na podstawie wagi wymyślonej przez człowieka ja niby coś wiem, ja jestem mądrym liskiem ze ho ho

jakiś przyrząd mi tłumaczy istnienie duszy xD a brak przyrządu tłumaczy wiarę w coś co mogło by istnieć.

mogę se wymyślić przyrząd do pomiaru ciemności i powiedzieć ze ten przyrząd tłumaczy ewolucję xD

jak ja miałbym wytłumaczyć wagę 0, kiedy człowiek osiąga wagę 0? zero mi nic nie mówi. a waga wskazuje 0. coś ustalonego. coś przyjętego, a żeby na podstawie tego stać się jedyną wiarą dla świata.

4D jest częścią jednego wymiaru?

czym się różni przestrzeń od wymiarów przestrzennych?

światło słoneczne świeci, jest jak duch a nie przenika przez ściany O_o
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 04.10.2016 - 21:41
Post #10


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




czym lisk jest wg. Ciebie waga? co byś zrobił jakby waga była skonstruowana na wartości ujemne?

Przecież jest wartość ujemna wagi - niedowaga:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 05.10.2016 - 03:50
Post #11


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


czym lisk jest wg. Ciebie waga? co byś zrobił jakby waga była skonstruowana na wartości ujemne? jak ciepło?

jak ja miałbym wytłumaczyć wagę 0, kiedy człowiek osiąga wagę 0? zero mi nic nie mówi. a waga wskazuje 0. coś ustalonego. coś przyjętego, a żeby na podstawie tego stać się jedyną wiarą dla świata.


Dla mnie waga to urządzenie które mierzy ciężar :P
Jak wchodzisz na wagę to mierzysz siłę ciężkości (która jest zależna od grawitacji i masy), a nie wagę. To tylko tak potocznie się mówi że mierzysz wagę. W fizyce takie coś jak "waga" nie istnieje.

dla mnie to tak wygląda to tak ze ciepło: poniżej zera nazywam niematerialnym, a powyżej materialnym?
mimo ze ciepło jest wytwarzane przez coś co istnieje? czy to jest dowód na cokolwiek?
mogę na podstawie ciepła coś wiedzieć? a na podstawie wagi wymyślonej przez człowieka ja niby coś wiem, ja jestem mądrym liskiem ze ho ho


Skala Celsjusza to skala umowna, a tak naprawdę nie ma takiego czegoś jak ujemna temperatura czy zimno.
Zimno to po prostu niska temperatura - niska, a nie ujemna.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Temperatura
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ciep%C5%82o
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zimno

jakiś przyrząd mi tłumaczy istnienie duszy xD a brak przyrządu tłumaczy wiarę w coś co mogło by istnieć

Jeśli dusza to świadomość to taki przyrząd istnieje :P

http://global-mind.org/

(IMG:http://noosphere.princeton.edu/images/orion2.jpg)

"Być może wyobraźnia i wiara nie mogą bez siebie istnieć, bo mają wspólną istotę – nie wymagają dowodu."

mogę se wymyślić przyrząd do pomiaru ciemności i powiedzieć ze ten przyrząd tłumaczy ewolucję xD

Raczej nie wymyślisz przyrządu do pomiaru ciemności, bo takie cuś jak ciemność nie istnieje.

Ciemność to brak światła widzialnego.

4D jest częścią jednego wymiaru?

czym się różni przestrzeń od wymiarów przestrzennych?

światło słoneczne świeci, jest jak duch a nie przenika przez ściany O_o


Ale ja nie pisałem że 4D jest "częścią jednego wymiaru", tylko że przestrzeń jest jedna.

Przestrzeń można opisać za pomocą wymiarów, taka różnica.

Dlatego bo energia elektronów w ścianie pochłania energię fotonów, ściana to taki "luszołap".
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 05.10.2016 - 20:44
Post #12


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(astrologos @ 01.10.2016 - 09:49) *
Pewnie jesteś kibicem piłki nożnej. Nie przepadam.


