|
|
![]() ![]() |
31.01.2010 - 13:37
Post
#1
|
|
![]() Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Punkty prestiżu: 190 Notatnik |
dzieło przerosło autora?
"(...)- Słuchaj, stary, gdzie mogę dostać pasty, żeby umyć sobie kłapacze? Czarny karzeł odwraca szybko głowę i natyka się nosem na pięść, która go huknęła. Spogląda na nią gniewnie, zerka za siebie, aby na wszelki wypadek sprawdzić, gdzie są pozostali sanitariusze, po czym mówi McMurphy'emu, że dopiero o szóstej czterdzieści pięć otwiera się szafkę z przyborami toaletowymi. - Zgodnie z regulaminem - dodaje. - Ach tak? Trzymacie pastę w szafce? - Tak. W zamkniętej na klucz szafce. Czarny chce wrócić do polerowania listwy przy posadzce, ale dłoń McMurphy'ego niby czerwone kleszcze wciąż ściska go za ramię. - W zamkniętej szafce, tak? No, no, no, a czemu to trzymacie pastę do zębów pod kluczem? Nie jest przecież niebezpieczna, co? Nie można nią ani nikogo otruć, ani nikomu rozwalić tubką łba, prawda? Więc czemu to, kochasiu, zamykacie w szafce tę małą, niewinną tubkę, co? - Tego wymaga regulamin oddziału, panie McMurphy - odpowiada karzeł, a ponieważ widzi, że słowa te nie wywierają na McMurphym żadnego wrażenia, zerka spod oka na rękę leżącą na jego ramieniu i dodaje: - Jak by to wyglądało, gdyby każdy mył zęby, kiedy mu przyjdzie ochota! McMurphy puszcza ramię czarnego i zastanawia się nad tym przez chwilę, skubiąc palcami ryże włosy na piersi. - Aha, aha, zaczynam kapować. Regulamin jest po to, żeby nikt nie ganiał myć zębów po każdym posiłku. - Rety, nic pan... - Nie, nie, już teraz pojąłem. Chodzi o to, że ludzie o różnych porach lataliby szorować zębiska. - Właśnie, dlatego my... - Co by się tu działo! Myliby zęby o wpół do siódmej, o szóstej dwadzieścia, a nawet - Boże chroń - o szóstej! Taak, teraz rozumiem. Dostrzega mnie przy ścianie i mruga w moją stronę nad głową czarnego. - Muszę skończyć tę listwę, McMurphy. - Ach, przepraszam, nie chciałem przeszkadzać. McMurphy odsuwa się nieco, a czarny pochyla się nad listwą. Po chwili jednak McMurphy znów podchodzi bliżej, przegina głowę i zagląda do puszki stojącej obok czarnego. - Co my tu mamy? Czarny patrzy w dół. - Gdzie? - W tej starej puszce, bratku. Co to za świństwo? - To... proszek mydlany. - Cóż, zwykle używam pasty, ale... - McMurphy zanurza szczotkę w proszku, obraca, wyciąga i stuka nią o brzeg puszki - ...ale to też się nada. Dziękuję. A do sprawy regulaminu wrócimy później. Po czym wchodzi do umywalni, skąd po chwili znów dolatuje mnie śpiew, zniekształcony trochę przez energiczne ruchy szczotki(...)" warto książkę docenić za kilka rzeczy ( nie ważcie się porównywać z filmem ). Przede wszystkim sposób postrzegania Wodza jest wyjątkowy. Posłużyć się w tym celu słowem "obłąkany" jest przekłamaniem, bo da się gościa zrozumieć. Opisuje on doświadczenia, które miałem już okazje poznać na własnej skórze: np. poczucie bycia zupełnie małym, kurczenia się podczas utraty pewności siebie w sytuacji. Ludzie opisani w książce Keseya to owce, nie mające odwagi podjąć decyzji wybrać się z tego miejsca. Powieść obfituje w metafory i przykłady, które łatwo jest przełożyć na własne życie i wyciągnąć wnioski. pozdrawiam i życzę miłej lektury ;) |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Park |