Ja również, jak to wszystkich spaja to i dołączam do klubu, poza większymi uroczystościami na mecze nie chodzę. Pragnę Ci się wyspowiadać i przeprosić za słowa i emocję które dzierżyłem w twym kierunku. Byłem kiedyś człowiekiem świadomym i strach takiego nie ogarnia, poczucie winy i bezsens istnienia. Temat który zacząłeś o luszu bardzo mnie boli, nawet aż tak bardzo że stałem się buntownikiem kiedy to zrozumiałem jak Prometeusz (zbyt wysoko mierzę) który sprzeciwia się Bogu, który wszystko co robi robi po to żeby zebrać energię i mieć przewagę, nie wyprę się Rydzyka jak Kaczyński się go nie wyprze, ale nie będę też krecił i motał się wokół luszu, porostu wyrzekłem się go by kto inny nie miał z tego sposobności i siły. Jestem świetnym kucharzem i kiedy gotuje myślę o innych, nie doprawiam tak jak moje zniszczone smaki chcą a tak by danie było wybornę. Trochę to niedorzeczne że kucharz jak ten ogrodnik w temacie doprawia danie już po podaniu gotując dla siebie. Jesteś zadufanym w sobie egocentrykiem co na mniej takim jak ja i poruszasz tematy o których mniemasz pojęcia, mam wrażenie jakbyśmy byli milion lat świetlnych oddaleni od siebie, lata mijają tak szybko a ja dając Ci rade żebyś był bardziej uważny martwię się tylko o siebie z przeszłości. Czy lusz i miłość, śmiech, przyjaźń jednak nie jest bezinteresowna a stworzona po to by ktoś z tych emocji czerpał energię? Kto wiec pragnie czerpać energię z antagonizmu tych emocji i dlaczego politycy jak Kaczyński bardzo dobrze rozumieją tą zależność. Nasuwa się wiec pytanie komu służy ten który lusz tworzy i ten antagonista, ani cień ani ogień nie jest odpowiedzią. Odpowiedz to imię twojego Pana któremu oddajesz serce, jak go nie znasz to uważaj i zaczynaj tematy o których coś wiesz. Ten syf i pierdolenie o niczym by pierdolić i zatruwać innych nie pozostanie bez odpowiedzi, bacz waszmość na słowa i emocję chyba żeś tylko kukiełka pana o imieniu Kaczyński.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 05.10.2016 - 21:21
Post #13


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Spowiedź ciąg dalsza, kiedy już wychodzę na prostą czyli w moim mózgu i ciele zachowana jest pewna równowaga hormonalna zaczynam mieć kupe energii. Nie muszę też dbać o własne ciało wystarczy że wypiję resztę wina które zostało mi z robienia spaghetti a zamieniam się w kogoś innego, uwalniam swą kreację i bliski człowiek powie mi wtedy że oczy mam bystre a nieznajomy nazwie je oczami bandyty. Na pewno kącze z alko bo zamiast mnie rozweselać wpierdala mnie w takie fazy że bad trip przy tym luzik, bo po nim wyłącza mi się całkowicie serce to znaczy strach i serce. Jak dobrze że to pojąłem wczas i znowu mam to uczucie przewodnictwa, znowu wiem że ktoś mi pomaga, nie znam tylko jego imienia i zapewne nie chciałby żebym go poznał. Naukowcy zwą ją serotonina. Po latach żalu gniewu i pychu nadchodzi uradzaj i mam nadzieję że plon wyda taki że Kreatorowi aż z wrażenia w gardle stanie, a co równi to równi. Nie bluźnie. Równy Bogom, oczywiście tylko na jakim planie lub fazie. Wariatów nie wpuszczają do parku zapewne co by drzew nie obsikiwali. Kiedy odzyskujesz przyjaciół i mimo tego co ci złego uczynili cenisz ich za ich indywidualność to wielka sprawa. Także dziękuje i nie zawracam głowy i na zwrot długu czekam.

Ps. Wychodzi na to że z luszy wszyscy zostaliśmy zrodzeni, i wdzięczni za życie dług swój spłacają a niewdzięcznicy jak my Astro niech gniją w piekle i tak wielkiego forum nie zaśmiecają. Bo znajdą się więksi i zwiewniejszym pragnieniem jak Ty żeby zabłysnąć i pogrzebać Cię w popiele na wsze czasy i zapomnienie. Waż słowa Panie byś jak prostak i cham nie został potraktowany. Astral to nie kwiatki i uniesisienia ale też nie polityka i kłamstwa.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Rokinon
post 05.10.2016 - 22:29
Post #14


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(masa @ 05.10.2016 - 22:21) *
Spowiedź ciąg dalsza, kiedy już wychodzę na prostą czyli w moim mózgu i ciele zachowana jest pewna równowaga hormonalna zaczynam mieć kupe energii. Nie muszę też dbać o własne ciało wystarczy że wypiję resztę wina które zostało mi z robienia spaghetti a zamieniam się w kogoś innego, uwalniam swą kreację i bliski człowiek powie mi wtedy że oczy mam bystre a nieznajomy nazwie je oczami bandyty. Na pewno kącze z alko bo zamiast mnie rozweselać wpierdala mnie w takie fazy że bad trip przy tym luzik, bo po nim wyłącza mi się całkowicie serce to znaczy strach i serce. Jak dobrze że to pojąłem wczas i znowu mam to uczucie przewodnictwa, znowu wiem że ktoś mi pomaga, nie znam tylko jego imienia i zapewne nie chciałby żebym go poznał. Naukowcy zwą ją serotonina. Po latach żalu gniewu i pychu nadchodzi uradzaj i mam nadzieję że plon wyda taki że Kreatorowi aż z wrażenia w gardle stanie, a co równi to równi. Nie bluźnie. Równy Bogom, oczywiście tylko na jakim planie lub fazie. Wariatów nie wpuszczają do parku zapewne co by drzew nie obsikiwali. Kiedy odzyskujesz przyjaciół i mimo tego co ci złego uczynili cenisz ich za ich indywidualność to wielka sprawa. Także dziękuje i nie zawracam głowy i na zwrot długu czekam.

Ps. Wychodzi na to że z luszy wszyscy zostaliśmy zrodzeni, i wdzięczni za życie dług swój spłacają a niewdzięcznicy jak my Astro niech gniją w piekle i tak wielkiego forum nie zaśmiecają. Bo znajdą się więksi i zwiewniejszym pragnieniem jak Ty żeby zabłysnąć i pogrzebać Cię w popiele na wsze czasy i zapomnienie. Waż słowa Panie byś jak prostak i cham nie został potraktowany. Astral to nie kwiatki i uniesisienia ale też nie polityka i kłamstwa.



Kolego astralny, moja specjalizacja to mental.

pozdrawiam astralne stworzonka
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 05.10.2016 - 22:39
Post #15


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(astrologos @ 05.10.2016 - 23:29) *
Kolego astralny, moja specjalizacja to mental.

pozdrawiam astralne stworzonka


Specjalizacja - o kurwa. Nigdy tego mentalu nie rozumiałem co to właściwie jest. Czasem mi sie wydawało że jak wyłączę myśli i emocję i skupię się na idencię osoby o której myślę to być może polece do niej w taki sposób że jej emocje poczuje jak swoje. O to chodzi w postrzeganiu mentalnym? Jeżeli tak to uważaj żebyś nie skończył jak mucha na pacce wybierając się do mnie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 28.10.2016 - 22:36
Post #16


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


wracając do docelowego tematu [...] . Czyli luszu. Apeluję nie bądzmy klientelą. Miejmy swój rozum: ciało fizyczne jest częścią tej planety GAI. Nie dajemy się zindoktrynoać żadnej ideologi ani religii, ani systemowi.

Pewnego letniego wieczora Mistrz i ja jechaliśmy samochodem. Było tuż przed zachodem
słońca i przyroda była w całkowitej harmonii, którą cieszyliśmy się w milczeniu. Byłem
głęboko pogrążony w myślach, gdy nagle, jak grom z jasnego nieba, Mistrz powiedział:
„Wybierz swojego osobistego Boga!”. Była to bardzo dramatyczna chwila, szorstkie
obudzenie. Całe moje życie w przeciągu chwili przepłynęło mi przed oczyma umysłu, razem
z planami na przyszłość. Wybrałem co następuje: źródło energii, imię, treść, cechy, formę,
ograniczenie czasowe oraz rytuał palców i zanim się zorientowałem, stworzyłem swojego
osobistego Boga. Mistrz pokiwał głową i kontynuowaliśmy naszą podróż w spokoju i ciszy.

wspomienia o frabato
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park